Ustka - jak dojechać, gdzie spać? Recenzja obiektów

Wspominałam Wam ostatnio, że byłam w Ustce. Wybrałam się tam już po raz drugi. Znowu wróciłam zachwycona tym pięknym miastem. Nawet mimo błędów, które popełniłam w trakcie organizacji tego wyjazdu. Dziś opowiem Wam więcej o moich doświadczeniach z dojazdem i noclegiem, byście mogli zrobić to lepiej, niż ja. Zaczynamy!

mewy nad morzem

Dojazd do Ustki i z Ustki

Dojazd pociągiem

Za pierwszym razem pojechaliśmy pociągiem. Najpierw InterCity do Warszawy, a potem przesiadka do Słonecznego Kolei Mazowieckich. Z konieczności podróżowaliśmy I klasą IC (brakło miejsc w klasie II). Tym razem udało nam się znaleźć miejsca w II klasie i... nie zauważyliśmy różnicy. Miejsca takie same, niektóre z blatami, gniazdka elektryczne (działające), pani z wózkiem z kawą, WARS tak samo blisko, wi-fi działające lepiej niż w I klasie... Serio, nie wiem - za co płaci się więcej w I klasie?

Słoneczny - pociąg ze stolicy nad morze. Piętrowy. Oblegany. O wiele bardziej w weekendy niż w tygodniu. W zeszłym roku jechaliśmy w poniedziałek, w tym roku - w sobotę. Różnica była zasadnicza. Już przy wsiadaniu na drugiej stacji na trasie brakło miejsc siedzących. W zeszłym roku znaleźliśmy je od razu. Druga różnica jest też taka, że rok temu nie było możliwości kupienia biletów online. W tym już tak, ale to wciąż nic nie zmienia - brak obowiązkowej rezerwacji. To znaczy, że nawet jeśli kupicie bilet wcześnie, możecie spędzić sporą część podróży na stojąco. Duży błąd ze strony przewoźnika - mam nadzieję, że Koleje Mazowieckie się poprawią w tej kwestii :-)




Powrót autokarem

Wracamy zazwyczaj autokarem. Zwyczajnie nie chce się nam bawić w przesiadki w drodze powrotnej. W zeszłym roku zarezerwowaliśmy powrót autokarem AD EuroTrans. Ogólnie - dobra cena, szybki powrót. Mogłoby być trochę więcej miejsca dla pasażera (faceci nie wiedzą, co zrobić ze swoimi nogami), ale to jedyny minus.

W tym roku brakło miejsc w AD i pozostał nam jedynie PKS Słupsk. Kupiliśmy bilety online, niemal połowę tańsze niż AD i... autokar nie przyjechał. Chwilę przed planowanym odjazdem pojawił się autobus podmiejski PKS Słupsk i kierowca oznajmił, że PKS do Zawoi (czyli nasz) zepsuł się i mamy się zabrać podmiejskim, a w Słupsku przesiądziemy się do właściwego pojazdu.

W podmiejskim było ciężko. Wyobraźcie sobie - tłum ludzi i walizki stojące w przejściu. Autobus nie miał luku bagażowego podobno i nie było gdzie schować swoich tobołów.

We właściwym autokarze brak toalety. W sensie, była chyba, ale zamknięta ciągle. A tymczasem cała trasa autokaru od Ustki do Zawoi to dobre 14 godzin jazdy... Przerwy zaczęto robić dopiero wtedy, gdy ktoś się upomniał. No i standardowo - mało miejsca. Oprócz tego, reszta była OK. Dojechaliśmy z 20-minutowym opóźnieniem, ale to przez remont na trasie. Kiepsko się zaczęło, ale ostatecznie wrażenia całkiem pozytywne.

Nocleg w Ustce

Pensjonat Artus

pensjonat Artus w Ustce

W zeszłym roku na Booking.com znaleźliśmy pensjonat Artus, w Ustce Zachodniej. Do plaży mieliśmy ok. 1 km przyjemnej drogi przez las. Do centrum trochę dalej, ale to dlatego, że chodziliśmy naokoło z powodu awarii mostu w porcie. Ale wyszło nam to na dobre, bo przynajmniej był powód do spacerowania ;-)

Zresztą, z bagażami też tam jakoś doszliśmy, choć z perspektywy czasu stwierdzam, że trzeba było jednak wziąć taksówkę. Na początku byliśmy trochę zawiedzeni, że tak daleko, ale nie wiedzieliśmy jeszcze, że można dalej... O tym doczytacie niżej, przy opisie naszego tegorocznego noclegu.

Obiekt - typowy pensjonat, mieszczący się w domu. Mieliśmy pokój na poddaszu. Było trochę duszno, ale poza tym w porządku. W pokoju łóżko, meble, telewizor, dodatkowa kanapa. Łazienka całkiem wygodna, choć nieduża. Do pokoju dostaliśmy klucze, więc mogliśmy wracać, kiedy tylko chcieliśmy. Spokojnie i cicho. Współmieszkańców spotykaliśmy na śniadaniu. Poza tym nie było ich w ogóle słychać, ale myślę, że to kwestia całkiem przyzwoitego wyciszenia pokojów.

Właściciel na początku nieco bucowaty i nieuprzejmy. Potem to nadrobił i był już nad wyraz miły.

Dobre śniadania - standardowo, szwedzki stół, ale praktycznie każdego dnia coś innego. W pokoju były również sztućce, talerze, kubki, czajnik i lodówka, więc można było sobie spokojnie ogarnąć jakieś kanapki i herbatę do kolacji.

Obiady jedliśmy w pobliskiej Starej Pierogarni. Dobre, choć dziwacznie udekorowane. W tym roku też tam byliśmy raz i dostaliśmy pierogi z mięsem przystrojone kawałkami... kiwi. Co dalej? Pierogi z jagodami przyozdobione skwarkami? ;-)

Raz też zawitaliśmy do stołówki w pobliskiej szkole. Niestety, tam obiad był fatalny. W sumie, można było się spodziewać. Wodnista pieczarkowa ze zwarzoną śmietaną i niedogotowane ziemniaki. Bardzo tanio i bardzo niedobrze.

Resident Rene

Resident Rene w Przewłoce koło Ustki

W tym roku wylądowaliśmy w Resident Rene. Obiekt nowoczesny i ładny. Wręcz fancy. Aspirujący do miana hotelu. Pokoje piękne i starannie urządzone. Dokładnie takie same, jak na zdjęciach. Wyposażenie - łóżko, kanapa, stół i pojemne meble. Do tego lustro w pokoju i w łazience. Łazienka przestronna i czysta. Jedynym problemem było to, że słabo wentylowana. Niby wentylacja połączona z oświetleniem, ale nie dawała sobie rady. Ręczniki i kostiumy kąpielowe w ogóle nie schły.

W pokojach ładnie i czysto, choć trochę duszno. Brakowało lepiej przemyślanego wyposażenia. Mały kosz na śmieci w łazience i tylko tyle. Sam fakt, że w łazience - miał sens (bo, mówiąc wprost, nie śmierdziało śmieciami w pokoju), ale skoro tak, to kosz powinien być większy. Brak rolet w oknach, tylko zasłony - ładnie, ale rolety są moim zdaniem bardziej praktyczne. Lepiej zaciemniają pokój. Telewizor zawieszony kompletnie bez sensu - nad wezgłowiem łóżka. Ani pooglądać, ani się zrelaksować (nie pomagała świadomość, że te kilkadziesiąt cali może mi zlecieć na głowę).

Łóżka - wygodne, gdy się już do nich przyzwyczaiło. Jeśli ktoś woli twarde i niskie łóżko, może mieć problem z wysokim materacem (podobno siedmiostrefowym). Ja miałam, potem się przyzwyczaiłam, ale na dłuższą metę męczyłabym się tylko. Rozważałam ściągnięcie tego materaca.

Brakowało też bardzo w pokojach wyposażenia takiego jak czajnik, kubki, jakieś sztućce czy talerze. Ja wiem, że to celowe - by goście korzystali z wyżywienia płatnego w obiekcie, ale jednak wolę, gdy daje mi się wybór. Lodówką też bym nie pogardziła.

Na plus - siłownia w cenie noclegu. Można było biegać na bieżni, ćwiczyć na orbitreku, atlasie, na fitball lub z hantlami, podnosić sobie ciężary albo boksować w worek. Bardzo fajna sprawa dla kogoś, kto próbuje być fit niezależnie od okoliczności ;-) Kolejnym dużym plusem była także wypożyczalnia rowerów - rowery, wiadomo, raczej budżetowe, ale w pełni sprawne. Przy takiej odległości od morza - świetny pomysł. Najbardziej spodobała mi się jednak możliwość skorzystania z jacuzzi. Coś wspaniałego.

Jedzenie w obiektowej restauracji na dole. Śniadania (również w formie szwedzkiego stołu) naprawdę dobre, choć nieco mniej zróżnicowane. Zdarzyło nam się zjeść też tam kilka obiadów, które dla gości były nieco tańsze. Mięso dobre, ale dodatki już takie sobie. Ziemniaki ewidentnie spędzały cały dzień w bemarze i były mocno rozwodnione, rozmiękłe. Mało apetyczne. Surówki - zjadliwe, oprócz tej z czerwonej kapusty, która miała jakiś dziwny posmak. Zaniepokoił mnie na tyle, że po dwóch kęsach odpuściłam. Jak na obiad za ok. 30 zł to słabo. Stołówkowa jakość..

Za to drinki w barze - bardzo dobre. Zdecydowanie warte swojej ceny (ok. 15-20 zł). Piwa zaś całkiem tanie - 6 zł to nie majątek przecież. W pobliżu baru dwa pokoje rozrywki, z bilardem, cymbergajem, piłkarzykami i tenisem stołowym. Można było bezpłatnie korzystać. W pobliżu także piękny taras.

Największym minusem i zawodem całego pobytu było to, że obiekt zawzięcie twierdzi (choćby na swojej stronie internetowej), że znajduje się w Ustce... a znajduje się w Przewłoce. Może i wciąż to gmina Ustka, ale miejscowość już inna i jednak trochę oddalona. Mew nie było, świeżej morskiej bryzy też już nie - i strasznie mi tego brakowało.

Odległość na tyle duża, że od razu postanowiliśmy wziąć taksówkę. Złapaliśmy jakąś pierwszą lepszą pod PKP... i nie dość, że pan (starszy dziadek w okularach, podobno dość znany w Ustce) nie wiedział, gdzie chcemy jechać i musieliśmy używać własnego GPS-a, by go poprowadzić, to skasował nas na 30 złotych za kurs. Za 2,5 km. Gorzej niż w Zakopanem. Na szczęście, potem w obiekcie nam podano wizytówkę do innego taksówkarza. Za tę samą drogę zapłaciliśmy 15 zł... Śmieszne jest też to, że kiedy się wymeldowaliśmy, jednocześnie pod RR podjechał "dziadek". Wyobrażacie sobie, że miał pretensje, że go nie zamówiliśmy? Bezczelny. Tego pana nie polecam.

Obiekt na Booking.com miał też dużo nieaktualnych danych. W ogóle nie zadbano o to, żeby informacje podane w internecie zgadzały się z rzeczywistością. Duży minus - to, co się pisze o obiekcie, wywołuje całkiem konkretne oczekiwania. A co wywołują niespełnione oczekiwania? No właśnie...

Wyciszone pokoje - ni cholery. Gdy ktoś gadał w którymś  z dalszych pokoi albo na schodach, przy recepcji, czy na zewnątrz, wszystko było słychać. Wyciszone pokoje to ma np. Best Western. Tam naprawdę dźwięki z zewnątrz nie docierają, albo przynajmniej - są  mocno przytłumione. Zresztą, nawet w prostym Artusie było ciszej.

Recepcja czynna przez całą dobę... Na dzień dobry, po opłaceniu pobytu, zapowiedziano nam, że recepcja jest czynna do północy i jeśli planujemy wrócić później, to powinniśmy dać znać. Skrzywiłam się tylko. Jestem na wakacjach i mam spowiadać się, jak małolata rodzicom? Ostatecznie, nie skorzystaliśmy nawet z tej opcji, bo wracaliśmy maksymalnie o 22, ale... Na wejściu był przecież czytnik do odbicia się kartą magnetyczną. Wystarczyłoby, żeby działał. Obiekt mógłby być bezpiecznie zamknięty na noc, a goście wracaliby, o której by chcieli.

Śniadanie w pokoju. Też nie. Śniadanie było między 8:30, a 10 rano w obiektowej restauracji. I na stołach kartki z prośbą o niewynoszenie jedzenia i naczyń poza restaurację. Krótko mówiąc, albo wstajesz rano i idziesz na śniadanie, albo Ci przepada. Szkoda, bo w Artusie po prostu wystarczyło powiedzieć, że pożycza się talerz i można było zabrać coś na śniadanie dla tych, którzy nie lubią wcześnie wstawać...

Obsługa miła i profesjonalna, bardzo pomocna.

Złożenie w całość wszystkich  plusów i minusów skończyło się tym, że mam bardzo mieszane uczucia co do tego obiektu. Jego położenie nie zachęca mnie jednak, żeby tam wrócić. Za daleko od morza. Ogólnie, jest tak - kiedy hotel/pensjonat twierdzi, że do morza idzie się od nich 20 minut, pomnóżcie to sobie razy dwa.

Nie zrozumcie mnie jednak źle. RR jest fajnym miejscem, które istnieje dopiero od 2 lat. Właściciele powoli uczą się na błędach i myślę, że za jakiś czas będzie tam jeszcze lepiej. Na tę chwilę jest to miejsce dobre dla ludzi, którzy przede wszystkim chcą odpocząć z dala od tłumów, albo przyjeżdżają samochodem.

Czekam z niecierpliwością na maila z Booking.com z prośbą o opinię dla RR. Na pewno będzie szczera :-)

Dla mnie osobiście wygrywa Artus. Po prostu tam mieliśmy tam znacznie większą swobodę i wybór, a właściciel bardzo szedł na rękę. To miejsce mogę polecić z czystym sumieniem, jeśli ktoś chce mieć ciszę, spokój i dostęp do mniej obleganej i niekamienistej plaży ;-)


Jak znaleźć nocleg nad polskim morzem?

Następnym razem zrobimy to jeszcze lepiej. Wystarczy po prostu rezerwować nocleg tak z 3 tygodnie przez wyjazdem. Jeśli spontanicznie - można też spróbować sprawdzić sobie na mapach Google pensjonaty i obdzwonić te, które są najbliżej morza. Albo jechać "na pałę" i skorzystać z poleceń "naganiaczy", którzy oczekują na podróżnych na dworcu PKP.

Można też sprawdzić na Booking.com noclegi w Ustce, które mieszczą się przy morzu - tutaj głównie polecam ulice Mickiewicza i Chopina. Bardzo dużo pensjonatów, a wszystkie dosłownie o kilkaset metrów od morza. Sprawdźcie koniecznie :-)



Booking.com


Wybieracie się nad morze w tym roku? Ustka czy jakaś inna miejscowość?
Znajdź już teraz nocleg nad polskim morzem

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket Photobucket Photobucket
Zdjęcia obiektów pochodzą z serwisu Booking.com
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger