Super propozycja, smogue i pozory. 12-18 lutego

W tym tygodniu nie brakowało fun contentu. Oprócz tego, były też dobre książki, śmieszne czasopisma, fajne miejsca i dziwne zdjęcia.

zabawnie, kolorowo, pięknie


Przegląd tygodnia

Doczekałam się też nagrody z konkursu, o którym pisałam Wam w zeszłym tygodniu. Dotarła zamiast maila. Idealnie w Walentynki. Skoro tak, to fajnie - organizatorzy robią, zamiast o tym pisać. Postawa godna polecenia ;-)


Odwiedziłam też świetne miejsce - grotę solną. Po raz pierwszy w życiu. Bardzo dobrze mi tam było. Piękne światło, dźwięki natury z głośnika i czyściutkie powietrze. Wyjątkowo podobne do tego, którym można pooddychać nad morzem - a ponoć nawet i lepsze. A potem wyszliśmy i... poczułam, że moje miasto śmierdzi. Dymem, ludźmi, starymi frytami... Fuj.

Miałam okazję przejrzeć sobie pierwsze wydanie Vogue Polska. Swoimi wrażeniami podzieliłam się z Wami na Twitterze:

Przeglądałam te zdjęcia jeszcze wiele razy i dalej nie rozumiem, dalej się z nich śmieję i dalej brakuje mi tam zdjęć z cebulą. Skoro Polska...

Nie nabijam się tylko z okładki, bo jakoś bardziej ubawiło mnie wnętrze magazynu.

Poza tym bardzo dużo ćwiczyłam. Ciężko mi jest wracać do treningów po przerwie, więc postanowiłam, że będę ćwiczyć co najmniej po 4-5 razy w tygodniu. I widzę, że to całkiem nieźle działa. Po prostu muszę na to znaleźć czas, znajduję, a potem dalej robię swoje.

Oprócz tego, dowiedziałam się, jak sprawiać pozory w życiu. O, na przykład tak:


Swoją drogą, ciekawe co, jeśli kilka dziewczyn wrzuci potem zdjęcia na Instagram z tym samym wynajętym chłopakiem? ;-)

Nie mogłam też spać. W sensie, kiedy spałam ok. 7 godzin, byłam potem wyjątkowo zmęczona. Gdy spałam po 5,5 czy 6 godzin, czułam się świetnie. Co mi się stało w organizm? Dziwnie trochę jest wstawać o 4:40...

Najnowsze wpisy

W tym tygodniu na blogu:

Gdzie jest szczyt kreatywności i koniec internetów?


Odkurzamy:


Introwertyczka w korpo



Przegląd internetów

Po pierwsze, słowa blogosfera i afera mają chyba ze sobą wiele wspólnego. Oto kolejna blogoaferka. Jak zawsze śmieszna - bo i cóż nam pozostało? Tylko śmiać się można, chociaż... z komentarzy pod tym wpisem wynika, że nie wszyscy się śmieją.

Bawi mnie też to, co można przeczytać tutaj. Co to za dziwna moda na pisanie bloga pod mianem "eks-blogera"? Wiecie, ja w początkach blogowania też miałam problem, żeby nazwać się blogerką - jakoś nie czułam się częścią tego środowiska. Dalej zresztą się nie czuję, ale to nie zmienia faktu, że skoro piszę w internecie, to technicznie rzecz biorąc jestem blogerką. To, że nazwę się pisarką, twórcą internetowym czy eksblogerką, nie zmienia mojej sytuacji. No ale cóż - nie każdy Pająk może założyć Spider's Web.

Bardzo spodobał mi się też ten artykuł, właśnie na Spider's Web. Bo (...) to jest zawsze tak samo frustrujące (...), gdy jakiś anonimowy gość, najpewniej siedząc w bokserkach przed komputerem, instruuje cię na temat twoich powinności. Czy się zgadzam? No pytanie! Równie frustrujące jest, gdy ktoś (w bokserkach lub nie) pisze komentarze w stylu "Super wpis, zapraszam do mnie", albo zadaje pytania jasno sugerujące, że z całego posta przeczytał wyłącznie tytuł. Skoro Cię przerósł cały wpis, to po co tu jesteś?

Mogłabym się też podpisać wszystkimi kończynami pod tym tekstem. Cóż, do mnie dotarła kilka tygodni temu propozycja, w której firma była wyjątkowo chętna, by się u mnie reklamować... płacąc mi voucherem o wartości 50 zł, który mogłabym zrealizować, dojeżdżając do miasta oddalonego o prawie 100 km. WTF? Ten artykuł mi o tym przypomniał, choć prawda jest taka, że wciąż mam to w głowie i nie mogę przetrawić tego e-maila... Super propozycja, kur..a!

Tym optymistycznym akcentem możemy zakończyć ;-) Uczmy się od starszych, uczmy...

Co u Was nowego w tym tygodniu?

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger