Dla kogo jest regularność i gdzie byłam, jak mnie nie było. Przegląd tygodnia

Podobno kiepskie blogi, które nie mają szans na wybicie się, poznaje się po wpisach o treści "Hej, już jestem, wracam po przerwie...". Nie uważam tak... ale na wszelki wypadek od razu przejdę do rzeczy ;-)

wakacyjny przegląd tygodnia

Przegląd tygodnia

Ostatnie tygodnie to po pierwsze, niestety, dwie choroby, które się przypałętały. A przeziębienie z gorączką czy jelitówka w upały to zło i zdecydowanie nie polecam. Nie miałam siły palcem kiwnąć. Głównie leżałam i spałam.


Zanim jednak zdrowie mi się posypało, poszłam po raz pierwszy w życiu oddać krew. Tylko nie mów, że przez to spadła mi odporność, bo to bzdura. Samo oddawanie krwi polecam, choć pierwszy raz może być trudny. Ja na przykład wróciłam do domu i poszłam spać, tak mi poziom energii spadł.

Oglądałam też oczywiście zaćmienie księżyca. I byłam nad wodą. Nie jednocześnie :-)

W międzyczasie też wymieniliśmy auto. W sensie, mój kochany, pierwszy Golf jeszcze trochę z nami zostaje, ale raczej już na te krótsze i mniej wymagające trasy. Mam do niego ogromny sentyment i chcę nim jeszcze pojeździć, ale uważam też, że po tylu latach, kiedy nam dobrze służył, zasługuje już na emeryturę i nieco spokoju. To cudowne, niemal całkowicie mechaniczne auto, w którym nie bardzo ma się co popsuć, a jeśli już, to najprawdopodobniej naprawisz to z użyciem taśmy klejącej. I w tym tkwi jego urok.

Najnowsze wpisy

Na blogu było aż nazbyt spokojnie, ale skoro nie miałam siły kiwnąć palcem. to tym bardziej tyczyło się to klikania w klawiaturę. Wyszło mi to jednak na dobre. 

Przerwę potraktowałam jako eksperyment i ostatnio postanowiłam sprawdzić, jak bardzo spadła pozycja mojego bloga w wyszukiwarce. No i się okazało, że nie spadła, a się poprawiła - z 6. strony na 3. To wciąż daleko, owszem, dalej, niż jedno z lepszych miejsc do ukrycia zwłok (druga strona wyszukiwarki, hłe hłe), ale ten skok jest zastanawiający. 

Wychodzi na to, że te wszystkie rady z serii "regularność, regularność" to można sobie o kant dupy potłuc. Ewentualnie zaprocentowało wcześniejsze regularne tworzenie i treści, na które zawsze jest popyt z wyszukiwarki ;-) Czyli tak: regularność jest dla czytelników, a nie dla SEO.

Sekwencja wydarzeń, sentyment i autentyczność w sieci


Co powinien bloger? cz. 2


Elvis żyje i kupuje bułgarską Viagrę


No i minęły już 3 lata, odkąd rzucałam niepoprawnymi politycznie żartami w Niemczech. I od tego czasu tam nie byłam, ale wybieram się na jakiś Oktoberfest w końcu :-)


Skoro jestem w Niemczech, nie obyło się bez wojny... Z mrówkami. Wyłażą w tym domu w kilku miejscach. A najchętniej spod boazerii na poddaszu w moim pokoju. I wyraźnie słychać, że jest ich tam więcej. Cóż, praktycznie codziennie mam poranną rutynę w postaci pryskania Raidem po wszystkich możliwych szczelinach w pokoju. A potem szybko się ewakuuję, zastanawiając się, czy da się zagazować niemieckie mrówki...

W ogóle trochę sobie z tego żartuję, ale ciągle dzieje się coś takiego, co pozwala mi sądzić, że o ile Niemcy są dla Polaków bardzo mili, to ziemia niemiecka nadal jakoś nas zbytnio nie lubi nosić. No chyba że to dotyczy tylko mnie, za te moje niepoprawne politycznie kpiny w rozmowach z bliskimi ;-) W pokoju mam te mrówki, od kilku dni też dokuczają mi jakieś problemy z żołądkiem. Ja wiem, że jak się jedzie gdzieś, to może nas dopaść tzw. "klątwa faraona". A mnie tu co dopadło? Klątwa Hitlera: mrówki i sraczka?...


Przegląd internetów

De Wilde walczy o swoje prawo do durszlaka na głowie od 2017 roku przed sądami kolejnych instancji w Holandii. Przekonywała sędziów, że chce nosić durszlak na zdjęciach na podstawie tych samych przepisów, które pozwalają wyznawcom innych religii umieszczać w dokumentach zdjęcia w turbanach czy chustach na głowie. Kolejni sędziowie nie zgadzali się jednak z jej argumentacją.

Słowem: trochę zazdroszczę (skali życiowych problemów, no bo o ile to fajniejsze niż klasyczne polskie "jak dożyć do wypłaty") i trochę nie zazdroszczę (poziomu umysłowego). Generalnie bałabym się tej pani niemal tak samo jak oazowych panienek ;-)

Agnieszka dzieli się z nami radami, jak rozpoznać bota na Instagramie.

Zastanawiałyście się kiedyś nad tym czemu niektóre osoby obserwują Was po kilka razy? Albo czemu zostawiają dziwne, często pozbawione sensu komentarze? Pewnie zwróciłyście uwagę na trend, że znikąd pojawiają się konta, które na start mają 40k obserwatorów, że (pseudo) influencerów jest teraz na pęczki i każdy może nim zostać.

A ja ode siebie dodam Wam jeszcze, dlaczego lepiej nie korzystać z bota na Instagramie. Czasami są tylko drobne wpadki w stylu "ktoś proponuje facetowi makijaż", ale czasami... Po zobaczeniu tego komentarza od razu zgłosiłam konto jako spam i Tobie też radzę tak reagować na pseudoinfluencerów.

Ala natomiast dzieli się radami dla instagramowiczów.

Edycja postów a obniżenie zasięgu. Tak, to jeden z tych mitów, które powiela całe mnóstwo osób. Bo "gdzieś tam przeczytałem", "ktoś coś mówił" i "podobno". Nie, zapytałam u źródła i odpowiedź była jasna: EDYCJA POSTÓW PO OPUBLIKOWANIU NIE WPŁYWA NA OBNIŻENIE ZASIĘGÓW.

A co u Ciebie fajnego? Poleć mi też jakiś ciekawy artykuł, który przykuł ostatnio Twoją uwagę :-)

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger