poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Przegląd tygodnia 10-16 sierpnia


Coraz bardziej cieszą mnie te przeglądy, bo to oznacza, że to już kolejny tydzień i coraz bliżej powrotu. A czas mija mi tutaj niezwykle szybko. I znowu przygodowo :-) Co prawda, nie urwałam już nic i nie złamałam sobie, ani nikomu, mrówki chyba jednak udało mi się wytruć Raidem (co oznacza, że tak, da się zagazować niemieckie mrówki...) i generalnie jest całkiem nieźle.

Kolejną niemiecką przygodę miałam w poniedziałek, kiedy pojechałam na zakupy. Jak zwykle, przypięłam rower do stojaka i zrobiłam kurs między Rossmannem, a Aldim. W końcu wyszłam obładowana torbami, i zaczęłam szukać kluczyka do linki zabezpieczającej. A tu kluczyka nie ma! Sprawdziłam dosłownie wszędzie, każdą kieszeń, okolicę stojaka, weszłam ponownie do odwiedzonych sklepów. I nic. Na szczęście nie mam daleko, więc zostawiłam rower i wróciłam na piechotę do domu. Miałam zamiar potem wrócić tam z jakimiś obcęgami i przeciąć zabezpieczenie, ale trochę się obawiałam, że ktoś zauważy moje poczynania i zgłosi kradzież. A jakby się jeszcze okazało, że jestem Polką, to już pewnie w ogóle bym się nie wytłumaczyła ;-)

Ostatecznie dogadałam się ze znajomymi Niemcami, żeby mi troszkę pomogli. We wtorek pojechałam z żoną znajomego po ten rower. Wyposażona w potężne nożyce ogrodowe ;-) Okazało się, że niedokładnie wytłumaczyłam problem, i nie wzięli pod uwagę, że ja ten rower do stojaka przypięłam. Myśleli, że wpakujemy rower do bagażnika i przetniemy linkę w domu. Wyobraźcie sobie minę tej znajomej, gdy powiedziałam, że operację trzeba przeprowadzić publicznie ;-) Zresztą, ja też czułam ten dreszczyk emocji: środek dnia, centrum handlowe, pełno ludzi, a ja mam się włamywać do własnego roweru... Okazało się jednak, że aby skutecznie ukraść rower, wystarczy 30 sekund, jedna wielka Niemka i nożyce ogrodowe... Jedno cięcie wystarczyło. I tak oto dotarło do mnie to, co słyszałam o tych linkach zabezpieczających - że tak naprawdę są nic niewarte.


Gdy już odzyskałam rower, skorzystałam z okazji, gdy miałam troszkę więcej wolnego czasu i wybram się na przejażdżkę naokoło Südsee. I wpadłam w totalny zachwyt. Tam jest naprawdę przepięknie! Zresztą, sami zobaczcie:

















Poza tym sprzedał się mój kolejny artykuł na Giełdzie Tekstów. Cieszy mnie to i jak większość osób: motywuje, żeby napisać coś nowego. No i czekam na kolejne sprzedaże. W planach mam też już napisanie posta dla tych, którzy chcieliby coś więcej wiedzieć o sprzedaży w internecie własnych tekstów. Już wkrótce będziecie mogli nieco bliżej zapoznać się z tematem :-)

Co do inspiracji, wpadłam ostatnio w paznokciowe szaleństwo. Miałam się tutaj w ogóle nie malować, tak dla zdrowotności i z braku konieczności, ale... Kupiłam sobie kilka lakierów Essence The Gel i testuję. Stwierdziłam jednak, że maluję bardzo niestarannie. I mimo prób, jakoś nie wychodziło mi lepiej. Poszukałam inspiracji w internecie i znalazłam filmik (po angielsku), który dość dobrze pokazuje właściwą technikę. I dopiero teraz zauważyłam u siebie poprawę. A lakiery fajne. Co prawda, jak to zwykłe lakiery, nie mają jakiejś powalającej trwałości (mi to nawet po jednym dniu potrafią odpryskiwać), ale żelowy efekt faktycznie jest i pięknie wygląda :-)





W temacie paznokci dołączam również do dyskusji na temat Bubble Nails. Słyszałam już zdania, że to paskudne, ale świetny sposób na ukrycie grzybicy (mam nadzieję, że to nie było tak na serio) i że ten manicure wygląda jak olbrzymie kurzajki. Mnie to również nie zachwyca, zwłaszcza, jak w parze idą Bubble Nails i iście odpustowe zdobienia... Dla mnie te paznokcie wyglądają, jakby sobie je ktoś drzwiami poprzytrzaskiwał...

Poza tym... Pochłonął mnie blog Jest Rudo. Bardzo się interesuję fotografią, ale czułam, że potrzebuję ogarnąć trochę podstaw i teorii, zamiast robić wszystko "na czuja". I tam właśnie jest wszystko, czego potrzebuję, tak miło i przystępnie wyjaśnione, że dosłownie przepadłam. Jeśli ktoś nie interesuje się aż tak bardzo robieniem zdjęć, albo tylko hobbystycznie wrzuca fotki jedzenia na Instagrama, i tak powinien tam zajrzeć :-) Na pewno nie pożałuje. Blog jest zresztą bardzo wszechstronny, znajdziemy tam również wpisy z innej tematyki. Wszystko napisane w bardzo fajnym stylu. Z czystym sumieniem mogę go polecić jako jedno z moich ulubionych miejsc w sieci :-)

W kwestii fotografii znalazłam sobie cel na czas pobytu. Śmieję się, że Francja to kraina Peugeotów, a Niemcy - kraina Volkswagenów :-) Zasadniczo z innych aut to tu widzę jedynie Mercedesy, BMW i Audi ;-)  I tu jest własnie mój cel: chcę to udokumentować i zrobić zdjęcie jak największej ilości Volkswagenów stojących koło siebie. Jestem co prawda ograniczona możliwościami mojego smartfona (bo już widziałam na jednej ulicy trzynaście VW, ale nie byłam w stanie ich wszystkich złapać w kadr), ale nie poddaję się. Ot, takie moje własne fotograficzne ćwiczenie kreatywności. Nie jestem też jakąś szaloną fanką motoryzacji, prawko mam krótko, ale bardzo lubię jeździć, a do VW mam sentyment, bo to pierwsze auto, do którego wsiadłam na fotel kierowcy. A oto dotychczasowe efekty mojego eksperymentu. Wygląda na to, że się rozwijam ;-)





Zauważyłam też, że prawdą jest, że Niemcy nie mają zbyt dobrego gustu, jeśli chodzi o ubiór ;-) Nie to, że wszyscy, ale często widzę takich "hipsterów", że aż głowa sama mi się okręca za nimi. Często też popełniam takie gafy, jak wczoraj. Siedziałam w parku ze znajomym i z naprzeciwka szli sobie jacyś ludzie. Ja mówię do znajomych, że idą jakieś piękne panie, po czym się okazuje, ze druga z pań, to długowłosy Niemiec ;-) Na szczęście bohaterowie mojej wypowiedzi tego nie słyszeli :-) Sporo tu właśnie długowłosych mężczyzn, ale też i niektóre kobiety wyglądają z daleka jak faceci. Cóż, stwierdzam, że nie byłoby komplementem powiedzenie komuś, że ma niemiecką urodę ;-) 

Tymczasem to by było na tyle z mojej strony. Zapraszam oczywiście do przeczytania moich pozostałych przeglądów tygodnia, oraz innych wpisów, a także do śledzenia mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin'. Trzymajcie się i nie puszczajcie ;-)

Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket
UDOSTĘPNIJ TEN POST

18 komentarzy :

  1. Czekam na tekst o giełdzie tekstów :) bardzo mnie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zbieram pomysły, tak więc już wkrótce się pojawi :-)

      Usuń
  2. Zostaję u Ciebie! Lecę po kawę, siadam na tarasie i czytam! Świetny blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja powinnam postawić kawę :-D Cieszę się bardzo i oczywiście zapraszam do czytania :-)

      Usuń
  3. super fotki. a przygoda z rowerem pouczająca;) nie warto ufać linkom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Ano fakt, musiałam na własne oczy zobaczyć to, co mi zawsze mówili :-)

      Usuń
  4. Polka kradnąca za granicą rowery to, powiedzmy, nic zaskakującego. Ale Polka kradnąca własny rower, to już wyższy poziom patriotyzmu. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo pięknie prezentuje się jezioro Sudsee! Twoje zdjęcia aż zachęcają do tego, aby wyjść teraz z biura i zrelaksować się nad brzegiem jeziora ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) To mam nadzieję, że Ci się udało zrelaksować w plenerze po pracy :-)

      Usuń
  6. Historia z rowerem tak mnie rozbawila, ze az przeczytalam mamie hahahah! Wspaniale :D i jestem bardzo ciekawa tekstu o gieldzie tekstow, w zyciu o tym nie slyszalam :o !

    Pozdrawiam, oszczednastudentka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam talent do przygód ;-) Tekst powoli powstaje, tak więc w przyszłym tygodniu powinien się już pojawić :-)

      Usuń
  7. Im częściej czytam o naszych sąsiadach, tym bardziej przekonuję się że to byłby mój drugi, albo i trzeci dom. Piękne miejsca tym rowerem zwiedzałaś. A co do VW - u nas też jest ich pełno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, pięknie tutaj :-) A co do VW, sama też nim jeżdżę :-)

      Usuń

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.