Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fotowyzwania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fotowyzwania. Pokaż wszystkie posty

28 sierpnia

Przegląd tygodnia 17-23 sierpnia

Przegląd tygodnia 17-23 sierpnia

Po raz pierwszy w moim niemieckim przeglądzie tygodnia mogę napisać, że tydzień był spokojny i obyło się bez żadnych przygód. Naprawdę! :-) Ale to też powoduje, że nie bardzo mam o czym pisać. Dlatego też będzie więcej zdjęć :-) 

Odkryciem, po którym moje życie już nigdy nie będzie takie samo, został ten samochód:


Uśmiałam się, że to Golf II Cabrio, po czym zostałam pouczona, że to nie Golf, tylko jakiś Volkswagen MK1 Cabrio. Nic tam, dla mnie to i tak wygląda jak Golf II, w którym rdza dach przeżarła i trzeba było sobie z tym jakoś kreatywnie poradzić. I który najwyraźniej wpadł w łapki kogoś tak kreatywnego, jak panowie z Top Gear (w końcu robili z aut domy i amfibie) :-)


Eksperyment pt. "Kraina Volkswagenów" zaczyna chyba powoli dochodzić do ściany - zrobiłam ostatnio zdjęcie dziesięciu sztuk naraz. I mogłabym spokojnie używać go do testów spostrzegawczości - "znajdź na obrazku 10 Volkswagenów". Niestety, możliwości smartfona szybko się kończą i albo muszę zacząć focić te auta z drzewa ("Widziałeś kiedyś samochód z drzewa? To wejdź na drzewo i zobacz!") albo trzeba znaleźć nowy fotograficzny cel. Albo kupić wreszcie lustrzankę i obiektyw szerokokątny :-)


Żartowałam sobie troszkę na Instagramie, że dorobiłam się blogerskiego gadżetu ;-) Ale prawda jest taka, że odkąd kupiłam tego tableta, przestałam bloga obsługiwać ze smartfona (dawało radę, ale mimo wszystko było męczące, nawet ekran 4,7 cali to za mało dla Bloggera w przeglądarce - a aplikacja Blogger na Androida jest, delikatnie mówiąc, uboga) i praktycznie całkowicie przerzuciłam się na tableta. Był to jednak dość spontaniczny zakup (potrzebowałam czegoś niezbyt drogiego, co choć po części zastąpi mi komputer na wyjeździe; nie byłam też pewna, czy w ogóle tablet mi się spodoba, więc nie chciałam wydawać na niego zbyt wiele). Jestem gadżeciarą, toteż za jakiś czas planuję napisać małą recenzję tego sprzętu :-) Póki co - daje radę, ale nie powala ;-)

Dalej też udowadniam sobie, że jak się ma pomysł na zdjęcie, to i smartfon wystarczy. Wszystkie foty, które pojawiły się do tej pory na blogu i na Instagramie, zostały zrobione telefonem i poddane edycji również jedynie mobilnie. I oto efekty z tego tygodnia:






Jak widać, zalew Südsee to ciągle moje ulubione miejsce i bywam tam po kilka razy w tygodniu. I wydaje mi się czasem, że narobiłam tam już tyle zdjęć, że nie mam już co fotografować. A potem zerkam w niebo i zauważam na nim piękne chmury, albo patrzę w bok i widzę malownicze ujęcie siedzącej na ławce pary. Fotografia to jednak niekończąca się historia :-) 





Miło mi było zobaczyć, że w Niemczech można znaleźć i polskie piwo ;-) Niestety, nie kupiłam, bo mam w umowie zapis, że nie wolno mi w trakcie jej trwania spożywać napojów alkoholowych - to specyfika mojej pracy :-) 


Pierwszy raz w trakcie pobytu w Niemczech upiekłam ciasto - z przepisu Ani na muffinki. Troszkę mi opadło (chyba za wcześnie otworzylam piekarnik), ale było tak pyszne, że zniknęło w dwa dni :-) 


Ten przegląd pojawia się dopiero w piątek i tak już pozostanie - to będzie taka lekka, weekendowa seria. Przemyślałam ostatnio sporo w kwestii bloga i mam już w głowie pewien zarys, w jakie dni będę publikować nowe wpisy.

W kwestii inspiracji zapraszam Was właśnie na bloga Ani. Czytam go od kilku tygodni, ale dopiero ostatnio wciągnął mnie tak, że codziennie na niego zaglądam i nadganiam starsze wpisy. Ania pokazuje, że można naprawdę wiele, jeśli tylko się chce - można wyleczyć się z gronkowca i być zdrowym człowiekiem, nawet jeśli lekarze nie dawali na to szans i nie umieli pomóc. Można uniknąć pracy na kasie - nawet jeśli się jest po pedagogice (w moich okolicach to też jest bardzo popularny kierunek). Bardzo lubię jej Rozwojownik, a w nim sposoby na stres i szybką poprawę nastroju oraz bardzo kreatywne podejście do różnych spraw, np. pozytywne wykorzystywanie mediów społecznościowych (post: Jak wykorzystać Instagram do rozwoju osobistego). Lubię też jej wpisy o pieniądzach i z niecierpliwością czekam na nową serię na ich temat. Bardzo podoba mi się to, że blog Ani jest tak różnorodny i potrafi ona o wszystkim pisać w bardzo przyjazny, lekki sposób. To jedna z nielicznych osób w blogosferze, która budzi mój szczery podziw :-)

Tym miłym akcentem kończę na dziś i oczywiście zapraszam Was do obserwowania mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin'. Miłego weekendu! :-)

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket

17 sierpnia

Przegląd tygodnia 10-16 sierpnia

Przegląd tygodnia 10-16 sierpnia

Coraz bardziej cieszą mnie te przeglądy, bo to oznacza, że to już kolejny tydzień i coraz bliżej powrotu. A czas mija mi tutaj niezwykle szybko. I znowu przygodowo :-) Co prawda, nie urwałam już nic i nie złamałam sobie, ani nikomu, mrówki chyba jednak udało mi się wytruć Raidem (co oznacza, że tak, da się zagazować niemieckie mrówki...) i generalnie jest całkiem nieźle.

Kolejną niemiecką przygodę miałam w poniedziałek, kiedy pojechałam na zakupy. Jak zwykle, przypięłam rower do stojaka i zrobiłam kurs między Rossmannem, a Aldim. W końcu wyszłam obładowana torbami, i zaczęłam szukać kluczyka do linki zabezpieczającej. A tu kluczyka nie ma! Sprawdziłam dosłownie wszędzie, każdą kieszeń, okolicę stojaka, weszłam ponownie do odwiedzonych sklepów. I nic. Na szczęście nie mam daleko, więc zostawiłam rower i wróciłam na piechotę do domu. Miałam zamiar potem wrócić tam z jakimiś obcęgami i przeciąć zabezpieczenie, ale trochę się obawiałam, że ktoś zauważy moje poczynania i zgłosi kradzież. A jakby się jeszcze okazało, że jestem Polką, to już pewnie w ogóle bym się nie wytłumaczyła ;-)

Ostatecznie dogadałam się ze znajomymi Niemcami, żeby mi troszkę pomogli. We wtorek pojechałam z żoną znajomego po ten rower. Wyposażona w potężne nożyce ogrodowe ;-) Okazało się, że niedokładnie wytłumaczyłam problem, i nie wzięli pod uwagę, że ja ten rower do stojaka przypięłam. Myśleli, że wpakujemy rower do bagażnika i przetniemy linkę w domu. Wyobraźcie sobie minę tej znajomej, gdy powiedziałam, że operację trzeba przeprowadzić publicznie ;-) Zresztą, ja też czułam ten dreszczyk emocji: środek dnia, centrum handlowe, pełno ludzi, a ja mam się włamywać do własnego roweru... Okazało się jednak, że aby skutecznie ukraść rower, wystarczy 30 sekund, jedna wielka Niemka i nożyce ogrodowe... Jedno cięcie wystarczyło. I tak oto dotarło do mnie to, co słyszałam o tych linkach zabezpieczających - że tak naprawdę są nic niewarte.


Gdy już odzyskałam rower, skorzystałam z okazji, gdy miałam troszkę więcej wolnego czasu i wybram się na przejażdżkę naokoło Südsee. I wpadłam w totalny zachwyt. Tam jest naprawdę przepięknie! Zresztą, sami zobaczcie:

















Poza tym sprzedał się mój kolejny artykuł na Giełdzie Tekstów. Cieszy mnie to i jak większość osób: motywuje, żeby napisać coś nowego. No i czekam na kolejne sprzedaże. W planach mam też już napisanie posta dla tych, którzy chcieliby coś więcej wiedzieć o sprzedaży w internecie własnych tekstów. Już wkrótce będziecie mogli nieco bliżej zapoznać się z tematem :-)

Co do inspiracji, wpadłam ostatnio w paznokciowe szaleństwo. Miałam się tutaj w ogóle nie malować, tak dla zdrowotności i z braku konieczności, ale... Kupiłam sobie kilka lakierów Essence The Gel i testuję. Stwierdziłam jednak, że maluję bardzo niestarannie. I mimo prób, jakoś nie wychodziło mi lepiej. Poszukałam inspiracji w internecie i znalazłam filmik (po angielsku), który dość dobrze pokazuje właściwą technikę. I dopiero teraz zauważyłam u siebie poprawę. A lakiery fajne. Co prawda, jak to zwykłe lakiery, nie mają jakiejś powalającej trwałości (mi to nawet po jednym dniu potrafią odpryskiwać), ale żelowy efekt faktycznie jest i pięknie wygląda :-)





W temacie paznokci dołączam również do dyskusji na temat Bubble Nails. Słyszałam już zdania, że to paskudne, ale świetny sposób na ukrycie grzybicy (mam nadzieję, że to nie było tak na serio) i że ten manicure wygląda jak olbrzymie kurzajki. Mnie to również nie zachwyca, zwłaszcza, jak w parze idą Bubble Nails i iście odpustowe zdobienia... Dla mnie te paznokcie wyglądają, jakby sobie je ktoś drzwiami poprzytrzaskiwał...

Poza tym... Pochłonął mnie blog Jest Rudo. Bardzo się interesuję fotografią, ale czułam, że potrzebuję ogarnąć trochę podstaw i teorii, zamiast robić wszystko "na czuja". I tam właśnie jest wszystko, czego potrzebuję, tak miło i przystępnie wyjaśnione, że dosłownie przepadłam. Jeśli ktoś nie interesuje się aż tak bardzo robieniem zdjęć, albo tylko hobbystycznie wrzuca fotki jedzenia na Instagrama, i tak powinien tam zajrzeć :-) Na pewno nie pożałuje. Blog jest zresztą bardzo wszechstronny, znajdziemy tam również wpisy z innej tematyki. Wszystko napisane w bardzo fajnym stylu. Z czystym sumieniem mogę go polecić jako jedno z moich ulubionych miejsc w sieci :-)

W kwestii fotografii znalazłam sobie cel na czas pobytu. Śmieję się, że Francja to kraina Peugeotów, a Niemcy - kraina Volkswagenów :-) Zasadniczo z innych aut to tu widzę jedynie Mercedesy, BMW i Audi ;-)  I tu jest właśnie mój cel: chcę to udokumentować i zrobić zdjęcie jak największej ilości Volkswagenów stojących koło siebie. Jestem co prawda ograniczona możliwościami mojego smartfona (bo już widziałam na jednej ulicy trzynaście VW, ale nie byłam w stanie ich wszystkich złapać w kadr), ale nie poddaję się. Ot, takie moje własne fotograficzne ćwiczenie kreatywności. Nie jestem też jakąś szaloną fanką motoryzacji, prawko mam krótko, ale bardzo lubię jeździć, a do VW mam sentyment, bo to pierwsze auto, do którego wsiadłam na fotel kierowcy. A oto dotychczasowe efekty mojego eksperymentu. Wygląda na to, że się rozwijam ;-)





Zauważyłam też, że prawdą jest, że Niemcy nie mają zbyt dobrego gustu, jeśli chodzi o ubiór ;-) Nie to, że wszyscy, ale często widzę takich "hipsterów", że aż głowa sama mi się okręca za nimi. Często też popełniam takie gafy, jak wczoraj. Siedziałam w parku ze znajomym i z naprzeciwka szli sobie jacyś ludzie. Ja mówię do znajomych, że idą jakieś piękne panie, po czym się okazuje, ze druga z pań, to długowłosy Niemiec ;-) Na szczęście bohaterowie mojej wypowiedzi tego nie słyszeli :-) Sporo tu właśnie długowłosych mężczyzn, ale też i niektóre kobiety wyglądają z daleka jak faceci. Cóż, stwierdzam, że nie byłoby komplementem powiedzenie komuś, że ma niemiecką urodę ;-) 

Tymczasem to by było na tyle z mojej strony. Zapraszam oczywiście do przeczytania moich pozostałych przeglądów tygodnia, oraz innych wpisów, a także do śledzenia mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin'. Trzymajcie się i nie puszczajcie ;-)

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket
Copyright © Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger