Pasteloza, celoza, majówkoza. 23-29 kwietnia

Witajcie w ten piękny, majówkowy tydzień. Jestem w domu. Przez okno zagląda mi słońce, na parapecie prężą się tulipany, a w wazonie pachnie świeży bez. Idealnie, prawda?

wiosenne żółte tulipany

No dobra, za oknem wyje mi właśnie alarm, a za ścianą sąsiadka wydziera się do telefonu, ale to i tak tylko drobne ryski na tym perfekcyjnym obrazie ;-) Takie poniedziałki to naprawdę można mieć: przyjemne, bezbolesne, człowiek wyspany (no w miarę), nie trzeba w pośpiechu wyskakiwać z łóżka, tylko można się przeciągać nawet do południa...


Przegląd tygodnia

Co się działo w zeszłym tygodniu? Częściowo opisałam to już na Facebooku.


W biurze przez cały tydzień mieliśmy... wojny klimatyzatorowe. Od efektu cieplarnianego po syberyjskie mrozy. Od ponad 30 stopni, w których tracę zdolność myślenia i przytomność po 16 stopni. Amplituda jak na Saharze, co? To musiało się tak skończyć: stałam się pierwszą ofiarą konfliktu interesów i zachorowałam przez klimę, zanim stało się to modne. Tym sposobem moja majówka zaczęła się w czwartek, choć niestety od wizyty u lekarza i przespania kilkunastu godzin w ciągu doby.

Na samą myśl mi słabo.

Troszkę bardziej na myśl, że byłam chora we własne urodziny. Cóż, kiedyś musiałam się dowiedzieć, jak to jest :-)

Z drugiej strony jednak, widzę już, że to mi było potrzebne. W czwartek byłam wręcz niezdolna do wysiłku intelektualnego - potrafiłam jedynie tępo się gapić w TV lub w telefon. W weekend odzyskałam dopiero jakąś energię. A jutro będzie ogień, bo co jak co, ale w domu to siedzieć nie zamierzam, kiedy taka ładna pogoda za oknem. Trzeba się ruszyć, bo rowery miejskie stygną ;-)

Najnowsze wpisy

Na blogu w tym tygodniu:

Olśniewające okna, festiwal żenady i zapach PRL


Odrobina zen w smartfonie czyli nowy ASUS Zenfone 4


Standardowo, trzymam rytm 2 wpisów tygodniowo. Może teraz uda mi się dodać coś więcej - w sumie, tyle wolnego, to szkoda nie wykorzystać odrobiny tego czasu na pisanie, prawda?

Przegląd internetów

Wszyscy tym żyją: puszczają w TV, linkują na Facebooku i pokazują wszędzie, gdzie tylko się da. Metallica zagrała w Polsce Wehikuł czasu Dżemu. Ja usłyszałam wczoraj i na początku myślałam, że to jakieś nagranie z karaoke, ale kontekst zmienił wszystko. Kiedy Amerykanin śpiewa po polsku, najprawdopodobniej po raz pierwszy w życiu, bo chciał zrobić coś fajnego na koncercie w Polsce, to wybaczcie, ale tego nie można za bardzo hejtować. Jestem pod wrażeniem! 

Jak widzicie, Rob Trujillo miał cel: zaśpiewać coś miejscowego. W Czechach Jožin z bažin, w Polsce - Wehikuł czasu... I co? I zrealizował go. A co z Wami? Podrzucam Wam konkretny i kompletny poradnik, jak realizować cele. Bo kto z Was wiedział, że na przykład wizualizacje mogą zaszkodzić? Łukasz Jakóbiak na pewno nie, więc może od razu i jemu podrzućcie.. ;-) 

Nie nosiłabym majtek w tak paskudnych kolorach czyli warszawski problem, który wcale nie jest tylko warszawski. Pasteloza - czy to da się leczyć i czy w ogóle warto?

Co u Was? Co planujecie na majówkozę majówkę?

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger