poniedziałek, 12 grudnia 2016

Mikołajki, muffinki i słodkie lenistwo. Przegląd tygodnia 5-11 grudnia

To był bardzo normalny tydzień. Jeden z wielu tych prawie nie do odróżnienia. Musiałam aż zerknąć w galerię w telefonie, aby sprawdzić, co się działo. Nie mam zbyt wielu zdjęć - ale wciąż więcej, niż miewałam do tej pory :-)


Przede wszystkim były Mikołajki. Spóźnione. Chciałam kupić coś ekstra, zresztą, prezent dla mnie też jechał kilka dni do Empiku. Co dostałam?


szczotka Tangle Angel Classic czarna
Zażyczyłam sobie szczotki do włosów, która dobrze sobie radzi z ich rozplątywaniem i którą lepiej trzyma się w ręce. Pierwotnie wymarzyłam sobie Tangle Teezer w standardowym rozmiarze (bo teraz mam wersję kompaktową), ale... ona też by mi się ciągle wyślizgiwała z rąk. I upadała z hukiem na podłogę w łazience. Rzecz w tym, że kiedy dzieje się to regularnie o 5:30 nad ranem, współmieszkańcy mają prawo mieć pewne obiekcje. I mieli. Poszukałam więc czegoś w podobnym klimacie, tylko z rączką. Tak oto mam pięknego, klasycznego Tangle Angel.

A co ja kupiłam?


Andrzej Pilipiuk Konan Destylator

Bo dobra książka zawsze w cenie ;-) Chciałam Ziemiomorze, ale niestety już nie było (chodziło mi o wydanie całościowe, wszystkie tomy w jednym). Jest, ale tylko wersja elektroniczna, a to mnie w tej chwili akurat zbytnio nie urządza, bo e-booka już mam.

Mój telefon zrobił mi jakiś przedziwny kawał. Ilekroć ktoś do mnie dzwonił, słyszał sygnał - ale ja nie odbierałam, bo... nie widziałam połączenia. Najwyraźniej jakiś proces zawiesił się w Androidzie. Zdarzyło mi się coś takiego w jednej z poprzednich komórek, dawno temu, z Androidem 4.2... I teraz wyobraźcie sobie, że dzwonicie do kogoś bliskiego, piszecie smsy, a ta osoba nie odzywa się przez cały dzień, choć zazwyczaj zawsze odpowiadała i to w miarę szybko. Można się zaniepokoić, co? No, właśnie. I tak to wyglądało u mnie w Mikołajki. Przez swój nie-taki-znowu-smart telefon byłam źródłem niepokoju :-P

Tak poza tym, to wszystko normalnie i spokojnie. No, może prawie, bo idealnie jest, gdy każdego dnia od razu po pracy mogę wrócić do domu i odpocząć, a tymczasem albo publikacja artykułu wymagała wprowadzania poprawek na bieżąco, jeszcze po godzinach, albo trzeba było jechać na przegląd samochodu... Mimo wszystko, było OK :-)

Większość wieczorów wyglądała tak, jak na zdjęciach poniżej.

Zaplanowaliśmy też wreszcie Sylwestra. W tym roku kierunek - domówka! :-)






Postanowiłam wreszcie coś zmienić i od tego tygodnia bardziej uważam na to, co jem. Używam dużo ostrych przypraw (pieprz cayenne). Do herbaty dodaję zawsze imbir, czasami też cynamon i cytrynę. I spirytus :-D Żartuję. Taka herbatka była tylko raz, ze śladową ilością (bo nie lubię, gdy wyczuwalny jest smak alko). Wszystkie te zmiany (oprócz spirytusu w herbacie, rzecz jasna) mają na celu dwie rzeczy: przyspieszyć przemianę materii i dodać energii. Zabieram się też powoli za kwestię treningów, ale nie umiem zdecydować, czy chodzić na siłownię, czy ćwiczyć na stepperze w domu, czy może jeździć na basen... Chyba jednak znowu basen wygra, bo to jednak o wiele przyjemniejsza aktywność niż katowanie się na bieżni :-)

Znowu próbowałam częściej fotografować, ale... cóż :-D Robiłam więcej zdjęć, tylko że nie zawsze miałam czas, aby publikować je od razu na Insta. Wrzuciłam łącznie trzy:







W sobotę o dziwo (bo zazwyczaj staram się unikać robienia zbyt wielu rzeczy w weekend) zajęłam się porządkami, zakupami oraz pieczeniem ciacha. Z tego przepisu. Miały być muffinki, ale nie kupiłam foremek, więc dodałam trochę więcej mąki, żeby zagęścić ciasto i upiekłam je w keksówce. Chyba się udało, bo została już tylko połowa :-D

Zrobiłam też kilka nowych zamówień na Aliexpress, w tym także na wymarzony prasowacz parowy (co za marzenia! :-D). Mam nadzieję, że dojdzie za jakieś 2 tygodnie. W sumie z poprzednich dopiero jedno do mnie dotarło, i to nawet nie do końca - zamawiałam do pracy i zdążyłam z niej wyjść, zanim dostałam info, że czeka na mnie przesyłka. Odbiorę po niedzieli :-)

Układałam też znowu puzzle z Sokołem Millenium (o których wspominałam Wam tutaj). Fajna rozrywka, ale są tak trudne, że nie wiem, czy do wiosny je ułożę :-D

O wiele lepiej poszło mi naprawianie pilotów do TV. Jakoś tak spontanicznie postanowiłam wrócić do swojego dawnego zamiłowania czyli drobnych napraw. Rozkręciłam dwa niedziałające piloty. Przeczyściłam, skręciłam i działają. Jestem z siebie dumna, zwłaszcza, że po skręceniu nie została ani jedna dodatkowa śrubka :-D

Ciągle sobie obiecuję, że ruszę do przodu z książkami, ale wolno mi to idzie. Nie wiem w ogóle, jak to zrobiłam, ale ani za wiele nie obejrzałam w tym tygodniu, ani nie przeczytałam...

W sobotę oglądaliśmy tylko Metro strachu (dość ciekawy, wciągający film z bohaterami nakreślonymi baaaaardzo grubą kreską) oraz moje ulubione Googlebox. Akurat leciały fragmenty Rolnik szuka żony oraz Kuby Wojewódzkiego, który zaprosił Popka... Nie słucham gościa, ale... on serio zdobył fejm na takich tekstach? Serio?

Chyba sobie obejrzę cały ten odcinek dla beki.

Na blogu pojawiły się dwa całkowicie lifestylowe wpisy:

Najpopularniejsze zwierzę w blogosferze i double facepalm

Jaki prezent kupić?

A co u Was ciekawego? Zaczęliście już przygotowania do Świąt, czy tak jak, ja - nope? :-)

Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket
UDOSTĘPNIJ TEN POST

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.