poniedziałek, 5 września 2016

Marzenia do spełnienia, teatr i jonizator. Przegląd tygodnia 29 sierpnia-4 września

Hej! Poprzedni tydzień to w skrócie: pracy mało, dużo łażenia za Pokemonami i... czas, kiedy mój mężczyzna odświeżył moje dawne marzenie, którego nie miałam odwagi wypowiedzieć - ale miałam je w głowie/sercu/wątrobie (no, gdzieś tam w środku). Nie wypowiedziałam go na głos, a mój wspaniały odgadł je bez trudu. I zachęcił mnie do jego spełniania.

Chcecie wiedzieć, o co chodzi?


Pisałam już Wam jakiś czas temu, że kiedy śpiewam, dostaję wiele komplementów, ale sama niezbyt siebie w tej kwestii doceniam i  muszę popracować nad swoim podejściem w tej sprawie. Postanowiłam zatem bardziej rozpowszechnić swoje śpiewanie i tu zrobiłam pierwszy kroczek. I mam dalsze pomysły, co bym jeszcze chciała zrobić i co osiągnąć w tej kwestii ;-) Będziecie mi kibicować? :-)



Dużo łaziłam "za Pokemonami". Tak dużo, że aż mi się znudziło i od kilku dni odpoczywam ;-)

W piątek miałam zaś okazję znowu sobie tak publicznie pośpiewać - byliśmy na karaoke. Bardzo lubię tę imprezę i coraz bardziej sobie pozwalam na niej... w sensie, zaczynam śpiewać coraz odważniejszy repertuar. Było dużo Metalliki ;-) I dużo braw po Metallice :-D A potem koncertowo schrzaniłam Zabiorę cię (w linku - rekompensata za wrażenia artystyczne, które mieli biedni słuchacze w trakcie karaoke) - nie wiem, jak to zrobiłam, ale kompletnie nie mogłam "trafić" w dźwięki w refrenie. Nie szło poznać :-D

Czytałam też Blog osławiony między niewiastami Artura Andrusa i już wiem, że to był doskonały wybór. Bardzo do mnie trafia poczucie humoru pana Artura i lubię jego przewrotną "poezję znienacka". Książka wielokrotnie mnie rozbawiła i zainspirowała do tworzenia własnej żartobliwej poezji znienacka oraz innych gatunków ;-) Już wkrótce  podrzucę Wam przykłady ;-)

W sobotę zaś byliśmy w teatrze na sztuce Miłość i polityka. Ę-ą, co? :-D Tak serio, to jakieś kilka miesięcy temu byłam na przedstawieniu Trener życia (jeśli gdzieś traficie, gorąco polecam) i tak mnie to zachęciło, że namówiłam mojego mężczyznę, żeby pójść jeszcze na coś. Miłość i polityka okazała się również doskonałym wyborem - było wiele okazji do śmiechu, a Co się dzieje, co się dzieje... Same k...rwy i złodzieje... uważam za najlepsze podsumowania świata polityki ever ;-)




Zaraziłam się chyba też bezsennością. Serio, nie myślałam, że to zaraźliwe, ale jednak... Dzięki temu jednak miałam okazję miło przegadać dwa poranki z moim wspaniałym, jakkolwiek... wolałabym jednak, żeby te rozmowy miały miejsce najpóźniej koło północy i nie były wynikiem tego, że nie mogliśmy zasnąć, bo o ile super się gadało (w nocy jakoś tak się lepiej rozmawia, prawda?), to rano już tak super się nie wstawało :-D

Podsumowując, tydzień był dość leniwy - ale też i takiego potrzebowałam. Taki mały reset. I dużo śpiewania, i rymowania. Myślę, że ten tydzień będzie o wiele bardziej aktywny ;-) Potrzebuję teraz koniecznie jakiegoś absorbującego zlecenia, żeby była równowaga w przyrodzie - i wierzę, że takie do mnie przyjdzie. Absorbujące i dobrze płatne, rzecz jasna ;-)

Na rower ciągle czekam, tak samo, jak na drugą nagrodę - jonizator. Nie śmiejcie się, że chciałam wygrać JONIZATOR :-D Serio, potrzebny mi!

Na blogu ukazał się jedynie przegląd tygodnia:

Powiedzcie, że w tym tygodniu przyślą mi wreszcie ten rower! :-)

A co tam u Was dobrego? :-) Pozdrówka i miłego wieczoru! :-)




Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket

UDOSTĘPNIJ TEN POST

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.