Pokazywanie postów oznaczonych etykietą madki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą madki. Pokaż wszystkie posty

09 maja

Czego nie robić na majówce. 30 kwietnia - 6 maja

Czego nie robić na majówce. 30 kwietnia - 6 maja
Długi weekend to cudowna sprawa. Chodzicie spać, o której chcecie, wstajecie, kiedy się wyśpicie i macie całe dnie na robienie, czego tylko dusza zapragnie. Możecie spać dalej, czytać, oglądać filmy lub seriale, spacerować, jeździć na rowerze, siedzieć w domu... albo tak, jak ja, przerabiać i poprawiać formatowanie w 300 wpisach na blogu.

Co ja robię ze swoim życiem? :-D



Przegląd tygodnia

Instagram

No właśnie. Spędziłam dobre 3 dni w czasie majówki na poprawianiu wpisów. Podzieliłam sobie robotę, ale oczywiście najwięcej zrobiłam i tak dopiero ostatniego dnia. Pomysł wziął się stąd, że po pierwsze, założyłam blogowe konto na Instagramie i chciałam je podpiąć pod linki na końcu każdego wpisu. Ostatecznie linki skróciłam - został w nich tylko Facebook, Bloglovin' i obserwowanie w Google+, bo w sumie to nie wiem, co z tym Instagramem jeszcze wymyślę.

Z drugiej strony jednak pomysł na ten profil mam od dawna. Zawsze chciałam mieć takie konto, gdzie zdjęcia będą na maksa spójne i koniecznie czarno-białe. Oczywiście, nie wszystko opłaca się przedstawiać w taki sposób. Na przykład jedzenie kiepsko wygląda w monochromie. Jest jednak sporo zdjęć, które zawsze chciałam opublikować w czarno-białej wersji i nigdy mi nie pasowały do obecnego konta. Z drugiej strony, kocham kolory i nie wyobrażam sobie ograniczania swojej fotografii tylko do dwóch barw :-)

Chcecie zobaczyć te zdjęcia? Znajdziecie je na dole bloga, pod tym wpisem :-)

No i okazuje się, że stworzenie nowego profilu jest bardziej opłacalne samo w sobie - łatwiej gromadzi się obserwujących, a pomysł na profil mam nieblogowy i wyróżniający się na tle wszystkich tych kont z filtrem vintage.

Blog

W ogóle, niby majówka - czas na lenistwo, a jednak okazało się, że dalej swoim najbardziej wymagającym szefem jestem ja sama. Kiedy ktoś ode mnie wymaga, bym zrobiła to, czy tamto, bez problemu potrafię się zbuntować. Podmień grafiki! - Blee! Napisz artykuł o... - Bleee! Zrób raport! - Nieeeee! Gdy sama sobie wymyślę jakieś czaso- i pracochłonne zajęcie, jak to całe edytowanie wpisów, to siedzę i dłubię, dopóki nie skończę. Albo, gdy zmieniam szablon. Albo, gdy tworzę nowe posty.

Z drugiej strony to mój własny wybór. Dzięki temu pracowałam w takich warunkach, w jakich chciałam - sama, na tarasie, wśród śpiewu ptaków (względnie - wycia piły elektrycznej u sąsiada...), tak długo, jak chciałam (do oporu!) i mogłam sobie w każdej chwili przerwać. No i przede wszystkim - zaczynałam dzień od wyspania się, bo przed 10 nie wstawałam. I szło mi naprawdę dobrze!

Majówka

Grill w czasie majówki to oczywiście świętość, więc też był. Nawet dwa razy. Polecam udka z grilla, tylko najpierw polecam też dobrze rozgrzać ruszt ;-)

Zaliczyliśmy też mały wypad do Ogrodzieńca. Jakieś 100 km w obie strony. Przez całą drogę "do" bałam się, że auto nie da rady... W drodze powrotnej cisnęłam 100 km/h gdzie tylko się dało, bo stwierdziłam, że może te 15-20 minut różnicy wystarczy, i jeśli samochód nie da rady, to już na podwórku :-D Ale dał radę i to z każdym kilometrem coraz lepiej. Nawet mimo tego, że jest w moim wieku, zniósł tę trasę znakomicie.

Znacznie lepiej niż ja tłumy ludzi i wydzierające się dzieciaki w Ogrodzieńcu. 500+ jest wszędzie, mówię Wam. I żeby jeszcze sobie przyjechali, pochodzili po dziedzińcu, siedli na trawce... to nie. Ojcowie rodzin pakowali te swoje dwulatki na plecy i włazili na najwyższe baszty. Takimi krętymi, wąskimi schodkami, jak na wieżę na Jasnej Górze, gdzie naprawdę ciężko było zmieścić dwie osoby koło siebie - a i tak było trzeba, bo jedni wchodzili, drudzy schodzili. W akompaniamencie ryków tych dzieci.

Mimo wszystko uważam Ogrodzieniec za całkiem fajne i ciekawe miejsce, i napiszę Wam o nim już wkrótce więcej... i wybiorę się tam pewnie jeszcze raz, ale to już może w jakimś mniej obleganym terminie ;-)

Poniedziałek

W tym momencie przerwałam pisanie przeglądu tygodnia (bo wylądowałam w Poraju nad zalewem), więc dokańczam dzisiaj, w poniedziałek.

I to ciężki poniedziałek. Kompletnie się nie wyspałam, w biurze się niemal ugotowałam, a po powrocie dostałam jeszcze informację, która dołożyła mi obowiązków... Mi, człowiekowi, który dzisiaj o niczym tak nie marzył, jak o tym, żeby legnąć na łóżku po pracy i nic nie musieć.

Najnowsze wpisy

Na blogu w tym tygodniu zgodnie z obietnicą działo się więcej niż zwykle. Szczególnie polecam Wam wpis na temat narzędzi dla copywritera i blogera. Został on nawet doceniony przez firmę zapewniającą jedno z lepszych rozwiązań, jakie znam ;-)

Pasteloza, celoza, majówkoza


Narzędzia copywritera... przydatne dla blogera


Częstochowski Rower Miejski - czy warto? Podsumowanie po pierwszym miesiącu


Przegląd internetów


Wnikliwe prawnicze case study, czyli oszuści matrymonialni na Facebooku.

Ciekawie zapowiadający się film, który zamierzam wkrótce obejrzeć.


Słowa znanego polskiego pisarza, które poniosły się mocno po internecie. Rozśmieszył mnie, ale nie przekonał. No, chyba że do tego, że nie zna się na muzyce ;-)

A co u Was? Jak Wam minęła majówka?

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket

24 marca

Jak kupować na OLX, by sprzedawca nie zwariował? Krótki poradnik

Jak kupować na OLX, by sprzedawca nie zwariował? Krótki poradnik
Wystawiłam już w swoim życiu kilka ogłoszeń na OLX i nie żałuję. Pożałowałam dopiero wtedy, gdy wpadłam na pomysł, żeby sprzedać elektronikę... Żadne inne ogłoszenia nie ściągają tylu Januszy biznesu. Dlatego postanowiłam zebrać kilka porad dla tych, którzy kupują na OLX i nie chcą popełnić jakiejś gafy. Wkurzyć sprzedającego jest bardzo łatwo... Jak? Przeczytajcie i nie róbcie tego nigdy w domu. Ani na OLX.

kupowanie na OLX

1. Sprzedam

Jeśli w ogłoszeniu jest napisane "Sprzedam", to znaczy, że ktoś chce sprzedać swój przedmiot. Nie pisz więc z propozycjami wymiany iPhone'a za klatki dla chomików, karmę dla gekona i gekona czy ziemniaki, bo na pewno nie tego szuka. Śmiem twierdzić, że nie będzie zainteresowany, nawet jeśli zaproponujesz mu kartę graficzną w czasach posuchy. Pozbywa się czegoś, czego potrzebuje mniej, w zamian za coś, co jest mu potrzebne bardziej - i jedyna wymiana, na jaką się zgodzi, to gotówka za sprzęt.




2. Wymienię

Jeśli w ogłoszeniu jest napisane "Wymienię", pole do negocjacji robi się nieco szersze. Nie proponuj jednak rzeczy kompletnie od czapy tak, jak powyższe klatki dla chomików za iPhone'a, tylko DOCZYTAJ, na co ta osoba chce wymienić swój przedmiot. Pisz dopiero wtedy, gdy masz coś takiego i chcesz to oddać za wymarzony sprzęt.

Nie proponuj czegoś, o czym nie wspomina w ogłoszeniu. Skoro do tej pory nie chciał iPhone'a, wątpię, że po Twojej propozycji nagle się obudzi i stwierdzi, że teraz musi go mieć.

Pamiętaj też, że wymiana musi być równa i opłacalna dla obu stron. Nie: Ty mi dasz konsolę z zeszłego roku, a ja Tobie gamingowego laptopa Clevo sprzed 6 lat, na którym w najlepszym razie pójdzie Pasjans i Saper. Może i chce się zamienić, ale na pewno nie z dupą na rozum.

3. Sprzedam lub wymienię

Jeśli w ogłoszeniu jest napisane "Sprzedam, lub wymienię", patrz najpierw punkt 1., a potem 2. i połącz kropki fakty. I pamiętaj, żeby pisać do tej osoby tylko wtedy, jeśli możesz jej zaproponować coś, czego chce: przedmiot, którego poszukuje bądź gotówkę. Oczywiście, w kwocie, którą określił, a nie 1/2, 1/3 lub jakikolwiek inny ułamek ceny, okraszony tekstem Nie mam więcej, albo Mam horom curke Sama dziecko wychowuję.

4. Cena do negocjacji

Jeśli w ogłoszeniu jest napisane "Cena do negocjacji", opanuj swojego wewnętrznego Janusza. Niech nie kręci fikołków i nie tańczy merengue z elementami salsy jak ta bogini w 50 twarzach Greya. "Do negocjacji" to nie to samo, co za pół ceny, czy za bezcen. To nie jest synonim dla Jestem sierotą czy Puszczę za tyle, za ile łaskawie kupisz. "Do negocjacji" najczęściej kończy się obniżką o kilka procent, czyli tak z 20-50 zł, przy droższych przedmiotach - może ze stówkę. I to jest jak najbardziej OK.

5. Ogłoszenie wstawiła dziewczyna

... i znów Ci ta Januszowa żyłka zaczyna pulsować, bo czujesz, że za tego nowiutkiego Note'a 8 wciśniesz jej najgorsze truchło (na przykład gamingowego laptopa Clevo, o którym mało kto słyszał). Możesz się zdziwić, gdy Ci nagle odpisze, że jej ten sprzęt nie interesuje, bo ma procesor trzeciej generacji, który był modny 6 lat temu, mało RAM-u, taką sobie grafikę i ogólnie słabo w porównaniu do tego, czego teraz faktycznie się używa do gamingu. Albo Ci jeszcze podeśle benchmarki...

A teraz czas na Was: co byście dodali do moich rad? Z jakimi piekielnymi OLX-owiczami się spotkaliście w swoim życiu?

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket
Copyright © Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger