Częstochowski Rower Miejski - czy warto?

Częstochowa jest ponoć 13. miastem z kolei pod względem powierzchni i liczby ludności, a ambicje ma, nie przymierzając, iście warszawskie. Do tej pory to była tylko przelotówka dla pielgrzymów, którzy idą, sikają gdzie popadnie, a kasę zostawiają wyłącznie na Jasnej Górze. Teraz staje się miejscem przyjaznym dla turystów. Nie szczędzi się tu też ostatnio udogodnień dla mieszkańców. Karta Mieszkańca, coraz to nowsze i ładniejsze autobusy, tramwaje oraz... rowery miejskie.

stacja rowerów miejskich

Częstochowski Rower Miejski wystartował oficjalnie pod koniec marca. W 20 stacjach na terenie miasta rozmieszczono aż 185 rowerów. Operatorem systemu jest Nextbike, który działa także w Warszawie, Wrocławiu czy też w Katowicach. Mija właśnie oficjalnie pierwszy miesiąc projektu i, z racji tego, że aktywnie z niego korzystamy, czas na małe podsumowanie.


Dla kogo Częstochowski Rower Miejski?

Na pierwszy rzut oka to bardzo wygodna opcja dla tych, którzy chcieliby sobie pojeździć. Kto w takim kontekście skorzysta?

  • Osoby, które roweru nie posiadają, bo go nie kupiły (z różnych powodów - z braku zainteresowania do tej pory, braku kasy lub czasu na wędrówki po sklepach...).


  • Turyści, którzy wpadli na chwilę do miasta i po prostu swojego roweru przy sobie nie mają.


  • Studenci, którzy swoje własne rowery zostawili w domach rodzinnych, a tymczasowo przywiało ich do Częstochowy (wbrew pozorom, są tacy ludzie - sama miałam m.in. współlokatorkę z Poznania, która postanowiła studiować w Świętym Mieście).


  • Emeryci, którym na przykład nie po drodze z noszeniem roweru do piwnicy i z powrotem - co innego pojeździć, a co innego nosić potem te kilkanaście kilo po schodach.


  • Rowerzyści, którzy swoje własne pojazdy mają chwilowo niesprawne lub po prostu na chwilę oddali do serwisu.


  • Kierowcy, którzy chcą przetestować zdrowszy i tańszy sposób komunikacji lub mają auto w naprawie.


  • Pasażerowie komunikacji miejskiej - myślę, że to rozwiązanie sprawdzi się także w ramach programu Lepsza Komunikacja i pozwoli uniknąć spóźnienia, gdy np. autobus lub tramwaj nie przyjedzie na czas (pod warunkiem, że w okolicy znajduje się stacja CRM).


  • Wszyscy ci, których nagle natchni, żeby się wybrać na małą przejażdżkę po mieście.


  • Wszyscy ci, którzy muszą dotrzeć gdzieś, gdzie na nogach za daleko, a autobusem za blisko.


I tak, to prawda, że w tej grupie sporo jest osób, które najprawdopodobniej dawno nie miały do czynienia z dwoma kółkami, ale... jak inaczej mają nabrać obycia, jeśli nie jeżdżąc? Niech sobie popedałują, to zrozumieją perspektywę rowerzystów i to, dlaczego ich tak wkurzają piesi na ścieżkach rowerowych czy kierowcy wyprzedzający "na gazetę". Tylko dajcie im chwilę i doedukujcie :-)

Jak zacząć?

Aby móc skorzystać z Częstochowskiego Roweru Miejskiego, trzeba spełnić dwa warunki:

  • podać swoje dane (imię, nazwisko, PESEL numer telefonu, e-mail) i zarejestrować się na stronie,
  • aktywować swoje konto, wpłacając na nie 15 zł przelewem lub podpinając kartę płatniczą.
Przy rejestracji na maila oraz na podany numer telefonu przychodzi Wam pięciocyfrowy numer PIN, który powinniście sobie gdzieś zapisać, ponieważ będzie Wam służył do logowania się na stronę oraz do wypożyczania rowerów.

Jak wypożyczyć rower?

Wypożyczać rowery można na dwa sposoby:
  • za pomocą terminala przy stacji,
  • za pomocą aplikacji mobilnej (tutaj można standardowo wpisać numer roweru lub zeskanować jego kod QR z poziomu aplikacji).
Na jedno konto możecie wypożyczyć jednocześnie aż 4 rowery.

Jak się sprawują rowery?

Cóż... nasze początki z nimi nie były łatwe. Serwisu Częstochowskiego Roweru Miejskiego raczej żaden specjalista od UX nie widział. Jest mało intuicyjny. Kiedy aktywujecie konto z przychodzącego linku na maila, zostajecie od razu automatycznie zalogowani... i nie widzicie tam, czy konto jest aktywne, czy nie. Musicie się wylogować i jeszcze raz zalogować (a próbowała Pani restartować?), by zobaczyć upragniony komunikat "Konto aktywne".

Trudności całego procesu najlepiej dowodzi historia sprzed paru dni, kiedy pod stacją spotkaliśmy panią w wieku ok. 50 lat, która bezskutecznie próbowała wypożyczyć rower. Syn powiedział jej tylko, że wypożyczanie rowerów jest proste i uznał za zbędne poinstruowanie jej na tym pierwszym etapie. Tymczasem nawet my nie byliśmy w stanie jej pomóc, bo choć miała stan konta 15 zł, najwyraźniej gdzieś zaginął jej link aktywacyjny. I konto było nieaktywne.

Prawda jest taka - jeśli coś jest za trudne dla starszych osób, znaczy, że należy to dopracować. Bezwzględnie.

Druga historia: po przejściach z mało intuicyjną aktywacją przychodzimy na najbliższą stację wypożyczyć rower. Akurat został jeden. Wypożyczamy, moja druga połówka wsiada... i po chwili stwierdza, że tym rowerem w ogóle nie da się jechać, bo strasznie ciężko chodzi. Hmmm, może to przez dynamo? Może hamulec się zacisnął? Próbuję sama i faktycznie. Czołgiem by się lżej jechało. Co dalej? No nic, jedziemy na kolejną stację i wymieniamy, bo z tego już nic nie będzie.

Potem się dopiero dowiedziałam, że to była wina przerzutek, które nie chciały się przełączać. Ponoć zostały wymienione/wyregulowane we wszystkich pojazdach już po pierwszym tygodniu. Niestety, ten element nadal jest piętą Achillesową CRM. Ostatnio też trafiliśmy na egzemplarz, który znowu z kolei... sam sobie przełączał biegi, jak chciał. Też do wymiany, bo kto by miał cierpliwość?

Co jeszcze? Przychodzimy na stację, a tam ostatni rower... i z pękniętą dętką. Takie rowery natrafiliśmy dwa razy. Zresztą, widzę już, że powoli robią się z nich składaki, bo można natrafić na egzemplarze, które jedną oponę mają typowo miejską, gładką, a drugą niemalże górską, z wyżłobieniami. I tak, przeciętny użytkownik jest w stanie to dostrzec ;-)

Inna rzecz: przychodzimy na stację, chcemy wypożyczyć konkretny rower (na los nie radzę się zdawać ;)), a tymczasem się nie da wpisać numeru. Nie wiem, czy to taki terminal był, czy miał awarię... Okazał się za to dobrą motywacją, by pobrać apkę.

Do minusów dodałabym jeszcze to, że na stacjach w centrum powinno być więcej rowerów. I że w ogóle powinno być więcej stacji - bo są rejony całkowicie dziewicze, w których rowerów miejskich jeszcze niestety nikt nie widział.

stacja Częstochowskiego Roweru Miejskiego


A czy są jakieś plusy?

No jasne, że tak. Po pierwsze, długi czas darmowej przejażdżki - aż pół godziny. Oczywiście, przy obecnym rozmieszczeniu stacji to wiadomo dlaczego, ale i to i tak miłe.

Same w sobie ceny też nie są straszne, bo po przekroczeniu tych 30 minut płacimy zaledwie 2 złote, a po godzinie - kolejne 6 zł (czyli łącznie 8 zł), co nie jest dużą kwotą. Zazwyczaj raczej nikt nie jeździ dłużej niż godzinę, a w tym czasie raczej swobodnie zdążymy wymienić rower na kolejnej stacji.

Co dalej? Ogólnie te rowery są w porządku. Gdyby nie przerzutki, byłyby idealne. Łatwo można wyregulować wysokość siodełka (z kierownicą gorzej), jest koszyk, rozmiar ramy taki, że i wysoki facet w miarę wygodnie pojedzie, i niska kobieta sięgnie. Brzydkie w sumie też nie są.

Co jeszcze? Sam w sobie pomysł, żeby takie rowery udostępnić w Częstochowie. Dokładnie tego nam tutaj brakowało.

Czy warto skorzystać z Częstochowskiego Roweru Miejskiego?

Jak to ujęła moja druga połówka, pomysł świetny, ale wykonanie takie sobie. Na pewno bardzo propsuję sam projekt, jestem jednak zdania, że mógłby być znacznie lepiej dopracowany. Nextbike nie organizuje przecież tego po raz pierwszy, dlatego troszkę mnie dziwi, że są takie niedoróbki - ale z drugiej strony, są też całkiem szybko naprawiane, więc może po prostu musimy to wszystko zawsze zgłaszać?

No i przede wszystkim dbać o pojazdy, bo "własność wspólna" nie znaczy "niczyja", ale NASZA. Mam niestety wrażenie, że czasem to korzystający zawodzą i zostawiają pojazdy w takim, a nie innym stanie... A szkoda by było je zniszczyć tak, jak np. w Poznaniu. Na pewno wypożyczającym można zarzucić brak umiejętności używania podpórki - która się przydaje, gdy stacja jest przepełniona i rowery przypinamy już z drugiej strony. Tymczasem zastajemy je leżące na ziemi, powyginane, w nieładzie. To nie zachęca do korzystania.

Na co liczę? Na większą liczbę rowerów i stacji (szczególnie w pobliżu mojego biura) oraz na większą dbałość o szczegóły, zarówno w kwestii samego interfejsu, jak i rowerów.

Jeśli muszę więc powiedzieć: warto czy nie warto, to mówię, że warto - ale to nie jest takie zdecydowane, konkretne "WARTO!", tylko takie stonowane, z dużym kredytem zaufania. Nie zepsujcie tego ;-)

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket     Photobucket    Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger