piątek, 24 czerwca 2016

Bądź jak Kuba

bądź jak Kuba

Kuba Błaszczykowski. Ostatnio o nim trochę głośno, co?

A kto z Was natrafił na informacje o jego smutnej przeszłości?

Ja jakiś czas temu. Ostatnio, po meczu Polska-Ukraina, przypomniałam sobie o tym. I po raz kolejny zdałam sobie sprawę, że to, co on zrobił ze swoim życiem, jest niesamowite. To, ile osiągnął, mimo trudnych przeżyć z dzieciństwa, które zmieniły go na zawsze.

Możecie wyobrazić sobie, co musi czuć człowiek, który będąc 11-letnim dzieckiem, widział na własne oczy, jak jego ojciec zadźgał matkę nożem? Pewnie nie. Tego nie zrozumie nikt, kto tego sam nie przeżył. Sam mówił, że w tamtym momencie stracił oboje rodziców naraz - bo mama umarła, a ojciec poszedł do więzienia. Mało brakowało, a wylądowałby w domu dziecka. Na szczęście jego babcia postanowiła się nim zaopiekować. Ona i wujek dbali o to, żeby sobie poradził z tym trudnym przeżyciem.

Wujek zajmował się piłką nożną i już dużo wcześniej odkrył talent Kuby. Po tamtym tragicznym dniu Kuba porzucił niestety na jakiś czas piłkę, ale wujek wciąż starał się go znowu zachęcić do powrotu. W końcu się udało. Kuba dojeżdżał ze swojej niewielkiej miejscowości na treningi do Częstochowy. Czasem musiał czekać po 2 godziny na jeden z nielicznych autobusów. Ale to była prawdziwa pasja, więc czekał i jeździł, i dawał z siebie wszystko.

Trafił do Górnika Zabrze, ale zrezygnował. Miał dość niepoważnego podejścia kolegów z drużyny, którzy swój czas poświęcali głównie zabawom i piciu. Kuba traktował grę zbyt serio. Mimo protestów wujka, opuścił drużynę. Wujek uważał, że mimo wszystko powinien zostać w tym znanym klubie. Jednak Kuba miał rację. Większość jego kolegów z Górnika skończyła w trzeciej lidze. Kuba osiągnął sukces.




Kiedy zobaczyłam tego gola, którego strzelił ostatnio Ukrainie, pomyślałam po raz kolejny, że to jest niesamowite. Ten człowiek mógł w tej chwili być przestępcą, psychopatą, albo stoczyć się na dno. A on osiąga sukcesy. Jest znanym piłkarzem i każdego swojego gola dedykuje mamie. Bo pamięta, jak ona chciała, żeby grał. Bo to było jego dziecięce marzenie.

Oglądałam ostatnio wywiady z nim. Ten pierwszy, w którym Kuba opowiada swoją prawdziwą historię u Krzysztofa Ziemca, był niesamowicie wzruszający. Ale najbardziej podoba mi się to, co mówi na koniec. Że chce być przykładem, dla tych, którzy przeżyli jakieś tragedie. Że można sobie z tym poradzić. Że jak się upadnie, to trzeba się podnieść i iść dalej, bo po to mamy życie, żeby z niego korzystać.


Być może ta historia porusza mnie tak bardzo, bo to wszystko działo się niedaleko mnie. Jestem z prawie z tych samych okolic, co Kuba. I wierzcie mi, jestem niesamowicie dumna, że właśnie z tych terenów pochodzi ktoś taki.

Wiecie, jak to w małych miejscowościach, wszyscy narzekają, że małe możliwości, mało kasy, mało miejsc pracy... Kuba zaczynał kilkanaście lat temu, kiedy było jeszcze trudniej. W dokładnie tej samej okolicy. Miał pasję. Miał talent. Ktoś powie - było mu łatwiej. Nie, nie było. Ale był uparty i pracowity. I miał przeczucie, w którą stronę iść. Dziś widzimy tego efekty. Talent to nie wszystko. Trzeba jeszcze chcieć i się starać. Mimo wszystko.

Bądź jak Kuba. Miej pasję i realizuj ją, nawet mimo trudności, a kiedyś osiągniesz sukces. Jak upadniesz - powstań i walcz dalej.

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują. Rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

(zdjęcie tytułowe: tumblr.com)

Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket
UDOSTĘPNIJ TEN POST

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.