Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seriale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seriale. Pokaż wszystkie posty

25 października

Drugi sezon Watahy. Recenzja odcinek po odcinku

Drugi sezon Watahy. Recenzja odcinek po odcinku
Pierwszy sezon Watahy mnie zadziwił. Polski serial i to dobry? Nie budzący obrzydzenia? Nienudny i niegłupi? To się zdarza wciąż zbyt rzadko. Pozytywne wrażenia po pierwszej serii skłoniły mnie do obejrzenia drugiej, która wystartowała 15 października. Postanowiłam zatem tak, jak w przypadku The Defenders, recenzować Wam na bieżąco kolejne odcinki. Jak mi się podoba drugi sezon Watahy? Zostańcie ze mną :-)

drugi sezon serialu Wataha


Sezon 2

Odcinek 1

55 minut smutku i ciężkiej atmosfery, w której siekierę można zawiesić. Typowe dla tego serialu. W jednym z retortów (pieców do wypalania węgla) znaleziono ponad 20 ciał uchodźców. Najprawdopodobniej zostali zaczadzeni. Sprawa ściąga w Bieszczady naszą upierdliwą prokurator Igę.

Wiktor Rebrow od 3 lat jest zbiegiem. Ukrywa się w jakiejś chatce w lesie, zarośnięty jak - nomen omen - dziad borowy. W międzyczasie pojawiają się u niego niespodziewani goście z Ukrainy - matka z synem. Choroba dziecka jest jedynym powodem, który sprawia, że Rebrow niechętnie pozwala im zostać u siebie. Nawet rusza go sumienie i załatwia przez przyjaciółkę leki dla dziecka. Umawia się z nią, ale Siwa nie dociera na spotkanie.





Odcinek 2

Poszukiwany Rebrow sam wyrusza na poszukiwania Marty. Ma niedobre przeczucia. Poszukiwania pozwalają mu przez przypadek znaleźć wspólny język ze ścigającą go prokurator. Ostatecznie razem będą próbowali znaleźć powiązania między zniknięciem Siwej, a innymi dziwnymi sprawami. Zaczyna się festiwal kłamstw w wykonaniu Igi Dobosz. Nie może powiedzieć, skąd ma te wszystkie informacje...

Fabuła wciąga, ale mam też zastrzeżenia. Ten odcinek był takim typowym dla seriali HBO popisem nagości bez uzasadnienia i kiepskich scen miłosnych, które wyglądały bardziej jak sekcja zwłok. Były wyjątkowo nieapetyczne. Nie w tę stronę to miało pójść. Polacy nie umieją kręcić takich rzeczy i mam nadzieję, że dalszej części sobie odpuszczą. Trochę zwątpiłam, ale i tak będę oglądać dalej.

Odcinek 3


Brutalny i ciężki. Oglądanie go przed snem nie było najlepszym pomysłem. Są trupy, jest też ofiara pobicia. Tropy coraz wyraźniej zaczynają prowadzić do strażników granicznych. Wyraźnie w jednostce jest ktoś, kto współpracuje z przestępcami. Ci przygotowują kolejny przerzut uchodźców i przy okazji próbują przemycić narkotyki. Wieść o tym dociera do jednostki, która organizuje obławę. W jej trakcie dochodzi do strzelaniny. Odcinek kończy się kolejnym trupem i strzałem - tak, dokładnie w tej kolejności. O dziwo, po raz pierwszy w tym sezonie miałam pozytywne wrażenia.


Odcinek 4


No i wszystko jasne - Rebrow jakoś się ogarnął po postrzale, z drobną pomocą Alsu. Z wdzięczności... wyprasza ją z domu (niby subtelnie wspominając, że teraz jest dobry moment na przejście, bo straż graniczna będzie gdzie indziej). Kobieta się obraża, ale w końcu korzysta z okazji. Przy tym odcinku zauważyłam, że postać pani prokurator została jakoś tak "uczłowieczona" i nawet niechcący jej kibicuję. A jest czemu, bo mimo zawirowań w życiu prywatnym, w śledztwie wciąż daje z siebie wszystko i organizuje całkiem dużą akcję. Na końcu Rebrow znajduje się nagle tam, gdzie nigdy nie planował się znaleźć...


Odcinek 5


Właśnie uświadomiłam sobie, że to już końcówka. Jak na przedostatni odcinek przystało, dużo się wydarzyło. Znalazła się Siwa - w taki sposób, jak się spodziewaliśmy, choć nie do końca. Pani prokurator została uczłowieczona jeszcze bardziej. Wiśniak złapany. Koledzy spod celi okazali mu taki szacun, że aż się chłopak z wrażenia przyznał do zabójstwa w retortach. Alsu z synem trafiła do ośrodka dla uchodźców. Pod ochroną policji. Ta jak zawsze okazała się niewystarczająca. Teoretycznie sprawa jest już rozwiązana - a jednak wcale nie. Wciąż nie wiemy wszystkiego, co byśmy chcieli wiedzieć.

Pierwsze dwa odcinki drugiego sezonu Watahy są dostępne na platformie HBO GO za darmo. Dzięki temu zobaczycie, czy serial dalej można uważać za dobry.

Wpis będzie aktualizowany o recenzje kolejnych odcinków.

Oglądacie Watahę? Jak Wam się podoba drugi sezon?

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket
Zdjęcie tytułowe pochodzi z serwisu Wyborcza.pl

18 października

Ten polski serial musisz obejrzeć

Ten polski serial musisz obejrzeć
Gdy słyszę "polski serial", odwracam wzrok z niesmakiem. Na fali twórczości takiej, jak Na Wspólnej, M jak miłość, czy mającego spore ambicje Belle Epoque nigdy nie spodziewam się niczego dobrego. Nawet pomimo dobrych recenzji. Nie mam pojęcia, jak to się stało, że ten serial obejrzałam. Powiedziałam po prostu "Sprawdzam!" i sprawdziłam. I wiecie co? Przestałam mieć złe zdanie o polskich dziełach. To nie zawsze muszą być obyczajowe tasiemce z Bożeną Dykiel.

taśma filmowa

O jakiej produkcji mowa? O serialu Wataha.




Pierwszy sezon składa się z 6 odcinków. Poznajemy w nim bliżej środowisko bieszczadzkiej straży granicznej. W pierwszym odcinku podczas imprezy dochodzi do tragedii. W wyniku wybuchu giną wszyscy pogranicznicy. Przeżyć udaje się tylko jednemu z nich - Wiktorowi Rebrowowi.

Oczywiście, kapitan Rebrow staje się głównym podejrzanym. Dociekliwa i antypatyczna prokurator robi, co może, by znaleźć dowody, które go obciążą. Ten nie zważa na jej wysiłki i szuka winnych na własną rękę. Nie ułatwia mu to oczyszczenia się z zarzutów. Jest zdeterminowany. W zamachu zginęła także jego narzeczona, dlatego mocno zależy mu na odkryciu, kto za tym stoi.

Tymczasem sprawa się komplikuje coraz bardziej. W placówce pojawiają się nowe twarze. Nie wiadomo, komu można zaufać. Dochodzi do kilku morderstw. Ginie także jedna z nowych strażniczek. Dowody wciąż wskazują na jedną osobę - Rebrowa. Czy uda mu się znaleźć prawdziwego winnego?

serial wataha recenzja

Serial jest bardzo starannie przygotowany. Nie licząc udźwiękowienia, względnie - dykcji aktorów. Nie wiem, co zawiniło, ale wielu kwestii nie byłam w stanie zrozumieć. To jedyny minus. Poza tym miałam wyjątkowo pozytywne wrażenia. Pojawiają się tutaj aktorzy znani z wielu polskich produkcji i naprawdę dobrze sobie radzą.

Największym zaskoczeniem okazała się rola Mariana Dziędziela. Jako Szeptun jest nie do poznania.

Wataha ma dość ciężki klimat. Nie brakuje w niej przekleństw ani krwi. Na szczęście, oszczędzono widzom typowo polskich, brzydkich scen miłosnych. Kilka się pojawia, ale nie są odstręczające, jak w większości polskich filmów. Akcja skupia się jednak przede wszystkim na dramacie Rebrowa. Leszek Lichota świetnie pasuje do roli kapitana, który przeżywa wszystko "po męsku", milcząco i z alkoholem. Który jest zdeterminowany, by poznać prawdę.

Zawiodło mnie tylko trochę zakończenie. Miałam wrażenie, że scenarzyści jakoś tak spuścili z tonu. Brakło emocji i nieco szerszej perspektywy. Mimo to byłam bardzo ciekawa kolejnego sezonu Watahy.

drugi sezon serialu wataha hbo

Pierwszy odcinek mam już za sobą i muszę przyznać, że był całkiem obiecujący...

A Wy? Oglądaliście Watahę? Zamierzacie obejrzeć kolejny sezon?

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket
Zdjęcia w treści pochodzą z serwisów Onet Film oraz Spider's Web

27 sierpnia

The Defenders. Recenzja odcinek po odcinku

The Defenders. Recenzja odcinek po odcinku
Stało się. Zaczęłam oglądać The Defenders. Nie mam odwagi, by ruszyć pozostałe seriale Marvela, bo wątpię, że cokolwiek spodoba mi się bardziej niż Agenci T.A.R.C.Z.Y. (co za upierdliwy tytuł, spróbujcie to sobie napisać na klawiaturze...) i Agent Carter. The Defenders zapowiadało się na całkiem niezły serial. Czy faktycznie jest warte uwagi? Czytajcie dalej.

The Defenders

Sezon 1

Odcinek 1

52 minuty gadania, które ma nam przedstawić bohaterów. Bez sensu - nawet, jeśli się oglądało seriale Marvela, i tak nie pamięta się wszystkich tych postaci, zwłaszcza drugoplanowych. Ciągle się zastanawiałam, kto to i po której stronie jest. Akcja głęboko śpi. Dopiero pod koniec odcinka leniwie otwiera jedno oko. I wtedy na ekranie pojawiają się napisy końcowe. W towarzystwie cliff-hangera. Gdybym miała teraz podjąć decyzję, nie oglądałabym dalej.




Odcinek 2

44 minuty. Całe szczęście, bo nie cierpię długich, godzinnych odcinków. Akcja otworzyła drugie oko i nawet zdążyła się przeciągnąć przed napisami. Na koniec znowu cliff-hanger. Nadal nie jestem pewna, czy chce mi się oglądać dalej.

Odcinek 3

Zaczęły się pierwsze starcia. Krzyżują się drogi głównych bohaterów. Iron Fist psuje wszystko. Na dodatek, ciągle popyla z gołą klatą i tym paskudnym tatuażem na wierzchu. Ja bym coś takiego ukrywała... Teraz już rozumiem, czemu serial z nim okazał się klapą. Luke Cage trochę się wyzłośliwia wobec Fista i chyba dlatego budzi moją sympatię. Panowie nie potrafią się polubić, a ja nie umiem się zaangażować. Pozostałe postaci są jakieś takie... nijakie. Zbyt neutralne. Nie miałam żadnych oczekiwań co do tego serialu, a i tak jestem nim zawiedziona. Coś się jednak rozkręca i rozum mówi mi, żeby oglądać dalej. Serce milczy.

Odcinek 4

Było względnie dobrze. Tytuł największej piz...y odcinka wędruje do... Daredevila. On też jest z jakiejś innej bajki. Chyba tej, w której Czerwony Kapturek nie wchodzi do lasu, bo słyszał na mieście plotki o złym wilku.


Odcinek 5

Twórcy coś tam mówili o tym, że ten serial to będzie podsumowanie wszystkich poprzednich seriali. Taka kropka nad i, albo nawet wykrzyknik. Teraz rozumiem te interpunkcyjne porównania - więcej tutaj kropek, wykrzykników i innych znaków niż akcji. Same dialogi, jak we Wspaniałym stuleciu.


Odcinek 6

Aktorom wyraźnie się już nie chce w tym grać. Niech ktoś tym Defendersom da własnych Defendersów. Ich trzeba bronić przed nimi samymi...

Odcinek 7

Ten serial został napisany tak, byśmy znienawidzili wszystkich bohaterów oprócz Luke'a Cage'a.


Odcinek 8

Ostatni odcinek bezlitośnie obnażył wszystkie dotychczasowe błędy scenarzystów, bo okazał się po prostu dobry. Wyjaśnił, że nie wszystko było takie, jakie zdawało się być. Właściwie nie tyle wyjaśnił, co podsunął, jak mogło być. Moment, w którym po akcji wszyscy Defenders przechodzą przez drzwi i jeden z nich już nie, to pierwsza scena, która mnie naprawdę poruszyła. Końcówka jest pełna niedopowiedzeń i przez to angażuje, skłania do zastanowienia. Przez cały serial podawali nam wszystko na tacy, a w tym odcinku wreszcie nie - i to jest znacznie fajniejsze.

Słowem - warto dla ostatniego odcinka. Trzeba się najpierw przemęczyć z 7 poprzednimi, ale na końcu czeka nagroda. To trochę tak, jak cheat meal po tygodniu wyczerpującej diety.

Oglądacie też The Defenders albo zamierzacie? Podzielcie się swoimi wrażeniami.

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket

Zdjęcie tytułowe pochodzi z serwisu Notey

25 lutego

Czy warto oglądać Belle Epoque? Wrażenia po 1. odcinku serialu

Czy warto oglądać Belle Epoque? Wrażenia po 1. odcinku serialu
Jak wspominałam w przeglądzie tygodnia, długo mnie trzeba było namawiać do obejrzenia tego serialu. Jakoś nie miałam przekonania, że to będzie coś dobrego. Produkcja TVN-u, dla masowego widza (czytaj: dla Janusza i Grażyny)? W najlepszym razie wyjdzie z tego kostiumowe Na Wspólnej.

Przekonała mnie dopiero recenzja Wojciecha Krzyżaniaka z Newsweeka:

Po pierwsze, w kwestii scenografii i kostiumów, doceniając to, że nareszcie są to kostiumy prawdziwe, a nie udawane, to wszystko w „Belle Epoque” jest jak spod igły. Zupełnie jakby każdy mieszkaniec Krakowa początku XX wieku miał do dyspozycji wielkie bele niemnącego się materiału, a przed każdym wyjściem z domu wkładał nowe ciuchy, nawet jeśli miałyby być pełne dziur. Wszyscy są jacyś tacy zbyt akuratni, a to jest ten element, którym brytyjskie kryminały kostiumowe zdecydowanie wygrywają. I rzecz druga, czyli światło. Momentami serial jest tak doświetlony, że miałem wrażenie przełączenia się na spektakl Teatru Telewizji, albo wręcz telenoweli. To są momenty rzadkie, ale są. Generalnie jest po prostu za jasno, za oczywiście i niestety, niezależnie od tego jak może to zabrzmieć, za ładnie. Po prostu.



Przeczytałam i poczułam, że chcę obejrzeć ten serial. Dla beki.

I zdziwiłam się bardzo, czemu Belle Epoque ciągle zbiera w recenzjach łomot.

Wszyscy do niego celują, niczym Paweł Małaszyński do fotografa zabójcy.

Paweł Małaszyński w Belle Epoque

Rozłóżmy ten serial na czynniki pierwsze.

Intro fajne, podoba mi się kawałek w tle, ale... ni cholery nie pasuje do kostiumowego serialu. Choć z drugiej strony, jest jedynym nieoczywistym i nieakuratnym elementem. Całą resztę Captain Obvious pisał.

W pierwszej minucie pojawiła się Magdalena Cielecka. A to nie wróży nic dobrego, jeśli widać ją już na samym początku. Oglądałam ją w Belfrze i nie rozumiem, co takiego jest w jej drewnianym aktorstwie, że ją ciągle do czegoś angażują. Choć w sumie... do Belle Epoque pasuje, szczególnie do tych drętwych dialogów bez cienia emocji. Aktorzy wypowiadają swoje kwestie, jakby czytali etykietę proszku do prania. To nie drugie Na Wspólnej. Bardziej kostiumowa Ukryta prawda.

Pozytywne zdziwienie było w momencie, kiedy na ekranie zobaczyłam Olafa Lubaszenko. Po pierwsze, ucieszyłam się, bo pamiętam, jak swego czasu żalił się, że odkąd przytył, nie chcą go angażować. A przecież może grać grubych ludzi... Wiem, brzmi brutalnie, ale... w czym problem? Po drugie, jest jedynym aktorem, który w tym serialu robi jakieś dobre wrażenie. Jest charakterystyczny i jako jedyny potrafił wydobyć ze swojej postaci jakieś emocje, zrobić coś więcej, niż tylko wyrecytować tekst.

Paweł Małaszyński w Belle Epoque

Historia opisana w pierwszym odcinku? Wydawało mi się, że raz nakręcone ujęcie z Edigeyem-Koryckim (yyyy, to się odmienia?), który idzie przez miasto z workiem, wykorzystano wszędzie tam, gdzie już brakło pomysłów. Przed oczami mam tę scenę, a poza tym - totalną sieczkę w głowie. Jakieś zabójstwo z dekapitacją, głowę wynoszą w szmatce, potem jakaś palma, parę górnolotnych rozmów z cytatami biblijnymi, męczennice, szybka scena erotyczna, nagle Edigey-Korycki lata z pistoletem i pojawiają się napisy.

Tyle pamiętam, a reszty już bardziej słuchałam. Odcinek był tak nudny, że wolałam się zająć składaniem prania w trakcie. Inaczej bym nie wysiedziała.

A, i jeszcze to oświetlenie, a raczej prześwietlenie. Szczególnie widziałam je podczas scen kręconych we wnętrzach. Przez szyby przebija taka jasność, jakby za oknem miał miejsce wybuch bomby atomowej. No, chyba, że firanki Zygmunt Chajzer wyprał w Vizirze. Sorry za suchar, nie mogłam się powstrzymać ;-)

Nie będę się rzucać jedynie w kwestii ponoć nieadekwatnej scenografii. Cóż, nie wiem, jak wyglądał Kraków w tamtym czasie i zdaję sobie sprawę, że twórcy też mogli nie wiedzieć ;-) Nie mam do nich o to pretensji. I tak niespecjalnie zwracam uwagę na takie szczegóły, a już przynajmniej nie w innych kategoriach niż "ładnie" i "nieładnie".

Czy warto oglądać Belle Epoque?  Po 1. odcinku stwierdzam,  że tak, jeśli a) naprawdę nie macie co robić, b) chcecie błogo zasnąć przed 22... Reklamy w przerwach były znacznie bardziej porywające. We mnie serial nie wzbudził jakichś specjalnych emocji i właśnie dlatego nie rozumiem fali ostrej krytyki, jaka na niego spadła. Nie jest dobry, nie jest zły. Jest mi kompletnie obojętny. Wolałabym już składać rogalika z bułki tartej lub przekonywać Antoniego, że to nie brzoza, niż tracić czas na Belle Epoque, ale... będę dalej oglądać. Dla beki.

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket

(Zdjęcia pochodzą z serwisów Telemagazyn.pl i Spider's Web)

27 listopada

Nie oglądaj tych seriali czyli Serialowe Inspiracje #3

Nie oglądaj tych seriali czyli Serialowe Inspiracje #3

Do tej pory poznaliście już sześć seriali kryminalnych, które do tej pory obejrzałam lub oglądam (znajdziecie je tutaj i tutaj), ale to ciągle nie jest wszystko :-) Te, które zaprezentuję Wam dzisiaj, ciężko mi było zakwalifikować do jakiejkolwiek jednolitej grupy, dlatego trafiły do tego wpisu :-) Tytuł postu jest przekorny - podobały mi się wszystkie te seriale, które do tej pory tak rzetelnie obejrzałam. Jeśli miałabym Wam kazać nie oglądać tych wymienionych  przeze mnie dzisiaj, to tylko dlatego, że za bardzo się w nie wkręcicie :-)

"Constantine"



Serial, którego już nie ma. Wyszedł jedynie pierwszy sezon i niestety, nikt nie kontynuował. Tytułowy bohater to znana nam już z filmu postać zmanierowanego egzorcysty. Jednak serialowy Constantine jest o wiele ciekawszy niż ten filmowy. Pewnie głównie dzięki poczuciu humoru. Poza tym można od pierwszego odcinka bacznie obserwować, jak twórcy obchodzą to, że w serialu puszczanym w telewizji ogólnodostępnej nałogowy palacz, Constantine nie mógł być pokazany, jak pali... Prywatna ciekawostka: jeśli pobieracie napisy z Napiprojekt, to możecie przy kilku ostatnich odcinkach natrafić na te zrobione przeze mnie :-)


"Nie z tego świata" ("Supernatural")



Dla mnie ten serial istnieje jedynie pod angielskim tytułem - siła przyzwyczajenia :-) Pamiętam go troszkę z tv, ale dopiero ok. 1,5 roku temu zaczęłam go oglądać od początku. Tutaj mamy historię dwóch braci, którzy we wczesnym wieku za sprawą demona tracą matkę, a potem zostają przez ojca wciągnięci w walkę z siłami nieczystymi. Nie widzą już dla siebie innej drogi, jak polowanie na demony, duchy, złośliwe bożki i inne niematerialne byty, które szkodzą ludziom. W serialu nie brakuje humoru, oraz dobrego, starego rocka. Gorąco polecam, chociaż ja utknęłam póki co w połowie drugiego sezonu. Przeraża mnie ilość odcinków, które jeszcze mi zostały i chyba przez to nie potrafię się zebrać. A ponoć warto oglądać maksymalnie do ósmego. Dziewiąty i dziesiąty podobno słabe.... Na szczęście odcinki krótkie :-)

"Gra o tron" ("Game of Thrones")



To akurat bardzo znany i ceniony przez widzów serial. Chociaż ja akurat mam wrażenie, że pogarsza się, bo ledwo pamiętam, co się działo w ostatnim sezonie. O dziwo, pierwszy o wiele lepiej utkwił mi w pamięci i uważam go za najlepszy. Owszem, ten serial też wciąga, mimo, że przeszkadza mi w nim wiele rzeczy, a najbardziej długość odcinków (chociaż godzina to jednak nie jest tak źle - ale dla mnie idealny odcinek trwa 45 minut) oraz zbytnie epatowanie nagością i przemocą. Im dalej oglądamy, tym więcej tego jest. Ja dalej oglądałam dla postaci Tyriona - jego perypetie oraz cięty język są warte cierpień wynikających z oglądania innych postaci, jak np. nudnego wątku Daenerys... Ewentualnie w trakcie oglądania można robić zakłady, kto zginie w danym odcinku ;-)

"Agenci T.A.R.C.Z.Y." ("Marvel's agents of S.H.I.E.L.D.")



Ta seria na początku kompletnie mi nie podeszła. Irytowała mnie niesamowicie postać Skye, której jedyną reakcją na większość rzeczy było otwarcie paszczy... To się nie zmieniło, ale teraz już toleruję ją, choć teraz znowu twórcy prowadzą tę bohaterkę w jakimś dziwnym kierunku. Poza tym jednak mamy masę innych ciekawych bohaterów, następują nagłe zwroty akcji, przyjaciele stają się wrogami, ekipa staje przed coraz trudniejszymi wyzwaniami i poznajemy coraz to ciekawsze przypadki "nieludzi" z niesamowitymi mocami typu wywoływanie wstrząsów czy impulsów elektrycznych. Niejeden chce wykorzystać ich zdolności do złych celów... Fajny, fantastyczny serial, w którym trzeba przebrnąć przez pierwsze kilkanaście odcinków pierwszego sezonu. Potem akcja się rozkręca i nie zwalnia już ani na chwilę :-)

Póki co, to wszystkie seriale, jakie oglądam, lub już obejrzałam, ale wiecie, pewnie wkrótce zacznę coś nowego, toteż możecie liczyć, że się z Wami podzielę kolejnymi tytułami :-)

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket

(Zdj. z http://naekranie.pl/)



20 listopada

Co warto obejrzeć? Serialowe Inspiracje #2

Co warto obejrzeć? Serialowe Inspiracje #2
Pisałam Wam ostatnio, jakie seriale oglądałam i polecam. Dziś nadszedł czas na drugą część tej listy. Dalej skupiam się na serialach kryminalnych, jakkolwiek oglądam też nieco inne rodzaje i tymi też się będę z Wami dzielić. No to startujemy! :-)

"Sherlock"



Uwspółcześniona wersja historii niezwykle inteligentnego, przenikliwego i nieco neurotycznego detektywa. Oczywiście, ma on do pomocy doktora Watsona, oraz... wszelkie wynalazki XXI wieku. Serial niezwykle żywy i błyskotliwy. A już 1 stycznia 2016 nastąpi premiera odcinka specjalnego czwartego sezonu. Bardzo, ale to bardzo warto :-)


"Gotham"



Oglądałam uparcie, chociaż mój wspaniały zrezygnował po kilku pierwszych odcinkach. Jednak pierwszy sezon nie był aż tak dobry, jak drugi. I mój mężczyzna teraz też ze mną ogląda kolejne odcinki :-) Serial opowiada nam o młodym detektywie, Jamesie Gordonie, który postanawia na przekór wszystkiemu i wszystkim zaprowadzić porządek w zdeprawowanym mieście, w którym za kilkanaście lat pojawi się Batman. Widzimy wszystkie wydarzenia, które nieuchronnie prowadzą młodego Bruce'a Wayne'a do zostania Człowiekiem-Nietoperzem, oraz dzieciaki, które kiedyś zostaną Trującym Bluszczem lub też Kobietą-Kot. Postać Jima Gordona bawi niesamowicie - przyjrzyjcie się jego minom :-) Serial jest nieco przerysowany, prawie komiksowy, ale jak się już do tego przyzwyczai, ogląda się naprawdę przyjemnie :-)

"Limitless"



Serial nowiutki, z tego roku. Świetnie nakręcony. To już nie jest taki typowy kryminał. Ale zobaczycie, jak wciąga... Tutaj mamy młodego chłopaka, który nie zrobił w swoim życiu jeszcze nic sensownego. Pracuje na zleceniach, próbuje grać w zespole... Przez jedną pracę na zlecenie dostaje możliwość skorzystania ze specjalnej pigułki, która kompletnie odmieni jego życie i sprawi, że nagle ten oto "twenty-eight screw up", jak sam siebie określa, stanie się pracownikiem FBI. Jego życie zmienia się całkowicie. Nie zawsze są to dobre zmiany... Serial ogląda się naprawdę niesamowicie przyjemnie. Powiedziałabym, że niesie całkiem pozytywne przesłanie, bo jednak główny bohater ma dobre serce i nierzadko ryzykuje własnym szczęściem tylko po to, by komuś pomóc. Do tego dużo humoru. Zdecydowanie i z pełną premedytacją polecam :-)

Seriali  które oglądam i które obejrzałam jest jeszcze trochę, tak więc możecie się spodziewać wkrótce kolejnych wpisów :-) Zatem: obserwujcie mnie! :-)

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket

13 listopada

Co warto obejrzeć? Serialowe Inspiracje #1

Co warto obejrzeć? Serialowe Inspiracje #1
Przez mojego wspaniałego stałam się fanką seriali. Wiecie, wcześniej na hasło "serial" przychodziły mi do głowy "Klan" oraz "Moda na sukces". Potem już gdzieś obiły mi się o uszy już inne tytuły jak np. "Supernatural", ale dalej uważałam oglądanie seriali za rozrywkę dla nerdów, którzy nie mają żadnego życia. W międzyczasie w moim życiu pojawił się właśnie mój wspaniały i okazało się, że on właśnie  - o zgrozo - ogląda seriale. A mimo to ma życie i nawet czas dla mnie. I powiedział kiedyś, że właśnie ogląda pewien nowy, świetny serial kryminalny, który mnie się też może spodobać. I tak oto zaczęłam...

Ale zaraz, zaraz. Wszystko po kolei. Oglądam sporo - kto czyta przeglądy tygodnia, ten widzi. A i tak te wymienione tam, to jeszcze nie wszystko. Chcę Wam tak co jakiś czas podrzucać listę "co warto obejrzeć". I to, co teraz napiszę, będzie pewnie bardzo blogerskie - bo na paru blogach już to samo przeczytałam. Wiem, że taki spis na pewno się Wam przyda na jesień. No nic, nieważne, że po blogersku, ale to akurat sama prawda :-) Bo czy jest lepszy sposób na spędzenie wieczoru, niż we dwoje z winem i dobrym serialem? :-)

W serialach widzę też teraz tę ogromną zaletę: można sobie je dawkować. Obejrzenie 45-minutowego czy nawet godzinnego odcinka to fajny sposób na relaks i chwilowe odmóżdżenie, nawet jeśli nie ma się zbyt wiele czasu. Kiedyś oglądałam bardzo dużo filmów, ale jednak oglądanie na raty troszkę mnie irytuje :-) Oglądasz superfilm i na nic wmawianie sobie "obejrzę tylko połowę i idę spać". Wciągnie Cię i siedzisz do północy, a rano chodzisz jak zombie... I tak oto wkręciłam się totalnie w seriale i będę czynić starania, żeby i Was wkręcić :-)



Detektyw ("True detective")



Oto pierwszy serial, jakim zainteresował mnie mój wspaniały. Pierwszy sezon obejrzałam z zapartym tchem. Opowiadał on w formie retrospekcji o dwóch detektywach z Luizjany, pracujących nad sprawą nietypowych zabójstw. Po kilkunastu latach od zakończenia sprawy, dowiadują się, że doszło do kolejnej zbrodni... Sezon bardzo ponury i złowrogi. Dosłownie, nie spodziewasz się nic dobrego, żadnego happy endu. I do tego smutne, wręcz mroczne ballady w tle. O wiele bardziej przemyślany wydaje mi się jednak drugi sezon, choć w nim dziwne morderstwo, które splata losy trójki policjantów i gangstera, tak naprawdę nie jest najważniejsze. Serial skupia się bardziej na prywatnym życiu detektywów i ich problemach, które zdają się nieuchronnie prowadzić do katastrofy. Muzyka - znowu jak najbardziej na poziomie.

"Dochodzenie" ("The killing")



Kolejny ponury i mroczny serial o tajemniczym zabójstwie młodej dziewczyny. Tytułowe dochodzenie prowadzą detektywi z licznymi osobistymi problemami. Tutaj przez dwa sezony jesteśmy prowadzeni do rozwiązania zagadki, krok po kroku. Co odcinek wydaje się, że już wiadomo kto zabił. A zaraz potem następuje zwrot akcji. Kolejne sezony - trzeci i czwarty - to już nowe sprawy, ale są w dużym stopniu powiązane ze sobą, oraz z początkami. Serial wciąga niesamowicie - kończysz odcinek i chcesz już wiedzieć, co się wydarzy w następnym. Najlepszy sezon - jak dla mnie trzeci. Bardzo sprawna żonglerka charakterami postaci - najpierw je lubimy, potem nagle tracimy do nich sympatię, by ją znowu odzyskać. Ach, i te sweterki pani detektyw... :-)

"Luther"



Bohaterem jest detektyw John Luther, który usiłuje jednocześnie walczyć ze swoimi demonami, oraz przestępcami. Egzekwuje prawo w bardzo skuteczny, choć nierzadko budzący wątpliwości sposób. W walce pomaga mu również zabójczyni Alice, która uparła się, że się z detektywem zaprzyjaźni. Ta dwójka bohaterów budzi wielką sympatię. Tak, obraz psychopatycznej morderczyni został wykreowany tak, że w pewnym momencie zaczynamy jej kibicować - bo naprawdę stara się pomóc Johnowi. Serial niestety bardzo szybko przekształcił się w miniserię, gdzie mamy po cztery półtoragodzinne odcinki, co, jak dla mnie, troszkę utrudnia oglądanie - bo wolę odcinki krótsze. Ale skoro już zaczęłam oglądać, to byłam niesamowicie ciekawa, co dalej - i oglądałam mimo wszystko :-)

W zanadrzu mam jeszcze kilka innych seriali kryminalnych, które Wam przybliżę, zatem zapraszam do obserwowania mnie. Już wkrótce pojawi się część druga tego wpisu :-)

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket

(Zdj. z http://naekranie.pl/ oraz http://www.filmweb.pl/)



Copyright © Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger