Koszulki wstydu. Moje początki na Cupsell

Jak niektórzy z Was wiedzą, zajmuję się nie tylko copywritingiem i blogowaniem, ale także tworzę koszulki dla kobiet i dla informatyków. A jak w ogóle do tego doszło? Dziś opowiem Wam więcej o tym, w jaki sposób wylądowałam na Cupsell i zaczęłam tworzyć chwytliwe hasła na koszulki. Zobaczycie także te najmniej udane, debiutanckie egzemplarze ;-) To co, zaczynamy?

koszulki dla informatyków, koszulki dla kobiet

Dwa lata temu moje życie wyglądało kompletnie inaczej. Powiedziałabym, że było znacznie mniej uporządkowane: spędzałam około 2 miesiące, pracując za granicą, a potem mniej więcej tyle samo, siedząc sobie bezczynnie w domu. Stąd zrodziła się potrzeba zrobienia czegoś fajnego ze swoim wolnym czasem i pomysłami, które ciągle przychodziły mi do głowy. Pewnego dnia powiązałam fakty: Cupsell, wolny czas, nadruki na koszulki... i założyłam swoje dwa sklepy. Jeden z T-shirtami dla kobiet, a drugi - dla informatyków, z racji tego, że świat IT zawsze był mi bardzo bliski ;-)


Jednym z pierwszych wzorów, które stworzyłam, była koszulka z hasłem Ja mam szczęście w kartach, a Ty w miłości. Skąd taki tekst? Z życia! Pewnego wolnego popołudnia grałam w karty z moją drugą połówką i ciągle wygrywałam. Rozgrywkę podsumowałam właśnie tym hasłem. I tak mocno wryło mi się w pamięć, że kilka miesięcy później przy zakładaniu sklepu wiedziałam, co będzie jednym z pierwszych nadruków :-)

Wśród kobiecych koszulek są także moje pierwsze próbki rysowania na tablecie graficznym oraz nadruki bez tekstu (np. koszulka z gwiazdami lub koszulka z sercem), których chcę zrobić więcej, bo podoba mi się efekt. Tak bardzo, że chcę zamówić je także dla siebie.

Właściwie, najchętniej to zamówiłabym wszystkie, ale liczba sztuk ograniczona ;-)

W przypadku koszulek informatycznych, które były moim pierwszym sklepem... cóż. Te pierwsze hasła nie były zbyt udane. To właśnie jest koszulka wstydu - w sumie jedyna aż tak kiepska.



I tak, zapomniałam, że po angielsku to "łaj-faj" ;-)

Ale są takie debiuty, z których jestem już całkiem zadowolona - właściwie to cała reszta nadruków. Agent RJ-45 to chwytliwy szyfr zrozumiały dla tych, którzy zajmują się sieciami. RJ-45 to inna nazwa dla portu Ethernet - innymi słowy, gniazdka internetowego, które macie np. w komputerze i podłączacie do niego internet po kablu.

A już najbardziej dumna jestem z rozszyfrowania skrótu IT ;-)

Słowem: nie każdy debiut musi być nieudany. A nawet, jeśli jest - i tak można wszystko poprawić i dopracować.

Na przestrzeni tych dwóch lat moje sklepy mocno się zmieniały. Dodawałam i usuwałam kolejne wzory koszulek. Układałam je w porządku, by sklep wyglądał atrakcyjnie i przejrzyście (choć na Cupsell wcale to nie takie proste, bo ten ich edytor jest dość przaśny ;-)). Zmieniałam opisy (pamiętam te kilka sobót, które na to musiałam przeznaczyć...). Pracowałam też nad identyfikacją wizualną obu sklepów. Prowadziłam strony na Facebooku i oczywiście śledziłam kolejne wpadające zamówienia. Tych z roku na rok jest coraz więcej, mimo że ostatnio niewiele robię, a fanpage'e obu sklepów leżą odłogiem. W sumie to szukam na nie pomysłu, ale chyba po zmianie algorytmu nie bardzo jest sens coś tam robić.

Ważne, że te koszulki się podobają i mam na nie klientów. Dzięki temu, że dzielę się swoimi pomysłami, ludzie mogą nosić T-shirty z fajnymi, humorystycznymi nadrukami - i wychodzi na to, że ludzi z podobnym do mojego poczuciem humoru jednak trochę jest ;-) I w tym jest największa radość.

Które z moich koszulek podobają się Wam najbardziej?


Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger