4 typy ludzi, których spotkasz w pociągu nad morze

Pociąg nad morze urósł już podobno do rangi legendy i czegoś, co trzeba przeżyć. Okazuje się, że całkiem słusznie - dlatego dziś cofniemy się do wakacji 2017 i opowiem Wam, kogo ja w tym pociągu spotkałam, i dlaczego do tej pory pamiętam. Ja, człowiek, który potrafi zapomnieć, co miał zrobić minutę temu.

ludzie w pociągu


1. Oazowa panienka

Już sobie siedzieliśmy wygodnie na fotelach - co w "Słonecznym" jest oczywistością gdzieś tak w połowie trasy. Koło nas jakiś młody warszawiak zgrywał się na takiego z serii "co to ja nie przeżyłem" i zabawiał rozmową w tym stylu pewną panią 40+. Przysłuchiwaliśmy się z kpiącymi minami, gdy z zamyślenia wyrwały nas dziwne dźwięki. 

Dopiero po czasie zidentyfikowałam je jako muzykę religijną - nieopatrznie zaserwowała nam ją współpasażerka, bo jej się słuchawki rozłączyły. W sumie to było trochę dziwne, ale z drugiej strony, laska wyglądała na taką oazową ;-)


2. Kłócąca się para

Tych ludzi nie tyle zauważyłam, co wyczułam z daleka. Przenosili w sobie taką dawkę złej energii, że nie sposób było przejść obok bez siniaków i traumy. Taki tam sobie blondyn z serii "handsome and I know it" w żółtej kurtce oraz wymalowana brunetka. Gościa mocno nosiło. Szczególnie gdy musiał czekać na swoją kolej do toalety... potem się okazało, że to głód nikotyny. Chyba, bo w sumie to byłam prawie pewna, że on był pod wpływem czegoś jeszcze, nie tylko adrenaliny i fajek.

Gdzieś w połowie trasy współpasażerowie mieli nieprzyjemność uczestniczenia w scence pod tytułem: "Spier..., oddawaj klucze, wracam sama". I na tym chyba stanęło, gdy "zakochani" radośnie razem wysiedli.


3. Gość z bagażem

No tak, bo my najpierw jechaliśmy sobie tym pociągiem jak Cygani na tobołach, w przejściu, bo nigdzie nie było wolnych miejsc. I tam wraz z nami, z tym tłumem pozostałych ludzi, dla których brakło siedzeń, koczował też pan 35+ ze słuchawkami nie uszach. Nie wadził nikomu, ot, siedział i kontemplował muzykę, dając dobry przykład kolesiowi w żółtej kurteczce.

Pociąg zatrzymał się na kolejnej stacji. Ktoś tam wysiadł, ktoś tam wsiadł... Minęło kilka minut. Wtem nasz spokojny pan podskoczył, otworzył drzwi i wypruł jak oparzony na peron. 5 sekund później pociąg odjechał, gościa ni widu ni słychu, a bagaż został. Co byście pomyśleli? By my wszyscy ze współpasażerami doszliśmy do mało przykładnego wniosku: "A może to terrorysta?"...


4. Przyjazny koleś z Woodstocku

W sensie, raczej z Woodstocku nie jechał, ani na Woodstock, bo nie słyszałam, żeby impreza odbywała się nad morzem, ale chodzi mi o sam jego wygląd: jakieś tam kolczyki, tatuaże... Taki trochę punkowiec, którego może wyobrazicie sobie na hasło "narkoman". Przybył do przejścia po czasie z pytaniem, czy ktoś pożyczy mu może ładowarkę do telefonu. Podłączył, usiadł na torbie i ładuje. Potem wyciągnął głośnik mobilny i zaproponował, żeby ktoś się podpiął i puścił jakąś muzykę. Zaoferowała się jedna z dziewczyn.

Potem wpadł nam do przejścia koleś w żółtym i zrobił awanturę o tę muzykę (bez powodu: była naprawdę cichutko i nikomu innemu nie przeszkadzała). Pokrzyczał, porzucał się i poszedł tam, gdzie jego miejsce czyli w pizdu.

A nasz punk jeszcze z radości, że sobie naładował telefon, wyciągnął wiśniówkę i zaczął częstować. Wszyscy prawie chlapnęli, oprócz mnie, bo ja się brzydzę tak po nieznajomych i to nie wiadomo skąd. Sorry za stereotypy, ale przezorny zawsze...

A Wy kogo spotykacie w pociągach? Niekoniecznie tych nad morze? ;-)

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger