Mieszkasz w bloku? Bądź człowiekiem

Każdy wie, że lepiej mieszkać w swoim domu, niż w cudzym bloku z obcymi za ścianą. Ja też. Ale czasami nie bardzo jest opcja, żeby wszystko wyglądało tak w 100%, jak powinno, przynajmniej na jakimś etapie. Mnie życie po ponad 20 latach mieszkania w domu na zadupiach przedmieściach rzuciło do wielorodzinnych molochów ze ścianami z tektury i sąsiadami z nosaczy. Materiału mam już na dobrą powieść, a nie tylko na wpis na bloga... Dziś postaram się jednak w miarę ograniczyć do kilku krótkich porad, jak nie być chujem w bloku - bo może to i trudne, ale nie niemożliwe.

blok mieszkalny

1. Nie hałasuj

Na klatce, na schodach, pod cudzymi drzwiami, we własnym mieszkaniu... No po prostu postaraj się być w miarę cicho. Nie tłucz przedmiotami po ziemi i nie przesuwaj krzesła, jeśli możesz je podnieść. Szczególnie jeśli ktoś pod Tobą mieszka. Co innego na parterze - tam to hulaj dusza. No prawie, bo jak puścisz telewizor na wszystkie decybele, to sąsiedzi mogą mieć coś przeciwko temu, że im właśnie okna z framug wylatują... ale suwanie, szuranie, tupanie i cała reszta serii podłogowych dźwięków w takim przypadku raczej nie jest kłopotliwa, bo przeszkadzasz co najwyżej myszom w piwnicy.

No i pamiętaj, że cisza nocna to nie jest tylko jedna z opcji, a obowiązek. Jeśli koniecznie chcesz zrobić coś hałaśliwego, to postaraj się z tym wyrobić między tą 6 rano, a 22, a nie na odwrót... Słabo, gdy o północy rozkładasz tapczan i budzisz tym sąsiadów z dołu (sytuacja prawdziwa i powtarzająca się regularnie).

I nie gadaj na korytarzu z każdą przechodzącą koło Twoich drzwi sąsiadką albo... z własnymi kotami. Szczególnie o 8 rano w sobotę.


2. Daj znać, gdy planujesz remont albo nocną imprezę

Tylko tyle i aż tyle. Nic mnie tak nie wkurwia, jak uporczywe wiercenie, które nagle się zaczyna i nie wiem, kiedy się skończy. Szczególnie gdy próbuję pracować. Albo głośna impreza nade mną do 3 rano. Nie irytowałabym się jednak tak bardzo, gdyby szanowny sąsiad był człowiekiem i dał znać wcześniej, że ma coś takiego w planach.

3. Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy

Tu znowu ukłony do sąsiadki z parteru, która z racji swojego "zaczepialstwa" wie zawsze o wszystkim. I uparcie do tego dąży. Naprawdę, nie da się przejść koło jej mieszkania tak, żeby nie wyściubiła nosa zza drzwi - a że mieszka na parterze, ma od razu 100% do skuteczności. Tylko mnie już nie zaczepia, bo jestem mało chętna do rozmów. Co ją interesuje, kim jestem, z kim jestem, gdzie pracuję i skąd pochodzę? Po to mieszkam w mieście, żeby mi się obcy ludzie w życie nie wtrącali... a wróć, to chyba tak w blokach nie działa.

Całą tę energię mogłaby znacznie lepiej zużyć: pójść do kościoła, zapisać się do chóru, zająć się wolontariatem. Tylu ludzi czeka na jej marnowaną uwagę!

Oczywiście, tu jest jeden wyjątek. Jeśli u sąsiadów ktoś kogoś bije, ktoś woła pomocy albo robi sobie melinę i baluje przez tydzień, to się wtrąć. Koniecznie! Wzywaj policję i orientuj się, co się dzieje (ty mówię o przypadku "woła pomocy", w pozostałych raczej nie warto, a i bezpieczne to też nie jest). Kiedy zatruliśmy się czadem, byłam miło zaskoczona, że sąsiad z dołu zauważył pogotowie i straż pożarną, i zajrzał zapytać, co się dzieje. Tymczasem wspomniana sąsiadka z parteru... udawała, że jej nie ma. Ot, priorytety.

4. Nie zagaduj kogoś, jeśli nie ma na to ochoty

Dzień dobry, Do widzenia, Proszę, Dziękuję, Przepraszam - tyle wystarczy do udanej komunikacji z sąsiadami. Nie trzeba dodawać: A skąd Pani pochodzi? A Pani narzeczony to skąd? A gdzie Pani pracuje? Wszystko można dograć. Pod warunkiem, że ktoś nie próbuje Cię przy okazji zagadać na śmierć, bo chce wydobyć z Ciebie informacje i realizować przeciwieństwo punktu 3. Nie każdy lubi small talk. No i myślę, że dopóki nie taszczę czarnych worków po schodach, a z mojego mieszkania nie dochodzą podejrzane krzyki, to raczej nie ma się czym interesować.


5. Posprzątaj po sobie czasem w mieszkaniu i wietrz

Wiesz, że w niektórych mieszkaniach rury pionu grzewczego idą przez trochę zbyt duże otwory w podłodze i suficie? I to tak duże, że do sąsiadów pod Tobą i nad Tobą docierają wszelkie zapachy  z Twojego mieszkania. Zwłaszcza te najbardziej upierdliwe i najmniej atrakcyjne: smród papierosów, gotowana kapusta, kiszone ogóry z toną czosnku... No i kurz. Dlatego właśnie warto posprzątać i wietrzyć, jeśli się ma mocne aromaty w mieszkaniu, bo być może zrobisz tym dobrze nie tylko sobie. Ja przez pół życia zastanawiałam się, czemu w pięć minut po odkurzeniu meble mam znowu całe w kurzu... a okazało się, że sąsiedzi z dołu w ogóle nie sprzątają.

Co byście dodali jeszcze do tej listy?

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket    Photobucket    Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger