Powolny start w nowy rok. 1-7 stycznia

Czas na przegląd pierwszego noworocznego tygodnia. Jak to noworoczny tydzień - przyniósł długie poranki i powolny start w kolejne aktywności.

nowy rok

Na szczęście, zaczęłam go dopiero od środy. Rozruch był naprawdę powolny.

Przegląd tygodnia

Cały tydzień minął mi spokojnie - wiadomo, praca, podsumowania, drobne zmiany w organizacji pracy. Q1 jest fajny, bo pozwala na wytchnienie po intensywnym Q4.


W piątek wylądowałam na firmowej imprezie. Nasłuchałam się opowieści z krypty na temat poprzedniej imprezy... tymczasem było całkiem spokojnie. Jedyny minus - ogromne kolejki do baru. Z drugiej strony - plus, bo to między innymi dzięki temu było spokojnie, jak przypuszczam ;-)

Byłam przez jakieś 2 godziny - z czego godzinę spędziłam w kolejce. Nudziło mnie stanie i obserwowanie, tańczyć nie chciałam, więc jak rasowa domatorka wyszłam wcześniej. Nie było mi dane jednak szybko znaleźć się w domu - musiałam jeszcze przewędrować dobry kawał miasta w poszukiwaniu otwartego sklepu (w które moja okolica nie obfituje, szczególnie o północy).

Wróciłam wykończona, ale szczęśliwa. Reszta weekendu była raczej (zamierzenie) dość nudna. Ot, oglądanie, gotowanie i miło spędzony czas. Tak, jak lubię :-)

Przegląd internetów

Znowu narobiłam sobie ostatnio blogowych zaległości, ale już je prawie nadrobiłam.

Tym razem jednak podzielę się z Wami artykułami o tym, co mnie ostatnio najbardziej jara - o życiu zawodowych konkursowiczów. Mnie jeszcze daleko do tego miana - owszem, często biorę udział w konkursach, ale jeszcze nie umiem ich aż tak rozkminiać jak zawodowcy. Nawet nie wiem, czy kiedykolwiek zostanę w tej dziedzinie zawodowcem - choć wiem, że byłabym w stanie ;-)

Ta opowieść brzmi mi trochę ściemniacko ;-) Ogólnie, konkursy SMS kojarzą mi się dość podobnie jak przeciętnemu Polakowi - choć może i faktycznie wyłożenie na nie potężnej kasy pozwala wygrywać. Może to naprawdę bardziej inwestowanie niż granie i poleganie na losie? ;-)

Ta wizja życia konkursowicza jest już nieco bardziej realistyczna w moim odczuciu. To prawda, że jest to zajęcie, które wymaga wiele zaangażowania. Można być amatorem, który wyśle 1-2 zgłoszenia i zdaje się na los (jak ja w tej chwili), a można faktycznie poszukać luk w regulaminie.

Najbardziej rozsądny wydaje mi się jednak ten artykuł. Wciąż jestem zdania, że konkursowicz to człowiek, który może i wkłada dużo wysiłku w wygrywanie, ale też i musi wciąż polegać na szczęściu. Jeśli jednak na czymś mocno mu zależy, potrafi to wygrać, ale - czasami musi się też umieć pogodzić z porażką.

A co skłania gracza do ciągłego grania? Cóż... To trochę taka forma hazardu, z tą różnicą, że nie ryzykujesz pieniędzy, a jedynie dobre postrzeganie ze strony twego najbliższego środowiska. Bawi mnie nieco sformułowanie "konkursowa mafia", ale coś jest na rzeczy :-D

Najnowsze wpisy

Na blogu w tym tygodniu było wyjątkowo spokojnie:

Nowy rok, nowy wpis


Odkurzamy:



A co u Was w tym tygodniu?

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket    Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger