środa, 21 września 2016

Pielgrzymi bez poczucia przyzwoitości


Sporo Wam pisałam o pielgrzymach łażących, śpiewających i budzących porządnych mieszkańców w weekend o 6 rano... Na szczęście, sezon się już skończył. Powtarzam sobie to tak od końca sierpnia, z nadzieją, że w końcu zadziała i ręce opadają mi za każdym razem, gdy widzę, że nie, jeszcze nie... Wychodzi na to, że od hasła koniec sezonu pielgrzymkowego musi jeszcze przejść tak z pięć do dziesięciu grup pielgrzymkowych, żeby można było oficjalnie uznać, że tak, na ten rok to już naprawdę wszystko.




Mam ostatnio fazę na pisanie różnych żartobliwych wierszyków, które mają na celu uwiecznienie dialogów samochodowych, czy też lekkie wylanie żółci na coś, co mnie wkurza. Oczywiście, o pielgrzymach też musiało coś powstać:

Idą pielgrzymi przez wioski,
nie mają poczucia przyzwoitości.
Szósta czy siódma rano, wszyscy już głośno śpiewają
i wiem na pewno, że oni megafony bardzo sprawne mają.

Mają też gitary, księdza i oazowe laski,
ale kiedy mi  rano pod oknem śpiewają,
niech nie liczą na żywiołowe oklaski.

Może ten ich śpiew werwy do "iścia" im dodaje,
ale helloł, ludzie, pomyślcie:
przecież nie każdy o szóstej rano wstaje.

Tyle mówicie zawsze o bliźniego miłości...
Kochajcie tych, co wstają o dziewiątej,
ograniczcie się do wewnętrznej radości...

Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket
UDOSTĘPNIJ TEN POST

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.