środa, 29 czerwca 2016

Główna różnica między Polakiem, a Niemcem


Kojarzycie ten filmik, gdzie dziewczynę koleś zaatakował w metrze, a Polak stanął w jej obronie?

Nawet Was pewnie nie dziwi, że Polak zareagował? Mnie też nie.

A zastanawialiście się, jakby się zachował w takiej sytuacji ktoś z innego kraju? Po części to widać w filmiku, choć może nie jest to wprost oznaczone. Ale jestem prawie pewna, że nie występują tam tylko Szwedzi :-)

Ja Wam mogę powiedzieć, jak zachowałby się w takiej sytuacji Niemiec. Taki statystyczny Heinrich, Friedrich czy inny Wolfgang.

Najprawdopodobniej... w ogóle by się nie zachował. Zero reakcji. Albo ewentualnie odszedł gdzieś dalej, gdzie nie będzie go widać i wtedy zadzwonił po policję, albo zgłosił ochronie. Ewentualnie.




Niemcy pod tym względem bardzo różnią się od Polaków. My mamy coś takiego, że jak na naszych oczach komuś dzieje się krzywda, to od razu zaciskamy pięści i lecimy bronić tę osobę. Niemiec... cóż, Niemiec woli się nie mieszać. Uznaje, że to nie jego sprawa i nie będzie się wtrącał, ani robił sobie problemów. Bo przecież mógłby zarobić przy okazji w ryja, albo potem musieć na przykład być świadkiem na policji czy coś.

Zastanawialiście się, jakim sposobem było możliwe, że jacyś muzułmańscy faceci w tłumie ludzi byli w stanie napastować kobiety? To już teraz wiecie.

Niemcy za to są dobrzy w takiej praktycznej, "uprzejmościowej" pomocy. Wiecie, pomóc w przyniesieniu zakupów, przy zepsutym aucie na środku ulicy, otworzyć drzwi kobiecie... Jak zobaczą, że ktoś źle się czuje, bo blado wygląda, też zazwyczaj się zainteresują i zapytają, czy wszystko OK.

My, Polacy, też tak potrafimy, ale z tym u nas ciężej. Ktoś leży w rowie? Pewnie pijany...

Wiecie, główna różnica tkwi w tym, że my o wiele lepiej się zachowujemy w sytuacjach, które wymagają odwagi. W których nam też coś grozi. W których ewidentnie widać, że komuś dzieje się krzywda. Jeśli nie jesteśmy pewni, czy ktoś leży w tym rowie, bo zasłabł, czy faktycznie jest pijany, raczej nie zareagujemy. Z uprzejmością też u nas średnio - jasne, można liczyć na pomoc, jak się poprosi. Nieproszeni pomagają ludzie tylko w niektórych miastach (ja się na przykład spotkałam w tym w Krakowie - jak ludzie widzieli, że czegoś nie wiem, albo słyszeli naszą rozmowę, że nie wiemy do końca, jakie bilety MPK kupić, żeby się dostać z dworca na Kazimierz, wtrącali się w rozmowę i nam doradzali - byłam w szoku!).

Niemcy zaś są tchórzami. Albo są wygodni. I wiecie, w sumie trudno się dziwić. Ale jednak przez to kobiety nie mogą się tutaj czuć bezpiecznie. Bo jak idę ulicą i zaczepi mnie jakiś muzułmanin (a to naprawdę często się tutaj przydarza), to nikt nie zareaguje.

Jeśli ktoś mnie zatem zapyta, co dalej z tym krajem... Cóż, szykujcie burki, drogie panie. Przed tym też Was nie obronią.

Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket
UDOSTĘPNIJ TEN POST

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.