Święta, swing i śnieg. 26 marca - 1 kwietnia

Pomyślałam sobie ostatnio, idąc spać o 2 w nocy, że święta, które wymagają od nas wstawania rano i np. pójścia do kościoła na 6 rano, to jakieś wynaturzenie. Święta, wolne - aż się prosi, żeby odespać, prawda? Na szczęście, udało mi się. Teraz leżę sobie z komputerem, zadowolona, wyspana i najedzona tak w sam raz. To dobry moment na napisanie przeglądu tygodnia.

święta Wielkiejnocy

Przegląd tygodnia

Tydzień przed długim weekendem zawsze jest fajny. Nawet jeśli polega na gonieniu targetu, gorączkowym dopinaniu wszystkich tematów i kończy się wynikiem 3 razy większym, niż zazwyczaj. Zasuwałam jak mały robocik, ale dzięki temu już w połowie tygodnia mogłam zwolnić, bo to, co trzeba, było już zrobione. Co prawda trochę marudzę na te wszystkie targety i kejpiaje, ale skoro trzeba, to nie bardzo mam inne wyjście, niż jakoś z tym żyć.


Najbardziej jednak żyję w tym tygodniu iście rewolucyjną propozycją współpracy. Zaproponowano mi bowiem... reklamowanie na blogu swingowania. Pomijam kwestię, że dostałam maila od agencji z niezbyt dopracowaną stroną, podpisanego nazwą firmy, której w ogóle nie szło znaleźć w internetach (teraz już wiem, dlaczego) i to jeszcze w formie wiadomości z dokumentem w załączniku, co totalnie nie wzbudziło mojego zaufania. Ostatecznie jednak ryzyko to moje drugie imię, więc ściągnęłam załącznik. Kto nie ryzykuje, ten nie ma o czym pisać.

Potem oplułam telefon ze śmiechu. Nie mam pojęcia, co trzeba mieć w głowie (lub czego nie mieć), żeby blogerom proponować reklamowanie na blogu tak źle postrzeganej praktyki, jak wymiana partnerów... A potem z ciekawości postanowiłam podrążyć temat i dowiedzieć się, co z tego mogłabym mieć.

Propozycja była iście nie do odrzucenia: podaj adres, my Ci wyślemy informacje. W fajnej formie. Cóż to ta "fajna forma"? Może chcieli mi wysłać od razu parę swingersów?

I dalej: opublikuj na blogu NASZ tekst. Pytam się, co ja z tego będę miała - dowiedziałam się, że na wynagrodzenie nie mogą się zgodzić. Jak rozumiem - proponują mi zatem prestiż i satysfakcję, ewentualnie barter (choć dalej nie jestem pewna, jak wygląda barter w temacie swingowania), więc podziękuję. Tak właściwie to podziękowałam już na etapie "zareklamuj swingowanie", bo po pierwsze, jestem przeciwna takim praktykom i uważam je za zdradę, a po drugie, sprawy łóżkowe to zdecydowanie nie jest temat na blogi.

Nawet uzasadnienie "Bo ma pani ciekawy blog i porusza różne tematy" mnie nie kupiło, bo wyraźnie ktoś tego ciekawego bloga nie przejrzał. Nie zorientowali się nawet, że nie poruszam na nim w ogóle związkowych tematów. Pasuje to swingowanie do mnie jak laweta do Toyoty... No i jaki sens reklamować coś, czego się nie robi? W sumie, w tym momencie powinnam się pewnie poczuć urażona, że proponują mi coś takiego, bo najwyraźniej posądzają mnie o uskutecznianie takich praktyk. Dżizas... Jest prawnik na sali? Bo się właśnie zaczęłam zastanawiać, czy to już jest zniesławienie.


Tak oto propozycja ląduje w zeszyciku z podpisem "Najgłupsze propozycje współpracy" i być może jeszcze tu wróci. To naprawdę dobry temat do obśmiania i za to tajemniczej agencji serdecznie dziękuję - daliście mi powód do stworzenia masy lol contentu.

Trudno jest przebić coś takiego, dlatego przejdźmy już może do kolejnej części przeglądu tygodnia :-)

Najnowsze wpisy

... a wśród nich poprzedni tygodnik, Filmowe Inspiracje i coś ekstra.

Trzeci post miał dotyczyć czegoś całkiem innego... ale ta jakże "udana" propozycja mocno mnie zainspirowała. Tak powstała moja ironiczna wizja reklamowania swingu na blogach. No, a właściwie to nie moja, a Gremlina. Jest ogień. Jak zawsze. I'm sarcastic and what is your superpower?

Copywriter-purysta i wiosna


8 filmów, które warto obejrzeć


Wpis, którego nie było: blogerzy o swingowaniu



Przegląd internetów

No to tak... po pierwsze, najwyraźniej ktoś spędził pół życia, macając lustra, a potem podzielił się z nami wnioskami. Trafiłam na ten artykuł przez przypadek i do tej pory nie mogę się po nim pozbierać. I co najgorsze, teraz sama macam lustra... może też potem o tym napiszę.

Troszkę się też powyzłośliwiałam na Facebooku - bo trudno jest nie skomentować tak sensacyjnych doniesień. I dla jasności: współczuję dziewczynie. Tylko nie jestem pewna, czego bardziej: wykorzystania przez niewydarzonego kolesia, czy niewykorzystania umiejętności myślenia (zakładam, że takową jednak posiadała...).

No i oczywiście, na sam koniec, z racji tego, że mamy Wielkanoc, życzę Wam oczywiście wesołych Świąt :-) Nawet mimo tego, że znowu pogodzie coś się pochrzaniło i właśnie sypnęło śniegiem...

A co tam u Was nowego?

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger