Sounds like Hel, a reklama nie kłamie. 15-28 października

Nadeszły jesienne chłody. Już skrobałam rano szyby po raz drugi w sezonie - i coś mi mówi, że czas się do tego przyzwyczaić... albo jeździć rowerem. Skrobaczka już zajęła swoje stałe miejsce w schowku przy drzwiach i pewnie jeszcze nie raz okaże się potrzebna. Cóż, jesień nam przyszła i się rozgościła, ale póki co - przynajmniej w ciągu dnia ciepło.

zdjęcie z Helu, wraki na Helu

Przegląd tygodnia


Ale żeby nie było zbyt różowo - piszę ten przegląd opatulona w bluzę i koc-flądrę syrenę ;-) Polska złota jesień mnie zachwyciła, ale za zimnem to nigdy nie przepadałam...





No i jeszcze ta zmiana czasu... Miałam nadzieję, że dadzą sobie z nią już spokój, ale chyba się jeszcze na to nie zanosi. Niby tylko godzina do tyłu, a jednak potem jeszcze przez tydzień sobie przypominam kolejne miejsca, w których tę godzinę muszę przestawić. Jesienna jest o tyle fajna, że po niej chociaż sama nie chodzę potem przez tydzień do tyłu ;-)

To był wspaniały weekend po mało wspaniałym tygodniu.

Tygodniu, który najtrafniej mogę opisać tak:



Musiałam się oderwać od rzeczywistości (choć zazwyczaj tego nie polecam) i zmienić na moment otoczenie. Pogoda sprzyjała wyprawom i tak oto w piątek wyruszyłam na drugi koniec Polski - na Hel.

O północy byłam już na miejscu. Niestety, nie poszłam wtedy spać i sobotę przetrwałam ledwo żywa i niewyspana, bo po jakichś 5 godzinach snu obudziły mnie... odgłosy piły mechanicznej na podwórku obok. Koszmar. Pozbierałam się jednak jakoś i spędziłam fantastyczny dzień, łażąc po Helu. Byłam na Końcu Polski (cypel helski), przy latarni morskiej i w paru bardzo przyjemnych lokalach.

W niedzielę natomiast prowadziłam przez całą tę drogę, przez pół Polski. Można powiedzieć, że przeszłam swój chrzest bojowy, jeśli chodzi o podróżowanie autem na tak długie trasy. I dałam radę. Ba, podobno poradziłam sobie o wiele lepiej, niż radzę sobie na mieście - w sensie, byłam o wiele mniej nerwowa niż zwykle za kółkiem ;-)

W drodze jeszcze odwiedziłam kilka fajnych miejsc, o których napiszę. Polecę Ci też całkiem przyjemny lokal z noclegami i parę miejsc, do których warto się wybrać na dobrego grzańca (nad morzem zdecydowanie #piździernik, choć słońce świeciło) i rybkę.

Najnowsze wpisy

Na blogu w tym tygodniu:

Jesień, którą pokochałam


Mój nowy Bullet Journal. Kompletna zmiana rozkładówek


Social media blogera


3 książki dla copywritera, dzięki którym prześcigniesz konkurencję


Nienawidziłam audiobooków. Te 2 książki to zmieniły


Przegląd internetów

Lepiej jest mieć mniej komentarzy ale za to bardziej merytorycznych. Takich, które urozmaicą dyskusję i wzbogacą Twojego bloga. Takie komentarze piszą mądrzy i wartościowi ludzie, i takich właśnie czytelników Ci życzę.

Jak zwiększyć liczbę wartościowych komentarzy na blogu? We wpisie znajdziesz aż 15 wskazówek. Z 8. i 9. się w pełni zgadzam, a 11. była całkiem odkrywcza ;-) Sama na jakość komentarzy na blogu nie narzekam. Może nie mam ich jakoś szczególnie dużo, ale wciąż są jakościowe, a gówien w stylu "Super wpis" pojawia się na nim mało. Było ich więcej, gdy korzystałam z grup promocji, ale nie mam ostatnio na to czasu i uważam, że osiągane efekty nie były warte wkładanego w to wysiłku.


Zajonc twierdzi także, że nie musimy być świadomi faktu, że kiedyś spotkaliśmy się już z danym obiektem. Mało tego, nie musimy nawet lubić danego przedmiotu. Jeśli zastanawiało Cię kiedyś, dlaczego reklamy proszków są tak sztampowe, masz tu częściową odpowiedź: liczy się ilość a nie jakość.

A co jeszcze twierdzi Zajonc i paru innych? O tym przeczytasz we wpisie Reklama nie kłamie.


Facebook może służyć jako miejsce dystrybucji treści publikowanych na stronie internetowej, blogu firmowym. Nie warto jednak przenosić całego artykułu do social media – zaproś użytkowników na swoją stronę, podlinkowując ją w poście.

Z tym bym nieco dyskutowała, bo Facebook najbardziej ze wszystkiego nie lubi, gdy wyciągasz z niego ludzi. W efekcie znacznie słabiej promuje posty z linkami do innych kanałów, stron, blogów, YouTube. Co innego, gdy tekst wrzucasz w całości na FB jako post, albo kiedy publikujesz wideo bezpośrednio na Facebooku. Wyjątkiem są tutaj posty pochodzące z Instagrama, ale to z wiadomych względów ;-)

O ile jeszcze uważam, że warto by było poprawić błąd w tytule, to w treści jest parę ciekawostek, które warto poznać - o ile już tego nie wiesz: błędy, których należy unikać, prowadząc fanpage.


Ziemię pomierzył i głębokie morze,
wie jako wstają i zachodzą zorze;
Wiatrom rozumie, praktykuje komu,
A sam nie widzi, że ma ku*wę w domu.

Oto jedna z fraszek Kochanowskiego, której na pewno nie nauczyli Cię w szkole. Po więcej niepokornych (a nawet i drastycznie wulgarnych, nie bójmy się tego powiedzieć wprost) dzieł polskich poetów zapraszam tutaj: zbiór niecenzuralnych utworów. Oczywiście, pojawia się Tuwimowe "Całujcie mnie wszyscy w dupę". I jest to zdecydowanie jeden z łagodniejszych wierszy. Serio ;-)

Jak Ci minął ten tydzień? Z tego, co widzę po Facebooku (i co widziałam w trasie), dużo osób wpadło na ten sam pomysł co my i podróżowało, a Ty? Weekend w domu czy też w drodze?

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger