Wychylam się przez okno na świat. 9-15 kwietnia

Pogoda is a bitch, ponieważ dopóki pracowałam w biurze bez okien, było ładnie. Dziś spędziłam pierwszy dzień w nowej siedzibie i co? Oczywiście, że zrobiło się pochmurno i zaczęło padać. Jednak wciąż szokujące jest dla mnie to, że w ogóle widzę, jaka pogoda jest na zewnątrz. Kto nie pracował choćby przez chwilę "w podziemiu", ten nie zrozumie.


Przegląd tygodnia

Słowo, że nie ma nic lepszego, niż praca w miejscu, w którym nie brakuje naturalnego światła. Nie zdajecie sobie sprawy, jakie ono jest istotne, dopóki nie zostaniecie go pozbawieni. Ja byłam pozbawiona przez jakieś 1,5 roku przez 1/3 doby i to mi wystarczyło, by z wielką radością powitać nowe biuro. Ale żeby móc witać nowe miejsce, trzeba było najpierw pożegnać stare.


Przez cały tydzień przestępowałam nerwowo z nogi na nogę. Było trudno - na dworze pięknie i słonecznie, a ja aż się wyrywałam na zewnątrz. Byle jak najwcześniej wyjść z pracy i iść na spacer lub na rower. Przecież nie można marnować słonecznego dnia, kiedy tak bardzo brakuje mi słońca, prawda? Tak odkryłam kilka fajnych rowerowych tras, bo po godzinach prawie nie złaziłam z roweru.

Byłam też w kinie na Player One i zastanawiam się właśnie, czy dam radę napisać jakąś szybką recenzję.

Długo wyczekiwany piątek nadszedł szybciej niż myślałam. Ledwo minęło południe i nagle zrobił się u nas potężny chaos. Wszyscy latali z taśmami, etykietami i kartonami, bo trzeba było spakować swoje rzeczy i przygotować do przeprowadzki. Myślałam, że zajmie mi to maks. pół godziny, a ze swoim (wcale nie tak wielkim) dobytkiem walczyłam prawie półtorej godziny. Być może dlatego, że zaczęłam od sklejenia kartonu nie tak, jak trzeba? ;-)

Przez cały tydzień walczyłam ze sobą i zastanawiałam się, czy chcę jechać na otwarcie nowego biura, ale w końcu się złamałam. Jedyna taka okazja... no i ciekawość, jak to wszystko wygląda, okazała się silniejsza ;-) Było warto. Zwłaszcza że firmowa impreza okazała się dobrym wstępem do nie mniej towarzyskiego wieczoru.

Najnowsze wpisy

Nie jestem w stanie rozciągnąć doby, choć bardzo bym chciała. Czasu mam tyle, co zawsze, ale że ostatnio postanowiłam go spożytkować na częstsze pisanie na fanpage'u, blog na tym troszkę ucierpiał. To chyba się nazywa kanibalizm ;-) Z drugiej strony, zaczynam rozumieć blogerów takich, jak Pigout, który pisze głównie na fanpage'u - jest to mniej wymagające (ot, napisać, poprawić, zarzucić grafikę), a odzew jest większy i zasięgi rosną szybciej. A co innego może bardziej zmotywować do działania, jak nie szybko widoczne efekty?

Na blogu w tym tygodniu:

Ładowanie baterii na wiosnę


Koszulki wstydu. Moje początki na Cupsell


Przegląd internetów

... a w nim


No i po raz pierwszy od bardzo dawna nie mogę się doczekać pójścia jutro do pracy, ale nie bójcie się - w końcu mi przejdzie :-D

Co tam u Was nowego?

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket    Photobucket    Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger