poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Przegląd tygodnia 3-9 sierpnia


Moje niemieckie przeglądy tygodnia najprawdopodobniej będą krótsze niż zazwyczaj, bo też i czasu wolnego mam mniej. I każdy dzień jest praktycznie taki sam. A trudno, żebym pisała, że codziennie wstaję, jem śniadanie i idę do pracy, a potem na zakupy, albo spacer po okolicy. Podzielę się na pewno jednak zdjęciami z tych spacerów czy przejażdżek. Od kilku dni mogę używać roweru, który znalazłam w domu i bardzo mnie to cieszy, bo to już w ogóle kompletnie inny sposób przemieszczania się po tym bardzo wielkim powierzchniowo mieście.


Z góry też ostrzegam, że ten wpis będzie pełen złośliwostek, które ktoś niewprawiony w czytaniu ze zrozumieniem może odebrać jako antyniemieckie. I tu wyjaśniam: są to jedynie luźne żarciki, w moim stylu (kto mnie zna, ten wie, że żart mam ciężki) i absolutnie, ale to absolutnie nie mam nic przeciwko Niemcom. Fajny, przyjazny, poukładany naród. Tylko ten ich język... ;-) No, ale nic to, nie można mieć wszystkiego... :-) 

Pierwszy tydzień pobytu minął mi niezwykle szybko. Coraz lepiej dogaduję się z Niemcami, mimo że nie poświęcam zbyt wiele czasu na ćwiczenie języka. Jednak to, że jestem zmuszona go używać, samo z siebie sprawia, że radzę sobie z nim coraz lepiej. Choć dalej uważam, że jest mało urokliwy ;-) Ale za to miasto jest piękne - sami zobaczcie :-)


Skoro jestem w Niemczech, nie obyło się bez wojny... Z mrówkami. Wyłażą w tym domu w kilku miejscach. A najchętniej spod boazerii na poddaszu w moim pokoju. I wyraźnie słychać, że jest ich tam więcej. Cóż, praktycznie codziennie mam poranną rutynę w postaci pryskania Raidem po wszystkich możliwych szczelinach w pokoju. A potem szybko się ewakuuję, zastanawiając się, czy da się zagazować niemieckie mrówki...

W ogóle, trochę sobie z tego żartuję, ale ciągle dzieje się coś takiego, co pozwala mi sądzić, że o ile Niemcy są dla Polaków bardzo mili, to ziemia niemiecka nadal jakoś nas zbytnio nie lubi nosić. No, chyba, że to dotyczy tylko mnie, za te moje niepoprawne politycznie kpiny w rozmowach z bliskimi ;-) W pokoju mam te mrówki, od kilku dni też dokuczają mi jakieś problemy z żołądkiem. Ja wiem, że jak się jedzie gdzieś, to może nas dopaść tzw. "klątwa faraona". A mnie tu co dopadło? Klątwa Hitlera: mrówki i sraczka?... Poza tym w ciągu tych pierwszych siedmiu dni już dwa razy obiłam sobie kolana, oraz złamał mi się kurek od prysznica (!!) - w trakcie korzystania z tegoż. Kalecząc mnie przy okazji w palec...

We wtorek sprzedał się mój pierwszy artykuł na Giełdzie Tekstów :-) Wreszcie coś ruszyło i po otrzymaniu tego maila poczułam odrobinę motywacji, żeby tam znowu zaglądać, bo oczywiście ta ciągła cisza sprawiła, że w ogóle się nie logowałam przez ponad tydzień. I może napiszę więcej tekstów... Ale liczę, że jeszcze trochę się ich sprzeda i w lepszej cenie. Ten był bardzo budżetowym preclem, którego cenę zaniżyłam. Ciężko tam trochę o sprzedaż, jeśli wyznacza się ceny zgodne z podpowiedziami serwisu i jak dla mnie trochę to się mija z celem. Inna ciekawostka dotyczy Supertreści - dostałam maila, że pojawiło się sporo zleceń. I faktycznie. Zaglądam i oczom własnym nie wierzę - 708 zleceń. Na opisy produktów do sklepu. A ceny w euro, więc dla nas korzystne, ze względu na kurs walut.





W trakcie swojego pobytu w Niemczech postanowiłam też zdrowiej żyć. Lepiej się odżywiać oraz ćwiczyć. Jem mało, ale co trzy godziny, dużo owoców i warzyw, oraz więcej pokarmów bogatych w białko, zwłaszcza na kolację. Mija dopiero czwarty dzień, a już widzę efekty. Ale o nich napiszę dopiero po pierwszym miesiącu :-) Zdjęć przed i po nie będzie na pewno, bo w ogóle ich nie robię. Zresztą, tyle tego typu metamorfoz w internecie, że moja zdecydowanie nie jest już potrzebna, a robię ją dla siebie, a nie, żeby się przechwalać :-) Pokażę za to, co zajadam. Co oczywiście też dokumentuję na bieżąco na Instagramie, na którego zapraszam :-)



Dużo było za to blogowych inspiracji. Zaczęłam się stosować do porannego masochistycznego rytuału. Wybrałam tylko tę część z zimnym prysznicem, bo z mikstur wolę kawę ;-) I potwierdzam, że faktycznie jest to masochizm w najczystszej postaci, ale też i niezwykle skuteczny. Uświadomiłam sobie, że stosuję również pisanie ekspresywne. Odkryłam również niezwykle trafny wpis o szkodliwości porównywania się z innymi, który wyraża dokładnie to, co sama bym chciała na ten temat napisać. Dowiedziałam się również, co robi freelancer, gdy nikt nie patrzy. A ja ciągle żyję złudzeniami, że na swoim będę pracować, a nie się lenić... Zainspirował mnie również post o powodach czytania książek i kusi mnie, żeby i samej coś takiego napisać. Zbieram póki co pomysły.


A tymczasem lecę cieszyć się czasem wolnym. Pozdrawiam Was i zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin' :-)


Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket
UDOSTĘPNIJ TEN POST

27 komentarzy :

  1. Zabawny tekst. Klątwa Hitlera mnie rozbroiła. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam pojęcia, że są takie platformy do sprzedaży tekstów...
    Ale znalazłam też coś co lubię - garść interesujących linków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też od niedawna o nich wiem, to chyba jeszcze nie jest jakaś mega popularna rzecz, albo ewentualnie: JUŻ nie jest popularna. Ale coś się chyba jeszcze na niej uda dorobić :-)

      Usuń
  3. Współczuję i mrówek i sraczki :) mam nadzieję że i z tym i z tym się polepszy:) trzymam kciuki za sprzedaż tekstów :) i zazdroszczę samozaparcia przy zdrowym trybie życia. Mnie nic a nic nie może do tego zmobilizować. Od zeszłego roku przytyłam 7! kg a za 4 tyg mam wesele jak się w sukienkę nie zmieszczę będę musiała pójść odziana w mój ulubiony zapach perfum i na pewno panna młoda będzie mi mieć za złe że wszyscy goście uciekli z krzykiem ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :-) Co do zdrowego trybu życia, to juz od zeszłej jesieni go zaczęłam, z tym, że nie wytrwałam :-) Od nowego roku znowu wróciłam, miałam teraz w lipcu przerwę i od nowa walczę. Z założeniem, że będzie to już walka bez przerw, a do skutku :-)

      Usuń
  4. Ja nie mogę się zmusić do porannych zimnych pryszniców. O ile latem mi się to zdarzy (dla ochłody) to w zimie sobie tego nie wyobrażam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie sama nie wiem, czy zimą się w ogóle odważę wejść rano pod zimny prysznic, ale póki co, póki są upały, to te prysznice są nawet całkiem spoko ;-)

      Usuń
  5. Powodzenia w walce z mrówkami! Gratuluję też pierwszego zlecenia i zmiany diety na lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Mam nadzieję, że we wrześniu będę miec już spokój od tych mrówek i że nie dam sobie spokoju z dietą ;-)

      Usuń
  6. Owoce, las, rower... żyć nie umierać! Daleko masz do lasu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... Nad zalewem jest całkiem przyjemny park, lasu jako takiego jeszcze w okolicy nie znalazłam :-)

      Usuń
  7. Jeśli miałaby to być klątwa Hitlera to by Ci coś raczej spłonęło, a tak to po prostu Faraon z gratisem. Nie mogłem znaleźć na Twoim blogu zdjęcia z Tobą lub choćby strony "O mnie". Pomyśl nad tym bo nie wiadomo jak odbierać Twoje teksty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam natchnienia, ani tez nie widzę potrzeby, żeby napisać cokolwiek więcej o sobie. Zresztą, najwięcej o mnie mówią po prostu moje teksty :-)

      Usuń
  8. Platforma do zarabiania na tekstach? Pierwsze słyszę :) Muszę się temu bliżej przyjrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I warto, tylko na początku potrzeba trochę cierpliwości :-)

      Usuń
  9. Ehh pamiętam jak mieszkałam w Niemczech to mrówki w mieszkaniu mieliśmy dosłownie wszędzie, ale na szczęście im bliżej było do zimy tym mniej ich było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to może chociaż przez wrzesień będę mieć już od nich spokój :-)

      Usuń
  10. Klątwa Hitlera najlepsza :-) ale gratuluję zleceń i możliwości pracy. Zimny prysznic to masochizm ale pobudza, pod ciepłym dobrze się myśli i relaksuje. Życzę jak najwięcej inspiracji :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mrówek nie zazdroszczę,ale w Polsce pełno komarów także spokojnie pracuj :) post czytałam na głos z córka na kolanach, która ma 4 miesiące i była bardzo zaintrygowana. Interesują mnie twoje zlecenia na pisanie, chętnie o tym poczytam szerzej :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też już myślałam, żeby napisać coś więcej o tych zleceniach, i czekam na wenę, żeby to jakoś złożyć w całość :-)

      Usuń
  12. Do niemieckiego można się przyzwyczaić, później brzmi duuuużo znośniej ;)
    Planujesz zostać na dłużej w Niemczech czy to tylko na wakacje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plan jest taki, że dwa miesiące spędzę w Niemczech, a potem na jakieś 2-3 tygodnie wracam do Polski, i przez kilka miesięcy tak właśnie będę funkcjonować :-)

      Usuń
  13. Powodzenia z mrówkami i dietą! :) .. a do pryszniców to chyba nikt siłą mnie nawet nie zmusi :P .. jestem ciepłolubną osóbką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w upały to wręcz dobrowolnie biorę zimny prysznic. Ale zimą to chyba też mnie nikt nie zmusi :-)

      Usuń
  14. Klątwa Hitlera :) Najlepsza :) Ja chciałbym kiedyś rowerem do Holandii się wybrać, ale nie uśmiecha mi się jechać przez Niemcy :(

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.