środa, 16 marca 2016

Jak zostać popularnym blogerem? Instrukcja krok po kroku.

popularny bloger

1. Zaczynam od kupienia laptopa

Oczywiście, że z Apple. I profesjonalnej lustrzanki wraz z wyposażeniem: statyw, blendy, kilka obiektywów... Do tego najnowszy Photoshop. Może i blog to ma być głównie moje hobby, ale zdjęcia muszę mieć w pełni profesjonalne. Żadnych tam smartfonowych selfie! Kawa na tle Macbooka. Fotografowana przez tyle dni bez przerwy, że zdążyła spleśnieć. A tu jeszcze obrobić trzeba...

2. I własnej domeny

Nie ma innej opcji. To musi dobrze wyglądać dla potencjalnych reklamodawców, no i oczywiście czytelników. A nazwa? Koniecznie coś mądrego. I po angielsku! To tak światowo brzmi!

3. Zakładam konta we wszystkich możliwych sieciach społecznościowych

Jeszcze zanim zacznę w ogóle publikować jakiekolwiek posty na blogu. Fanpage na Facebooku, Instagram, You Tube, Twitter, Google Plus, Bloglovin', Pinterest, Tumblr i wszystko, co się tylko da. Chcę dotrzeć do jak największej ilości ludzi, więc muszę być wszędzie. Jak trzeba, to nawet na Fotce, Naszej Klasie i forum dyskusyjnym miłośników kóz ze Zgierza.

4. Zdobywam pierwszych fanów na fanpage'u

Oczywiście, pierwsze, co robię po założeniu fanpage'a na Facebooku, to kupuję sobie obserwatorów. Co najmniej tysiąc, żeby ładnie wyglądało. Mam bloga od kilku dni, zero postów, a już tysiąc fanów. Cudownie! Czas na przytulną fotkę: lampka wina na tle Macbooka.

4. Czas zająć się Instagramem

Wrzucam swoje superprofesjonalne focie i dodaję opisy po angielsku. To tak światowo wygląda, bez tych wszystkich "ł" i "ć". Może kategorie na blogu też zrobię po angielsku? OK, do tego jeszcze kilka hashtagów... chociaż nie wiem w sumie po co. Przecież profil z tak zajebistymi zdjęciami od razu będzie miał setki tysięcy fanów.





5. Dziwię się, że mój Insta po pierwszym dniu ma dopiero pięciu obserwatorów

To może by tak więcej hashtagów i jakieś selfie z dużym dekoltem? O, działa! Teraz obserwuje mnie cała męska część tureckiej populacji. Hell yeah, jestem sławna!

6. No i dobra, mam ten tysiąc fanów na FB, ale komentarzy i lajków coś tak malutko...

Chyba czas znowu zajrzeć na Allegro... Ale najpierw kilka lifestylowych fotek kawy.

7. A teraz napiszę Wam pierwszego posta

Będzie pełen zajebistych zdjęć z mojego egzotycznego urlopu z ukochanym. W sumie, byliśmy nad Bałtykiem, ale wkleiłam palmy w Photoshopie i podpisałam "Malediwy". Ukochany nie wie, że publikuję fotki z nim. Zobaczy, to się na pewno ucieszy, że jesteśmy tacy popularni.

8. No, szału nie ma z komentarzami pod tym pierwszym wpisem... 

Ale co tam. Przecież blog musi być tak stuprocentowo pozytywny. A moje życie jest takie cudowne, że muszę to pokazać. Nie komentują? Pewnie zazdroszczą, Polaczki...


9. Przydałaby się na tym blogu nowa kategoria

Taka, która zagwarantuje mi popularność. Hmmm... Wiem! Będę pisać o seksie. Że niby zbyt osobisty temat? Chrzanić prywatność! Ona najlepiej się sprzedaje!

10. Czas na nowe zdjęcie na FB i Insta

Trzeba pokazać swoje zajebiste życie. OK, to będą kwiaty na tle Macbooka. Sama kupiłam, ale napiszę, że to od ukochanego. A potem wrzucę mój dzisiejszy ałtfit. A jutro na You Tube zrobię anboksing nowo kupionych wacików z Rossmanna.


11. Coś mało znowu tych lajków...

Co jest nie tak?... Cholera! Wiem! Zapomniałam o najważniejszym: NIE KUPIŁAM BIAŁEGO STOLIKA!



Uwaga! Powyższy poradnik zawiera uderzeniową dawkę sarkazmu. Prezentowane porady stosujesz na własną odpowiedzialność.

PS. Ja już mam swój biały stolik. Doceńcie to ;-)

Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket
UDOSTĘPNIJ TEN POST

37 komentarzy :

  1. haha! uśmiałam się. Krótko i na temat. :D a najgorsze, że mam Maca i biały stolik. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Spoko, ja mam lifestylowego bloga, biały stolik i będę miała biały telefon. I podobają mi się zdjęcia kawy na tle Macbooka :-D Kpię tutaj także z siebie samej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne :) Zabawny wpis z dużym dystansem. Podoba mi się :) Ale photoshop to dla mnie jednak podstawa :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe dobre, uśmiałam się. Takie to życiowe.

    OdpowiedzUsuń
  5. No, nie czarujmy się, że jednak te zdjęcia na blogu faktycznie powinny dobrze wyglądać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pisałam po części do siebie (bo tak to sobie wyobrażałam), a po części jest to wynik mojej ostatniej prasówki na popularnych blogach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dodaj jeszcze:

    12. Wrzuć swoje dziecko na insta. Niech inni mi zazdroszczą.
    13. Problemy życiowe nastolatek obchodzą wszystkich. Są takie wyjątkowe!

    i będziesz miała wszystko :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. O tych dzieciach na Insta to ja chyba coś osobnego napiszę ;-) Się już naoglądałam za wszystkie czasy i jak słyszę "parenting", to uciekam na drugi koniec internetów :-) PS. Zapomniałam też jeszcze o zdjęciach lajfstajlowych z białym ajfonem. Smuteczek...

    OdpowiedzUsuń
  9. <3! Uśmiałam się, naprawdę. :D Fenomenalny wpis! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. W ramach urozmaicenia jakaś stylizacja lub losowo wybrany przepis śniadaniowo-podwieczorkowy :O

    OdpowiedzUsuń
  11. Stylizacja obfotografowana ajfonem w lustrze ;-) Z przepisem by człowiek nie poszalał, bo jak śniadanie, to owsianka z owocami, cóż by innego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Od pierwszych słów uśmiech gościł na moich ustach aż do ostatniego punktu:) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny wpis:), z dystansem. Ja niestety nigdy nie zostanę popularną blogerką:(, nie mam macbooka ani białego stolika i nie pijam kawy. Kupię sobie trochę fanów, żeby poczuć się lepiej:).

    OdpowiedzUsuń
  14. Herbata też przejdzie, ale koniecznie jakaś nietypowa i podana w kubku z Tigera, albo filiżance. Oczywiście białej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. najbardziej urzekła mnie zakładka (chyba to jest zakładka?) inwigiluj mnie ... na czasie

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahahaha dobre :D fanpejdż bloga na fotce.pl, najlepiej! Każdy profesjonalny bloger tak robi :)

    OdpowiedzUsuń
  17. :)) przyznam sie, że nie doczytywałam tego co małą czcionką tylko dużą. Fajny wpis:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Spoko, ja u Ciebie też tylko tytuły postów czytam :-P :-P

    OdpowiedzUsuń
  19. No ba :-D Nawet ten słynny bloger Piecyk o tym pisał :-D

    OdpowiedzUsuń
  20. Plexi się liczy ;-) W blogowaniu chodzi przecież o zachowanie pozorów: szczęśliwości, idealnego życia, a czasami tylko pozorów białego stolika ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. O nie... To znaczy, że znowu będę musiała się przekopać przez kilka tych słynnych blogów :-D

    OdpowiedzUsuń
  22. A zostań, może kiedyś napiszę o Tobie :-D

    OdpowiedzUsuń
  23. Waciki z Rossmana?! Matko bosko, byłam dzisiaj i nie kupiłam...:) A poważnie, ten tekst jest genialny. Serio na fotka.pl? Dupa ze mnie, a nie bloger;))))

    OdpowiedzUsuń
  24. To kup jutro i zrób ich szybką recenzję na Snapie ;-) I nie martw się, mnie też nie ma na fotka.pl ;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Uśmiałam się :-) Brawo! lecę do sklepu po biały stolik!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale najlepiej to wiesz, taki z Ikei, żeby można było wrzucić na Insta zdjęcie, że się było i jadło klopsiki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Of kors. Tylko jak ja tę popularność potem ogarnę?

    OdpowiedzUsuń
  28. Cała prawda hehe, chociaż punkt 2 i 3 mają jak najbardziej sen, jeśli ktoś chce dotrzeć do ludzi :P

    OdpowiedzUsuń
  29. Jeszcze potrzebuję czasu na Snapa. Na razie oglądam innych, jakoś nie mam odwagi nakręcić snapa.Najbardziej sie wstydzę, że inni na ulicy będą na mnie patrzeć jak na wariatkę

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja ostatnio z ciekawości zainstalowałam sobie Snapa, dodałam może z dwie blogerki, potestowałam to z jeden dzień i odinstalowałam, bo w ogóle mi się nie spodobało :-P PS. Też masz problem z komentarzami Disqus? W ogóle nic mi nie wyświetla pod postami, widzę, że skomentowałaś tylko w mailu i w powiadomieniach Disqusa (i przez nie Ci właśnie odpowiadam...). Widziałam już też skargi, że u innych też coś nie działa...

    OdpowiedzUsuń
  31. Dla mnie nudne było to, że przez cały dzien w sumie nawet nie miałam okazji zobaczyć żadnego snapa :-P Dopiero potem mi się z jednego udało. Ale sama sobie nie wyobrażam, żeby wrzucać takie rzeczy. Przede wszystkim, nie lubię wideo, bo wolę czytać. Vlogi omijam zwykle szerokim łukiem, więc i Snapchat mnie nie porwie :-)

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.