Powiedziałam "TAK!". Przegląd tygodnia 14-20 sierpnia

To trochę dziwny tydzień. Niby krótszy, a jednak jakiś taki... bardziej męczący. Początek był relaksujący i spokojny, końcówka - nietypowo jak na mnie - bardzo towarzyska.

słonecznik na tle nieba

Nietypowo, bo mam dość introwertyczną naturę. Choć tak, macie rację - bardziej ambiwertyczną. Taki wszechstronny introwertyk, który potrafi czasem być ekstrawertykiem ;-)

Do pracy wróciłam w środę, z mocnym postanowieniem, że na razie nie biorę więcej urlopu. Oszczędzam do listopada. Zobaczymy, jak to wyjdzie. Jeśli moje tygodnie pracy będą wyglądać tak, jak te trzy dni, to ja nie wiem...

Najgorszy z tego wszystkiego był piątek. Nagle wszystko było na JUŻ. Mało brakowało, a musiałabym pracować w weekend - na szczęście, udało mi się ogarnąć chaos i zdążyć ze wszystkim. Rzadko się to zdarza, ale tym razem o 15 wręcz wybiegłam z biura. Z poczuciem ogromnej ulgi. Zadowolona z siebie, ale wykończona.

Udało mi się posprzątać, ogarnąć obiad na dwa dni i trochę poczytać. Znowu nietypowo, bo zazwyczaj unikam robienia porządków w weekend, staram się nimi zająć w środę, albo w czwartek, żeby potem mieć wolne. Później poszliśmy do kina. Miał być Walerian, ale spontanicznie wybraliśmy Bodyguarda Zawodowca. Bardzo trafna decyzja. Fantastycznie się bawiłam na tym filmie. Jeśli jeszcze nie byliście w kinie, to polecam :-)




Potem było jeszcze trochę włóczenia się po mieście, czyli dość nietypowy, jak na mnie, sposób odpoczywania. O dziwo, po tym ciężkim tygodniu taka włóczęga mi naprawdę pomogła zapomnieć o pracy.

Był to efekt wyzwania Tydzień mówienia "TAK" (czyli powiedziałam "TAK!" i to nie raz), któremu starałam się podołać. Polegało na tym, że starałam się jak najczęściej zgadzać, szczególnie w sytuacjach, w których normalnie odruchowo powiedziałabym "Nie" (czytaj: Gdy co chwila ktoś proponuje mi wyjście i spędzenie praktycznie całego weekendu poza domem). Czy było warto? Było i to zdecydowanie. Takie wyzwania pomagają czasem nieco przesunąć nasze "zardzewiałe" granice, otworzyć się na nowe i przede wszystkim - sprawić komuś radość.

W sobotę udało mi się długo pospać - jak nigdy, wstałam o 14. Trochę czytania, odpoczynku, a potem znowu towarzysko i wesoło.

W niedzielę podobnie. Wieczór spędziliśmy ze znajomymi, grając na Kinekcie. Ograłam ich w kręgle oraz w darta, a potem jeszcze raz w prawdziwej kręgielni. Powinnam była skorzystać z tej dobrej passy i puścić totka ;-)

Na blogu pojawiły się trzy posty:

Rozpierdlol w długi weekend


4 najczęściej zlecane typy tekstów


Filmowe inspiracje #1


Krótko mówiąc, to, co zawsze u mnie na blogu - lifestyle, copywriting i recenzje filmów. Przewidywalnie ;-)

Nadrabiałam też zaległości w czytaniu książek i... narobiłam sobie zaległości na blogach. Udało mi się jednak przeczytać wszystkie posty Agnieszki na temat freelance'u. Trafiłam tam z innego bloga i zdziwiłam się mocno, że pojawiły się kolejne wpisy z tej kategorii - m.in. na temat mitu pracy 24/7 czy też emerytury freelancera. Gorąco polecam!

Odkryłam też dość ciekawy blog copywriterki. Niestety, z tego, co widzę, nie jest od kilku miesięcy aktualizowany. Przejrzałam go trochę i jeszcze zamierzam. Czytanie blogów innych copywriterów to wręcz mój moralny obowiązek ;-)

Najbardziej urzekł mnie jednak wpis Lepiej Widocznych, którzy twierdzą, że politycy są tak mocno oderwani od rzeczywistości, że już tylko oni używają podupadającego Twittera. Sama miałam jakieś trzy podejścia do "ćwierkacza", ale wyświetlające mi się co chwila nudne wywody celebrytów mnie zniechęcały. Ostatnio znów rozważałam wystartowanie z blogowym Twitterem, ale uświadomiłam sobie, że nie mam na to czasu. Ten wpis tylko mnie w tym utwierdził.

A Wy co sądzicie o Twitterze? Macie, korzystacie czy wolicie inne miejsca w sieci?

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger