Giełda Tekstów - czy można na niej zarobić? Konkrety!


Gdybyście zapytali mnie o to miesiąc temu, odpowiedziałabym pewnie, że ni cholery. Albo jeszcze mniej ładnie ;-) Wystartowałam na niej dość ostro, konsekwentnie dodawałam teksty... a sprzedały mi się może z 4 sztuki, na których zarobiłam dokładnie 11,50 zł. I czekałam na to dobre kilka miesięcy. Zniechęciłam się do GT i przestałam tam jakoś specjalnie działać. I nastała cisza, a na koncie wisiało sobie jedynie to niecałe 12 złotych.

Nie pamiętam już, co podkusiło mnie, żeby tam ostatnio zajrzeć. I żeby spróbować zabrać się za jakieś zlecenie. Na pierwszym zarobiłam chyba jakieś 10 złotych. I potem dalej już samo poszło. Stwierdziłam, że skoro czekam na odzew z Oferii, to mogę ten czas spożytkować w produktywny sposób i coś zarobić. I tak wyszło, że od dwóch tygodni dzień w dzień robię jakieś zlecenia z Giełdy Tekstów.

Na moje szczęście, ostatnio bardzo regularnie pojawiają się tam takie całkiem dobrze płatne - typu 34 złote za 5 tekstów po 2 300 znaków ze spacjami. Ja wiem, że niejeden copywriter złapie się za głowę, słysząc, że miałby tyle zarabiać za artykuły. Nie jest to może kwota, której w Indiach by się wstydzili, ale jednak stawki za współpracę poza takim serwisami są zazwyczaj wyższe. Dla mnie jednak sprawa jest prosta: albo się męczę, ale zarabiam, albo siedzę i nudzę się za darmo. Jeśli mam taki wybór - wolę dodatkowo popracować. Przynajmniej czas mi mija szybciej, a na wyjeździe to jest na wagę złota ;-)

Ważne jest tylko, żeby nie dać się pokonać tej potwornej nieprzejrzystości serwisu ;-) Ja przez długi czas klikałam w zakładkę "Zlecenia" i ciągle widziałam wiszące tam te same. Stwierdzałam wtedy, że nic się na stronce nie dzieje i w ogóle nie próbowałam się zabierać za ich wykonywanie. Wiecie, w czym tkwił błąd? Zlecenia wyświetlają się w kolejności od najstarszego. To znaczy, że na pierwszej stronie widzimy te, które są stare. Te ostatnio dodane są dopiero na ostatniej stronie listy. Jeśli jednak zlecenia są widoczne, to są na pewno aktywne, nawet te, które widzimy od kilku miesięcy. To druga kwestia. Tak czy owak, kiedy wreszcie postanowiłam poprzeglądać wszystkie strony, okazało się, że ciągle wpada coś nowego.




Mamy tam dwa rodzaje zleceń. Pierwsze to te "na czas", które realizuje pierwsza osoba, która się zgłosi. W przypadku drugich zgłaszamy swoją ofertę, że jesteśmy zainteresowani i zleceniodawca sobie wybiera osobę. Oczywiście, jak to na serwis zarabiający na tym przystało, nie ma opcji, żeby zleceniodawca skontaktował się ze zleceniobiorcą i mógł nawiązać współpracę poza serwisem. Dane są ukryte i absolutnie nie wolno zamieszczać żadnych linków do siebie w publikowanych tekstach. Jeśli się nie zastosujemy, nasze artykuły nie przejdą moderacji, a i jeszcze my możemy zarobić bana.

Ile serwis zarabia na zleceniach? Według FAQ - 8% prowizji, która jest pobierana od zleceniodawców, nie od autorów. Autorom odlicza się jedynie podatek. Obecne FAQ nie jest niestety - a może stety - aktualne. Według niego, odliczyliby mi od kwoty brutto 18,7 % prowizji od osób fizycznych (ponieważ nie zarabiam tam jako firma), a od powstałej kwoty jeszcze jakieś 9% (?) podatku. Tak też to wygląda przy robieniu sobie wypłaty - z kwoty 602,95 zł ostatecznie miałam otrzymać 446 złotych. I się złapałam za głowę. Ale... Poniżej zobaczycie rachunek, na którym pokazuję, co faktycznie zostało odliczone i ostateczna kwota, którą otrzymałam na konto, jest o wiele ładniejsza niż ta powstała według tych brzydkich wyliczeń :-D Ale o tym za chwilę.

A tak wygląda mój "wyciąg" odkąd zaczęłam wykonywać zlecenia:



Wypłatę zlecałam w piątek, 17 czerwca, ale wskoczyła na listę dopiero dziś, bo zwykle trochę im zajmuje przetworzenie żądania. Ponoć do jutra powinnam otrzymać przelew - takiego maila dostałam dziś rano. O, jednak mam kwotę na koncie. I to wiele ciekawszą, niż się spodziewałam. A to rachunek, którego otrzymałam na maila:


Czyli wychodzi na to, że opodatkowują połowę kwoty, a prowizji żadnej dodatkowej (od osób fizycznych) nie pobierają, mimo, że w FAQ Giełdy można było znaleźć takie informacje. Ciekawe, czy to wynik moich maili, w których wyraziłam swoje oburzenie na temat tej prowizji? ;-) Ale teraz rozumiem, dlaczego usłyszałam odpowiedź, że FAQ nie jest zaktualizowane. Najwyraźniej coś się zmieniło w zasadach na korzyść autorów. Miło, naprawdę miło :-)

Zapytacie, ile pracowałam na te prawie 600 złotych? Jest to efekt troszkę ponad tygodnia pracy. Od środy do piątku w kolejnym tygodniu. Każdego dnia poświęcałam od 3 do 6 godzin dziennie. Jedno zlecenie za 34 złote, na 5 tekstów po 2 300 znaków ze spacjami zajmuje zwykle półtorej godziny pisania. Jak się nabierze wprawy, półtorej godziny wystarcza na napisanie, sprawdzenie i wrzucenie artykułów na stronę. Możecie zatem uznać, że stawka godzinowa jest całkiem korzystna, bo zarabiamy prawie 20 zł za godzinę pracy. Można? Można!

Spróbujecie? :-)
Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger