poniedziałek, 1 maja 2017

Czego boi się dres, co robiłam w Niemczech i prześmieszny film. Przegląd tygodnia 17-29 kwietnia

Na dzień dobry podrzucam fajną playlistę na majówkę. Odpalcie i jedziemy: klik.

kwitnąca czereśnia

Ten tydzień uświadomił mi, że jeśli ciągle chodzę zmęczona i nie mogę się wyspać w nocy, to najwyraźniej odporność mi spadła. To nie pogoda (przynajmniej nie bezpośrednio), to nie niskie ciśnienie - to prostu osłabienie, które skończy się grypą, jeśli nic nie zrobię. I tak oto po raz kolejny w sezonie dopadł mnie katar-morderca. Męczyłam się z nim przez dobre kilka dni.






Tylko świadomość długiego weekendu skłoniła mnie, żeby pójść do pracy w piątek. Kusiło mnie strasznie, żeby popracować z domu, ale uznałam, że czeka mnie teraz prawie tydzień siedzenia w domu, więc ten jeden raz jeszcze wyjdę do ludzi. Mam nadzieję, że nikogo nie zaraziłam.

W czwartek kilkukrotnie dzwonił do mnie ktoś z Monachium. Ja z odbieraniem telefonu mam dość spory problem (chyba wynik pracy w cc :-D) i zazwyczaj wolę napisać wiadomość, niż rozmawiać przez komórkę. Tym bardziej, jeśli dzwoni ktoś z obcego numeru.

I miałam przez to też straszną zwiechę w pracy. Wiecie, siedziałam i poprawiałam tekst. Nagle zauważayłam, że dzwoni ktoś z niemieckiego numeru. Jak już przetworzyłam informację, zaczęłam się zastanawiać, jak bym rozmawiała, co bym powiedziała. A potem musiałam się przestawić znowu na polski i poprawianie polskiego tekstu. Zabawne uczucie, polecam ;-)

Tak czy owak, chyba to dobry moment, by wyjaśnić, co ja właściwie robiłam w tych Niemczech. Byłam tam opiekunką starszych osób. Praca dobrze płatna, ale z wielu powodów trudna. Przypuszczam, że dzwonił do mnie jeden z podopiecznych. Na początku pomyślałam, że może chciał złożyć mi życzenia. Albo spytać, czy chcę spadek w Euro (a przecież nie trzeba pytać, wystarczy zapisać :-D).

Potem sobie uświadomiłam, że przecież ten pan zawsze w pewnym momencie jest niezadowolony z obecnej opiekunki i dzwoni po wszystkich pozostałych, czy by nie przyjechały do niego. Inna rzecz, że za ich kadencji też ma etap niezadowolenia (słowem, każda jest najlepsza, której właśnie tam nie ma). Efekt: każda przyjeżdża raz, może dwa i potem jedzie w inne miejsce. Ja jestem dokładnie na tym samym etapie. Zresztą, moje życie rozwinęło się w znacznie fajniejszym kierunku i jestem nastawiona na to, że już nie będę wyjeżdżać za granicę do pracy. Moje miejsce jest tutaj, w tym kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch... ;-)

Teraz przede mną kilka dni błogiego lenistwa. Bardzo mnie to cieszy. Bo wiecie, lenistwo nie jest niczym złym. Każdy się czasem musi zresetować. Ja bardzo szanuję tę potrzebę swojego organizmu i staram się nie zabierać pracy do domu. W weekendy staram się robić to, na co mam ochotę - czytać, oglądać filmy, wyjść gdzieś, a nie sprzątać i prać. Nawet takie rzeczy staram się ogarniać w tygodniu, po pracy, żeby w weekend faktycznie odpocząć.

Dla beki polecam firm Armia ciemności. Ponoć klasyka gatunku. Leciał wczoraj w TV i miałam setny ubaw. Te gadające szkielety i poczucie humoru wujka Janusza. Kiedyś pewnie to był niezły film, teraz już tylko zabawny ;-) Doczytałam potem, że to horror komediowy. Satyra horroru? Nie. Satyra satyry horroru. Coś takiego:

mem z filmu Armia Ciemności

W tym samym celu polecam również przejść się po mojej okolicy. Można zobaczyć wiele ciekawych sytuacji. Na przykład scenkę, gdy pod lombard podjeżdża taksówka, a z niej wysiada pan z wypchaną reklamówą, najwyraźniej pełną fantów pod zastaw. Albo odkryć, że dresy boją się... wampirów. Bo jak wyjaśnić inaczej, że dres miał na szyi zawieszony krzyż - taki drewniany krucyfiks, jakie się wiesza na ścianach? Co prawda, koleś wyglądał raczej na takiego dresa, co to w trakcie jakiejś bójki walnął głową w asfalt i już nigdy nie wrócił do siebie, ale... łysy był, ortalion miał. Dres, jak się patrzy.

Oprócz tego, do kolorytu mojej okolicy można dodać tajemnicze miejsce z przymglonymi szybami. Co jakiś czas pod drzwiami tego lokalu można zobaczyć palące papierosy Ukrainki w szlafrokach. Hmmm, emigracja zarobkowa?

Z racji tego, że ostatnio mało publikowałam, podrzucę Wam linki do trzech nieco starszych wpisów. Mam dla Was coś w sam raz na majówkę - inspiracje podróżnicze, filmowe i książkowe:

6 miejsc, które musisz zobaczyć we Wrocławiu


Uniwersum Marvela. Recenzje filmów


Cytaty z Bloga Niecodziennego, które zachęcą każdego



Miłej majówki Wam życzę, słonecznej i ciepłej. I dajcie znać, co działo się ostatnio u Was :-)

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket Photobucket Photobucket
UDOSTĘPNIJ TEN POST

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.