niedziela, 21 lutego 2016

Mam ci do powiedzenia trzy słowa

Bardzo lubisz prowadzić. Samochód, motor, może jedno i drugie. Może traktor, może walec drogowy. Cokolwiek. Ale lubisz.

I wiesz, że umiesz zajebiście dobrze jeździć. Prawko masz nie od dziś. Może nawet zarabiasz na życie jako kierowca. A może po prostu jest to jeden z elementów twojej pracy. A może po prostu jeździsz często, bo tak najwygodniej.

I lubisz sobie czasami wypić piwko, albo dwa. Albo może obalić flaszkę z kilkoma kumplami w weekend. Jak każdy. Nie pijesz codziennie, tylko tak sobie tam czasami, dla relaksu.

Tak bardzo lubisz prowadzić i tak bardzo jesteś pewien swoich umiejętności, że nawet to piwko, czy dwa nie powstrzymują cię przed wsiadaniem za kółko. Nawet ta flaszka cię nie powstrzyma.

Przecież wiesz, co robisz. Robisz to nie pierwszy raz. Przecież dużo nie wypiłeś. I już wywietrzało. Przecież jesteś wyborowym kierowcą. Wyborowym, jak ta wódka, którą piłeś przez cały wieczór. Przecież to niedaleko. Przecież będziesz jechał powoli.

Przecież masz milion innych równie kretyńskich wymówek.

I może nawet jesteś tak pewien swoich umiejętności, że bierzesz ze sobą pasażerów. Bo przecież dasz radę. To niedaleko. Będziesz jechał powoli...

A co mi powiesz, jeśli nagle na twojej drodze pojawi się drzewo? Albo inne auto? Ktoś, kto miał pecha pojawić się w tym samym momencie na tej samej drodze, co ty? Co mi powiesz, jeśli mimo tej twojej "ostrożnej jazdy", coś się stanie?

Nie. Jeśli jedziesz po pijaku, to nie jedziesz ostrożnie.

Jeśli wsiadasz pijany za kierownicę, ryzykujesz nie tylko swoim życiem i zdrowiem. Wsiadając za kółko, bierzesz odpowiedzialność za siebie i za ludzi, których na tej drodze napotkasz. Jeśli zabierasz pasażerów - bierzesz odpowiedzialność za nich.

I najlepsze, co ci się wtedy może przytrafić, to złapanie przez policję. I odebranie ci prawka. Tego ci życzę.

Jeśli jesteś taką osobą, mam ci coś do powiedzenia:



Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket
UDOSTĘPNIJ TEN POST

18 komentarzy :

  1. Nie mam prawka, ale nie wiem jak można wsiadać po % za kierownice... ja sobie takiej głupoty nie umiem wyobrazić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też to jest niewyobrażalne, mimo, że niejednokrotnie widziałam na własne oczy taką głupotę. Widziałam i reagowałam, żeby nie było :-) Zwłaszcza, że ja sama to nawet bym na podwórku auta nie przeparkowała po pijaku.

      Usuń
  2. Trzeba jak najbardziej tępić pijaństwo za kierownicą, dla mnie niewyobrażalnym jest tak bezsensownie ryzykować życiem ludzkim, swoim i innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba, trzeba. Tylko raczej nie w taki sposób, jak te kampanie społeczne, które są prowadzone. Jedyna, jaka była moim zdaniem dobra, to "Alkohol i kluczyki - wykluczone". Reszta jest strasznie monotonna, powtarzalna i raczej nikogo nie rusza. Zwłaszcza, że w naszym kraju mamy całkiem bogate "tradycje" januszo-alkoholowe. Stąd mój pomysł na grafikę: chciałam przemówić ich językiem, prosto i zrozumiale :-)

      Usuń
  3. Ciężko zawrzeć co myślę w jednym komentarzu. Nigdy nie wsiadłabym za kierownicę po alkoholu. Jestem w głębokim szoku kiedy, niestety dobiega do moich uszu, że ktoś pomimo tej całej kampanii, nagonki i wypadków postanawiam jednak zapalić auto...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wsiadłabym. Jasne, nie mówię, że mi nigdy taki pomysł nie przeszedł przez głowę. Ale zawsze przychodzi mi wtedy myśl, że przecież postanowiłam i że właściwie to nie wiadomo, jak źle mogłoby się to skończyć. I to mnie powstrzymuje, bo nie chcę przez całe życie potem mieć poczucia winy, że przez moją głupotę ktoś ucierpiał. Nie chcę też zrobić krzywdy sama sobie. I dziwię się, że inni ludzie jakoś nie potrafią tak pomyśleć. Alkohol wyłącza myślenie, ale... jeśli przemyślisz sprawę na trzeźwo i na trzeźwo sobie postanowisz, to będziesz się raczej tego trzymać. Jeśli nie - znaczy, że trzeba poprosić kogoś zaufanego o schowanie kluczyków :-)

      Usuń
  4. Świetna grafika!dodam jeszcze, że potężny problem to chyba też jeżdżenie na kacu... Niestety nie do wszystkich dociera, że wtedy też są pijani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) Można ją udostępniać dalej :-) A jeżdżenie na kacu - dobrze, że o tym wspominasz. Bo fakt, że to też spory problem niestety.

      Usuń
  5. Mam prawo jazdy od kilku lat i staram się jeździć najbezpieczniej jak potrafię.. Spóźnię się? Trudno.. lepiej żyć i mieć całe nogi i ręce a nie zdążyć. O alkoholu nawet nie wspomnę.
    Do tego wożę moje Dzieci do szkoły.. Nigdy, przenigdy po alkoholu, nawet dzień po.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, z tym jeżdżeniem ostrożnie, to u mnie gorzej, bo lubię prędkość i właściwie to mnie wkurza, że dopóki się nie wyjedzie na trasę, albo poza zabudowany, to trzeba się wlec te 50 km/h. Ale staram się stosować do znaków, nawet mimo tego, że tego nie lubię i też nie przesadzać z pośpiechem :-) Ale jeździć po alkoholu? Nie ma mowy :-)

      Usuń
  6. jazda po pijaku pokazuje tylko skrajny egoizm. niestety zazwyczaj nie da się go wyplenić. a alkoholowy tryb GOD-MODE niestety jest dość powszechny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to ujęłaś: skrajny egoizm. "Nie chce mi się zapierdalać na piechotę, to zaryzykuję czyimś zdrowiem i życiem". Chyba tylko tak to można podsumować :-)

      Usuń
  7. Kiedyś pod koła samochodu wskoczyła mi dziewczynka. Ścigałą się z koleżanką i wtargnęła na jezdnię :( gdybym wtedy nie miała refleksu pewnie skończyłoby się gorzej, niż tylko stłuczeniem nogi. Piłeś, nie jedź!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dokładnie. Dzieci to jest niesamowity żywioł, który wprawia mnie w przerażenie, kiedy pojawia się w okolicy drogi. Naprawdę, wtedy koncentruję się w 100%, bo wiem, jak szybko dzieciak może wylecieć mi pod koła. I wtedy nic nie pomoże, jak tylko ostrożność i refleks. A problem tkwi po części w tym, że dziecko ciężko zwykle upilnować. Jakkolwiek widziałam też przypadki, gdzie rodzic po prostu dziecka nie nauczył ostrożności na drodze i nie pilnował odpowiednio dobrze.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiem, co z nimi jest nie tak. Ale to chyba po prostu jest skrajny egoizm, jak napisała wyżej justa. Skrajny egoizm, skrajna głupota i ryzykanctwo.

      Usuń
  9. czasami odebranie prawa jazdy wcale nie powstrzymuje przed jazdą. wręcz przeciwnie. drugi raz nie zabiorą, punktów karnych nie naliczą. żyć nie umierać.

    jazda samochodem to ogromna odpowiedzialność i wymaga niesamowitego skupienia. moim zdaniem nie powinno się siadać za kółkiem również będąc zmęczonym czy zdenerwowanym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, w sumie jedyne, co może wtedy powstrzymać, to ogromny mandat, albo kara więzienia, ale wygląda na to, że też nie do końca. Swoją drogą, jak szukałam tego w google, to zdążyłam tylko wpisać "kara za..." i pierwszy wynik, jaki mi wyskoczył, to "kara za jazdę bez prawa jazdy". Ciekawe :-P Co do jeżdżenia, jak się jest zdenerwowanym, to dla takiego nerwusa, jak ja, raczej niemożliwe, żeby zawsze odpuścić. Ale tak bardzo lubię prowadzić, że mnie to szybko uspokaja :-) Jazda, jak się jest zmęczonym? No, lepiej nie, bo łatwiej wtedy o nieuwagę, refleks też się ma słabszy. Tyle, że to też już jest trudniejsze do zrealizowania, gdy się np. nie wyspało, a w pracy i tak trzeba używać auta :-) Ale popieram: w miarę możliwości lepiej wtedy też odpuścić :-)

      Usuń

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.