Trzy najlepsze podkłady, jakich używałam


OK, lubię kosmetyki, ale jakoś do tej pory sobie nie wyobrażałam, że mam o tym pisać. Dola mnie jednak namówiła. Nie będzie to główna tematyka mojego bloga, ale czasem na pewno czymś fajnym się podzielę.

Z jednej strony to aż dziwne, że jak dotąd, nie poruszałam tego tematu, bo bardzo go lubię i zdecydowanie jestem kosmetykową zakupoholiczką. Ciągle testuję coś nowego. Poniekąd wymusza to po prostu na mnie moja wymagająca cera. Bardzo wymagająca: mieszana, łatwo podrażniająca się, lubiąca się świecić i z nieprzemijającą skłonnością do wyprysków. Kiedyś wierzyłam, że z wiekiem mi to minie, ale mam 27 lat i dalej nic się nie zmienia. Jest znaczna poprawa w porównaniu z czasami liceum na przykład, ale jednak nie jest to też ten stan, który by mnie zadowalał.

Stąd też przerobiłam chyba już wszystkie możliwe podkłady kryjące, normalizujące i jakie tam jeszcze chcecie. Od najtańszych do tych naprawdę drogich. I mogę Wam w tej chwili polecić trzy, które sprawdziły się najlepiej.

Revlon Colorstay


Wersja do cery tłustej i mieszanej. Wiem, że zazwyczaj w drogeriach kosztuje on dużo, bo prawie 70 zł, co dla mnie jest ceną niedopuszczalną za podkład. Musiałby być kompletnie bez wad. Colorstay jest bardzo bliski ideału: trwały, daje naturalny efekt i mega dobre krycie. Nie powoduje też powstawania zaskórników. Do jego wad zaliczyłabym przede wszystkim cenę, bo brak pompki aż tak bardzo mi nie przeszkadza. Słyszałam też ostatnio, że powstała już jego nowa wersja, już z pompką, ale niestety jakość samego kosmetyku jest o wiele gorsza. Cóż, ja kupuję go zwykle w outlecie kosmetycznym, z końcówek serii, dzięki czemu wciąż korzystam ze starszej wersji i na dodatek o połowę taniej - płacę za niego 29 zł. Równie tanio można go dopaść w internecie, na przykład tu.




Dr Irena Eris ProVoke Matt


Najdroższy z zestawienia, ale też i najbardziej mnie zachwycił. Ma tylko tę wadę, że widocznie się ściera po kilku godzinach, także na imprezę nie bardzo... Sprawdzałam. O wiele lepiej za to nadaje się na dzień, bo daje bardzo naturalny efekt, ale też naprawdę dobrze kryje. Oczekiwałam większej trwałości za tę cenę, ale poza tym i tak najlepiej mi się go używało. Na szczęście, jest też wydajny - wystarczy jedna-dwie pompki, żeby dobrze pokryć twarz. Ja kupowałam go stacjonarnie w Hebe, za około 80 zł. W internecie też można go kupić (tutaj możecie sprawdzić kilka sklepów), ale w niewiele niższej cenie, niestety.

Catrice All Matt Plus


Powiem Wam tak: kosztuje 27 złotych, a daje efekt porównywalny z tymi pozostałymi. Jest trwały i matowi dobrze w duecie z matującym pudrem (na przykład tym lub tym) i całkiem nieźle kryje. Najtańszy z mojej trójki, niedawno odkryty, ale jestem z niego bardzo zadowolona i mogę go z czystym sumieniem polecić. Można go dostać w Hebe i podobno w niektórych Rossmannach, albo zamówić w internecie, na przykład tutaj.

A Wy macie jakieś ulubione? Może coś mi polecicie? :-)

Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger