wtorek, 24 maja 2016

Taniec, basen i paznokcie, czyli podsumowanie kwietnia i maja


To już normalne, że kiedy jestem w Polsce, mniej mnie na blogu i Facebooku. Tym razem jednak całkiem aktywnie się udzielałam na Instagramie i na tej podstawie dziś Wam napiszę podsumowanie. W skrócie: do połowy kwietnia byłam jeszcze w Niemczech.  Potem przez miesiąc w Polsce. Teraz od kilku dni jestem znowu w Niemczech. I dlatego wracam bardziej aktywnie na bloga, bo dzięki temu szybciej płynie mi tutaj czas, a na wyjeździe chcę, żeby zleciało jak najszybciej ;-)

Pobyt w Polsce zaczęłam od zrobienia paznokci :-D Żałowałam strasznie, że nie wzięłam zestawu ze sobą do Niemiec, toteż nadrobiłam to w Polsce i zmieniałam manicure praktycznie co tydzień. O hybrydach zamierzam napisać osobnego posta, bo ten temat bardzo mnie kręci i nawet myślę, żeby wybrać się na jakieś szkolenie ze stylizacji paznokci. Poza tym Dominika namawia mnie, żeby zacząć poruszać tematykę kosmetyczną - nie jest to coś, o czym mogłabym pisać non stop, ale fakt, że jako baba mam czasem coś do powiedzenia w tej kwestii ;-)


W trakcie pobytu świętowałam swoje urodziny. Poszliśmy po prostu na obiad do restauracji :-) Mogę też powiedzieć, że były to taneczne urodziny - postanowiliśmy się wybrać na kurs tańca użytkowego i wtedy akurat wypadały drugie zajęcia. Czy warto? Jeśli lubi się tańczyć, to jak najbardziej. Poza tym to bardzo fajny sposób na spędzenie czasu razem :-) My ogólnie już umieliśmy w miarę tańczyć, jeśli chodzi o taki imprezowy taniec we dwoje, ale chcieliśmy nauczyć się czegoś nowego. Z czterotygodniowego kursu wynieśliśmy bardzo uniwersalny krok, którym można zatańczyć prawie wszystko, dobre kilka różnorodnych obrotów, a do tego kroki walca i tanga, choć tu już były to absolutne podstawy. Tango najmniej mi podeszło. W życiu tak bardzo nie myliłam kroków, jak wtedy :-D






Zaczęliśmy też regularnie chodzić na basen. Namawiałam mojego wspaniałego długo, bo sama chodziłam już od grudnia. To też bardzo fajny pomysł na spędzenie czasu aktywnie, zdrowo i ze sobą. Zwłaszcza, jak odkryło się w mieście fajną pływalnię. Ja bardzo chciałam zacząć uprawiać jakiś sport wspólnie, a tak naprawdę żaden nas do tej pory nie przekonywał - do biegania jakoś nie potrafiliśmy się oboje zmotywować, na rowerze lubię jeździć tylko ja, a pływanie relaksuje nas oboje. To był bardzo dobry sposób na relaks po całym tygodniu.

Będąc w Polsce, opublikowałam tylko jeden post - podsumowanie mojego udziału w Fotowyzwaniu Jest Rudo. Uczestniczyłam w nim po raz pierwszy i myślę, że nie ostatni. Zabawa była przednia, choć niestety nie zdążyłam wykonać wszystkich zadań.


Na powrót do Polski czekałam z utęsknieniem także ze względu na nasz zaplanowany wyjazd do Krakowa - o którym myślę, że napiszę Wam więcej w osobnym poście. W skrócie jednak mogę powiedzieć, że w 99% bardzo mi się podobało. Pierwszego dnia byliśmy w kopalni soli w Wieliczce i to miejsce spodobało mi się absolutnie i całkowicie, a kolejnego dnia odwiedziliśmy Wawel oraz zrobiliśmy sobie spacer po mieście. Zawsze zachwycało mnie to miasto, a do tej pory byłam w nim tylko raz - i jeśli ktoś zapyta, czy warto, odpowiem, że oczywiście. Ale więcej na ten temat innym razem :-)


Reszta długiego weekendu to było odpoczywanie, grillowanie i spacerowanie po nieco bliższych nam okolicach.


Generalnie ten mój urlop w Polsce był świetny, choć stanowczo za krótki. Cieszę się jednak, że wreszcie mogłam go spędzić bardziej aktywnie i  że pogoda sprzyjała. Tym bardziej cieszę się na nadchodzące wakacje i liczę, że będą jeszcze bardziej słoneczne :-) Tego też i Wam życzę :-)

PS. Wkręciłam się ostatnio w Snapchata. Śmieję się, że to rzecz niemożliwa, bo do tej pory jakoś nie mogłam się do niego przekonać, ale za drugim podejściem "chwyciło". Głównie dzięki Ani, bo jej Snapy najbardziej lubię oglądać. Jakby ktoś mnie też chciał znaleźć na Snapie, to zapraszam ;-)

Photobucket Photobucket Photobucket



UDOSTĘPNIJ TEN POST

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.