Atrakcje, rewolucje i wakacje. Podsumowanie lipca

Hej. Przyszły wakacje, a wraz z nimi - czas na odpoczynek. Odpoczywałam tak skutecznie, że przez chwilę nawet nie pojawiało się nic na blogu. Dziś przyszła kolej na przegląd tygodnia - ale zamiast niego będzie podsumowanie miesiąca.

okulary słoneczne na plaży

W tym czasie między innymi odkryłam kolejną część siebie. Nie jestem tylko WWO, ale i empatką... Tak, źle to brzmi, ale chodzi o to, że z łatwością odbieram cudze emocje, mam dobrze rozwiniętą intuicję i szybko poznaję się na ludziach. Wniosek jest taki, że to właśnie ten zbiór cech i duża podatność na odbieranie cudzych nastrojów jest dla mnie męcząca. Mogę nie robić nic specjalnego przez cały tydzień, ale jeśli przebywam w dużych skupiskach ludzi - będę przemęczona. I to się faktycznie sprawdza.

Postanowiłam także zacząć prowadzić Bullet Journal. Widzę, że temat jest bardzo modny i przewija się przez różne blogi. Czy ja będę wrzucać coś ze swojego? Być może. Może będzie się nadawać, choć zależy mi głównie na tym, żeby był funkcjonalny. Ozdabianie go to całkowicie poboczna kwestia, chociaż daje mi to dużo radości.





Odkryłam także, że bar, do którego chadzałam na karaoke (i narzekałam, że prowadzą je tak od niechcenia) zniknął z mojego miasta. Rzucili jeszcze nieco dramatycznym postem na Facebooku, z którego wynikało, że w Śniętym Mieście (pisownia oryginalna) nie warto nic robić... Oj nie. Nie do końca. Owszem, jest to trudne miasto dla biznesów, ale jeśli się chce i się do tego przykłada, to się da. A myślę, że tej knajpie nie do końca się chciało. Kto chodził - ten wie i na pewno odczuł ten klimat :-) Szkoda, no ale cóż...

W pracy mieliśmy taki jeden zabawny dzień, kiedy dział HR wreszcie przekonał mnie do siebie. Słodzili nam przez cały dzień - dosłownie. Najpierw jakieś pianki, bezy, potem lody... Ot tak, żeby nas zachęcić do wypełnienia pewnej ankiety. Gratuluję pomysłu ;-)

Byliśmy na kolejnym weselu. Najfajniejszy był drugi dzień imprezy, kiedy wszyscy wyluzowali. Świetnie się bawiłam. Grał tam najlepszy zespół weselny, jaki w życiu słyszałam. Wokalista nawet wyskakiwał do ludzi na parkiet i dawał im pośpiewać do mikrofonu. A ja nawet pośpiewałam nieco dłużej... Postanowiłam dać młodym taki spontaniczny prezent od serca ;-)

Byłam na szkoleniu Internetowe Rewolucje. Fajny pomysł, zwłaszcza, że bezpłatny (także sprawdzajcie, czy w Waszym mieście też się nie szykuje). Warto, jeśli niewiele wiecie o e-marketingu. Ja najwyraźniej wiem już całkiem sporo, bo mało było dla mnie jakichś odkrywczych rzeczy. Ale mimo to - polecam. Dodatkowo, można potem zorganizować sobie indywidualne konsultacje ze szkoleniowcami i dopracować wspólnie z nimi stronę internetową swojej firmy tak, żeby była lepiej widoczna w Google. Bardzo fajna inicjatywa.

Udało mi się też wyskoczyć na krótki urlop. Wzięłam 3 dni, żeby przedłużyć sobie nieco weekend i wyruszyliśmy nad morze. Spotkaliśmy masę dziwnych ludzi, popełniliśmy dobre parę błędów przy organizacji wyjazdu, ale i tak było warto.

Do pracy wróciłam w środku tygodnia, ale na szczęście - tylko na dwa dni. Z nastawieniem, że dalej wyluzowuję i zachowuję się po pracy tak, jakbym miała urlop.

Wyszło mi to tak, że w sobotę dobre 8 godzin (z przerwami) spędziłam nad blogiem i okołoblogowymi sprawami. Pracoholizm w czystej postaci, ale tak mam, kiedy wena przyjdzie. I wciąż wierzę, że warto ten czas w bloga inwestować :-)

Przy okazji odkryłam też fantastyczną playlistę. Jeśli lubicie lekkiego, starego (ale nie tylko) rocka, też Was zachwyci: Soft Rock na Spotify.

A co u Was dobrego słychać?

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket Photobucket Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger