wtorek, 2 maja 2017

Dobre praktyki ludzi sukcesu #1

Ostatnio czytam sporo branżowych książek. Niedawno w moje ręce trafiła świetna pozycja: Zarządzanie codziennością. Zaplanuj dzień, skoncentruj się i wyostrz swój twórczy umysł. Dokładnie tego mi było trzeba! Przeczytałam ją w kilka dni, zrobiłam masę notatek, zmieniłam swój tryb pracy i dziś napiszę Wam, które wskazówki warto zastosować.




W książce została podana cała masa przykładów z życia słynnych twórców. Postanowiłam się z Wami podzielić tymi przykładami. Poniekąd zapisuję je też dla siebie - ta notka to swego rodzaju notatka, do której za jakiś czas na pewno wrócę. W końcu czytam swojego bloga ;-)

jak zostać człowiekiem sukcesu?


1. Zaczynaj dzień pracy w taki sam sposób

Jeśli każdego poranka robisz to samo, by płynnie przejść do pracy, wysyłasz sygnał do swojego umysłu, że powinien się przełączyć w tryb pracy i kreatywności. Potrzebujesz rytuałów, które pozwolą Ci się "włączyć".

Ludzie sukcesu mają swoją codzienną rutynę.

Choreografka Twyla Tarp wstaje wcześnie rano. Następnie zamawia taksówkę i jedzie na siłownię. Poranny trening pozwala jej obudzić twórczy umysł.

Malarz Ross Bleckner również wstaje wcześnie. Czyta gazetę, a potem medytuje. O 8 rano idzie do swojej pracowni i korzysta z porannej ciszy, aby w spokoju popracować.

Pisarz Ernest Hemingway miał w swoim życiu bardzo ważną zasadę. Niezależnie od tego, co się działo, każdego dnia pisał 500 słów. Czy można nie nazwać pisarzem kogoś, kto pisze każdego, absolutnie każdego dnia?

Podobnie robi pisarka Gretchen Rubin: Jako pisarka pracuję każdego dnia, włączając w to weekendy, święta i wakacje. Zazwyczaj piszę przez wiele godzin w ciągu dnia, czasem jednak może to być jedynie piętnaście minut - jednak nigdy nie pomijam ani jednego dnia. Odkryłam, że taka regularna praca pozwala osiągnąć więcej, a jej efekty są bardziej oryginalne.

Codzienna praca, jeśli naprawdę będzie wykonywana każdego dnia, może przewyższyć osiągnięcia sporadycznych Herkulesów.
Anthony Trollope

Pisarz Stephen King również wprowadza się w nastrój do pracy, wykorzystując codziennie te same bodźce: Mam pod ręką szklankę wody lub kubek z herbatą. Zawsze siadam do pracy o tej samej porze, pomiędzy 8:00 a 8:30 każdego dnia. Biorę witaminy, puszczam swoją muzykę, siadam na tym samym krześle i tak samo układam papiery na biurku. Wspólnym celem robienia tych samych rzeczy w ten sam sposób jest powiedzenie mojemu umysłowi: "Wkrótce zaczniesz marzyć".

U mnie w jakimś stopniu każdy poranek wygląda podobnie. Wciąż jednak szukam "swoich" zwyczajów. Myślałam o wstawaniu jeszcze wcześniej, żeby mieć więcej czasu dla siebie, ale w moim przypadku to chyba nierealne ;-)

W pracy faktycznie korzystam z tych samych bodźców. Przychodzę, robię sobie kawę, odpalam Worda i przeglądarkę, wybieram temat i piszę, na bieżąco robiąc też research. Zazwyczaj w trakcie pracy słucham również muzyki, często tej samej ;-)


2. Zaczynaj dzień pracy od pracy. Zapomnij o wielozadaniowości


W książce zostało to ujęte w bardzo trafny sposób - najpierw kreacja, potem reakcja. Do tej pory pracowałam w inny sposób - zaczynałam dzień od sprawdzenia poczty i odpisania na wiadomości. Niezależnie od tego, czy dostawałam ich dużo, czy mało, zajmowało mi to trochę czasu i w jakiś sposób wybijało z trybu "kreacji" na dłużej. Motywację do wprowadzenia zmian znalazłam dopiero po przeczytaniu Zarządzania codziennością.

Kiedyś byłem sfrustrowanym pisarzem - opowiada Marc McGuinness. - Dokonanie tej zmiany zmieniło mnie w pisarza produktywnego. Teraz rozpoczynam dzień od kilku godzin pisania. Nigdy nie umawiam żadnych spotkań na godziny poranne, jeśli jestem w stanie tego uniknąć. Tak więc, niezależnie od wszystkiego, najpierw wykonuję najważniejszą pracę - i patrząc wstecz, mogę stwierdzić, że moje największe sukcesy wynikają bezpośrednio z wprowadzenia tej zmiany.

Twórca zaleca: wyłączcie pocztę i telefon. Musicie się też przyzwyczaić do tego, że zawsze ktoś będzie miał pretensje, bo od kilku godzin nie dostał odpowiedzi na swoją wiadomość. Jednak lepiej rozczarować kilka osób z powodu drobiazgów, niż zamienić swoje marzenia na pustą skrzynkę odbiorczą. W przeciwnym wypadku przehandlujesz swój potencjał za iluzję profesjonalizmu.

Robienie wszystkiego naraz to robienie niczego. Nie da się pracować twórczo, co chwilę przełączając się na reagowanie na e-maile. Potwierdzam - z zamkniętą pocztą pracuję szybciej i wydajniej. W krótszym czasie jestem w stanie napisać więcej. Szczególnie wyraźnie widzę to w podsumowaniu tygodniowym - w tym samym czasie tworzę znacznie więcej treści niż w poprzednich kwartałach.

Pisarz Jonathan Franzen potraktował pokusę wielozadaniowości tak poważnie, że aby napisać swój bestseller "Wolność", zamknął się w bardzo skromnie wyposażonym biurze. Jak powiedział w wywiadzie dla magazynu Time, posunął się do tego, żeby usunąć z laptopa modem i zniszczyć gniazdko ethernetowe za pomocą kleju Super Glue i piły. Zamknął się niczym w kokonie, pogłębiając swoją izolację zatyczkami do uszu i słuchawkami tłumiącymi wszelkie dźwięki.

Zatyczki do uszu plus słuchawki zamknięte? Kuszące ;-) Sama często korzystam ze słuchawek dokanałowych, które dobrze blokują hałas. To mi wystarcza. Potrzebuję słyszeć to, co sama wybrałam i na co mam wpływ - muzykę, zamiast hałasów i rozmów.


3. Pozwól sobie na czas w samotności


W 1845 roku Henry David Thoreau wyruszył do lasu nieopodal Walden Pond, by w samotności rozmyślać i tworzyć. Chciał uciec od zgiełku dziewiętnastowiecznego miasta i jego interesów.

Mam dość mocno introwertyczną naturę (czy tam ambiwertyczną ;-)) i potrzeba samotności jest dla mnie bardzo ważna. Każdego dnia muszę spędzić choć trochę czasu tylko sama ze sobą.

I jest z tym potężny problem. Technologia nam tego nie ułatwia. To, że nie ma ze mną nikogo w pokoju, nie znaczy, że jestem w nim tak naprawdę sama. Mam przecież włączony telewizor lub muzykę, komputer z otwartą pocztą i Facebookiem, czy telefon, który wibruje powiadomieniami z Messengera. To nie samotność. Prawdziwa samotność jest offline. Bez dodatkowych bodźców. Posunęłabym się dalej - nie jestem sama, jeśli kogoś słyszę. Jeśli w mieszkaniu nad głową rozbijają mi się właśnie sąsiedzi. Jeśli pod oknem ktoś mi się wydziera. To dlatego uważam, że najlepszym pomysłem na samotność jest wycieczka w spokojne, odludne miejsce - do lasu lub nad wodę.

To pozwala poukładać myśli. W ciszy, kiedy słyszę jedynie siebie, zaczynam mieć nowe pomysły. W głowie pojawiają mi się rozwiązania problemów i szkice kolejnych tekstów. Umysł, który nie jest bombardowany bodźcami z każdej strony, nagle zaczyna pracować w całkowicie inny sposób. Rzeczy, które wydawały się bardzo ważne, które bardzo poruszały - nagle tracą swoje znaczenie, a ja odzyskuję spokój.


Kim są ci ludzie sukcesu?


Na koniec opowiem Wam coś więcej o tych ludziach sukcesu, których wymieniłam w swoim tekście. Samo napisanie, że to są ludzie sukcesu nic nie znaczy, jeśli o nich nie słyszeliście, prawda?

Twyla Tarp
Swój własny zespół taneczny stworzyła już w wieku 24 lat. Wpisanie jej nazwiska w Wikipedii wywołuje biografię z bardzo długą listą nagród, które otrzymała. Jest autorką choreografii do filmowej adaptacji słynnego musicalu Hair. W tej chwili ma już 75 lat i wciąż pracuje.

Ross Bleckner
Trudno mi było znaleźć jakieś informacje o nim i miałam pewne wątpliwości, czy uwzględniać go w tym poście. Ot, malarz, który żyje w Nowym Jorku. Na jego stronie (która wygląda jak fragment kodu strony, zwłaszcza w części CV... kto grzebie w html-u, ten wie) można znaleźć informacje o licznych wystawach jego obrazów, które można było podziwiać na całym świecie (Belgia, Niemcy, Finlandia, Włochy, Korea...) oraz o tym, że zasłynął dzięki swoim wielkoformatowym obrazom, które hipnotyzują i wciągają. Wikipedia wspomina również o jego filantropii. Skoro jest filantropem, to znaczy, że zarabia na swojej sztuce, a to moim zdaniem najlepszy wyznacznik sukcesu. Nie tylko tworzy, ale umie również swoje dzieła sprzedać. Dlatego o nim również wspominam.

Ernest Hemingway
Na pewno go znacie. Z nim również miałam drobny problem. Gdy doczytałam, że Hemingway popełnił samobójstwo, bez namysłu zapytałam, czy to przez to, że przeczytał Starego człowieka i morze. Nie była to moja ulubiona lektura, ale zważywszy na to, że wiele osób ceni Hemingwaya, zamierzam jeszcze raz spróbować. Może obowiązkowa lektura mnie nie przekonała? A może gimnazjum to za wcześnie na taką książkę? Raczej nie bez powodu stał się znany. Jeszcze za jego życia jego prace zostały włączone do kanonu literatury pięknej. Wiele jego książek doczekało się również ekranizacji.

Gretchen Rubin
Blogerka, mówca i autorka bestsellerów takich jak Lepiej czy też Projekt szczęście. Na jej stronie internetowej można przeczytać, że jej książki rozeszły się w ponad 2 milionach kopii, przetłumaczone na ponad 30 języków. Porusza tematykę szczęśliwego życia i dobrych nawyków. Myślę zatem, że jest zarówno dobrym przykładem człowieka sukcesu, jak i osoby, która potrafi ogarnąć swoje życie.

Stephen King
Kto o nim nie słyszał? Jego horrory przeszły do klasyki gatunku. Zdobył wiele nagród za swoją twórczość. W trakcie studiów zaczął dorabiać, pisząc opowiadania do gazet. Miał spory problem z ukończeniem swojej pierwszej powieści i wyrzucił ją do kosza. Na szczęście jego żona odratowała Carrie i zachęciła go do dalszej pracy nad książką. Gotowy maszynopis King wysłał do wydawnictwa i zapomniał o nim... dopóki nie otrzymał oferty wydania powieści za 2,5 tysiąca dolarów. Niedługo potem drugie wydanie powieści znacząco zwiększyło swoją wartość. Autor sprzedał prawa do niej za 400 tysięcy dolarów. Osiągnął komercyjny sukces i został filantropem.

Marc McGuinness
Trener osób zajmujących się pracą twórczą oraz autor książek na ten temat (Resilience, Productivity for creative people, Motivation for creative people). Mam nadzieję, że zostaną kiedyś przetłumaczone na język polski. Jest jednym ze współautorów książki Zarządzanie codziennością.

Jonathan Frenzen
Pisarz. Twórca okrzykniętej największym wydarzeniem literackim 2010 roku powieści Wolność. Za inne swoje dzieło - Korekty - otrzymał również prestiżową nagrodę National Book Award.

Henry David Thoreau
Pisarz, poeta i filozof. Przeniósł się do samotnej chaty w lesie. Tam stworzył swoje najsłynniejsze dzieło - Walden. Trudno mi go trochę nazwać człowiekiem sukcesu w takim znaczeniu, jakie do mnie przemawia, ale chyba jednak osiągnął swój własny, prywatny sukces - żył po swojemu.


To na tyle, jeśli chodzi o pierwszą część Dobrych praktyk ludzi sukcesu. Na podstawie samej książki jestem w stanie stworzyć jeszcze co najmniej 1 wpis, ale pomyślałam, że będę się dzielić także materiałami z innych źródeł. Chcecie więcej inspiracji z życia ludzi, którzy dużo osiągnęli? Dajcie mi znać. Czekam na Wasze komentarze! :-)

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket Photobucket Photobucket
UDOSTĘPNIJ TEN POST

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.