niedziela, 25 czerwca 2017

Dwa lata bloga i źli kierowcy. Przegląd tygodnia 19-25 czerwca

Tydzień po imprezowym weekendzie potrafi być trudny. Spodziewałam się tego i uznałam, że wezmę wolne również na poniedziałek. I to był świetny pomysł!

rowerowy lifestyle

Poniedziałek był zatem bardzo leniwym dniem, który poświęciłam przede wszystkim na pisanie. Napisałam jakieś 6 postów na bloga. Dwa z nich już opublikowałam, a pozostałe - już wkrótce. Oprócz tego, trochę ogarnęłam jedną kwestię, która mocno mnie już na blogu denerwowała. Jeszcze zostało mi jakieś kilkanaście postów do poprawki i zajmę się tym chyba dzisiaj :-)




Kilka dni temu (dokładnie 19 czerwca) minęły dwa lata bloga. Napiszę Wam z tej okazji coś specjalnego (właściwie, to napisałam wczoraj, ale wymaga jeszcze redakcji).

Swój poniedziałek miałam we wtorek. Wszystko przez to, że zamiast iść spać o jakiejś 22-23, siedziałam nad blogiem do dobrej północy. Wstawanie rano było trudne, ale za to reszta dnia - całkiem w porządku. Wieczorem postanowiłam wyskoczyć na rower. Zanosiło się na deszcz, ale na szczęście zdążyłam pojeździć przez dobrą godzinę.

Reszta tygodnia była dość leniwa. Odczuwałam dość mocno to niedospanie ;-) W czwartek byliśmy w bardzo fajnej restauracji (pierwotnie chcieliśmy iść na otwarcie pewnej dobrze zapowiadającej się, ale okazało się, że jeszcze nie jest otwarta - kwestia niejasnych komunikatów na Facebooku). Odkryliśmy fantastycznego drinka z cydru. Na drugi dzień sama go robiłam. Teraz tylko zastanawiam się, czy powinnam zrobić na blogu kategorię "Drinki" i zbierać najlepsze przepisy, czy też w ogóle jakieś "Gotowanie" lub "Kuchnia" i dzielić się też takimi rzeczami?

Na mieście widziałam też bardzo niezwykłą parkę. Względnie, parkę-to-be, bo jeszcze nie wyglądało to na szczególnie mocno zaawansowaną relację. Ich widok sprawiał, że mimowolnie przez głowę przelatywała myśl - Ten koleś musi mieć naprawdę dużo kasy. Był po prostu straszliwie obleśny, a towarzysząca mu dziewczyna - bardzo ładna. Żeby obleśności stało się zadość, koleś ubrany był jak typowy bywalec dyskotek (wiecie, jasne dżinsy i obcisły T-shirt z dekoltem w serek), przypakowany i wytatuowany. Wiem, nieładnie tak oceniać, ale kurczę - jestem zdania, że gość był w stanie zrobić coś np. ze swoją fryzurą, by wyglądać lepiej. Nie musiał się tatuować - to nie pomagało. Wyglądał jak postać z kreskówki...

W piątek byłam w pracy tylko przez 4 godziny, bo dzień wcześniej dowiedziałam się, że mój dowód osobisty jest już gotowy do odbioru. Urząd miejski w mojej rodzinnej miejscowości jest niestety czynny krócej w piątki, więc musiałam poświęcić swój czas pracy, żeby tam pojechać. Przyjechałam, poszłam do odpowiedniego wydziału i zastałam co? Zamknięte drzwi. Na szczęście, po chwili pojawiła się odpowiednia pani.

Wyprawa do tego miasta okazała się mocno stresująca. Już pomijając kwestię, że jeszcze nie wyjechałam od siebie, a już ciągle ktoś zajeżdżał mi drogę, albo zamulał do granic możliwości, albo robił inne dziwne rzeczy. Na przykład taka sytuacja: jadę lewym pasem, bo za chwilę będę skręcać, a z naprzeciwka, również lewym pasem jedzie czerwona mazda. Koleś zatrzymuje się nagle na skrzyżowaniu. Wszyscy za nim trąbią, bo tamuje ruch. Gość gwałtownie otwiera drzwi, wyskakuje mi prawie pod koła... i pędzi, żeby otworzyć maskę swojego auta. Na początku się wkurzyłam, no ale jeśli coś płonęło mu pod maską, to chyba rozumiem ten pośpiech...

Moja rodzinna miejscowość to ponoć zagłębie kiepskich kierowców. I do tej pory ich broniłam, ale od piątku przestaję. W żadnym miejscu jeszcze nie widziałam tylu idiotów wyprzedzających w ostatniej chwili, na górce i na zakręcie (albo 2 w 1).

Wczoraj zaczęłam dzień od przejażdżki rowerem. W końcu w weekend plan dnia wywraca się do góry nogami - normalnie czas na to mam wieczorem, a w weekendy - z rana. Potem spędziliśmy dzień na wsi ze znajomymi. Zrobiliśmy grilla i pojechaliśmy pozwiedzać okolicę. Fajnie było :-)

Na blogu w tym tygodniu stworzyłam nową kategorię - Codziennik. Będę do niej wrzucać spontaniczne wpisy zainspirowane życiem. Taki lifestyle na szybko. Niejednokrotnie będzie pewnie pisał Gremlin ;-) Poza tym:

Krótki tydzień, długi weekend i gorączka sobotniej nocy


Starsze pokolenie i goryl w Peugeocie


Giełda Tekstów - jak zacząć?


O Giełdzie Tekstów jeszcze będę pisać i to całkiem sporo, bo ciągle ktoś mnie o nią pyta. Co prawda, nie działam tam w tej chwili, bo nie bardzo mam na to czas, ale śledzę zlecenia i zasady. Zresztą, niewiele się tam zmieniło od zeszłego roku :-)

Co u Was w tym tygodniu? :-)

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket Photobucket Photobucket
UDOSTĘPNIJ TEN POST

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.