Dziś prawdziwych blogerów już nie ma...


Smutne słowa mi się cisną na klawiaturę po całej tej akcji z "Thornem" i blogerskimi zachwytami nad nim, o których już wspominałam. A dziś jeszcze wpadłam na tekst Blog czy słup reklamowy? i stwierdziłam, że sama też muszę wyrazić to, co we mnie siedzi.

Wiecie, dlaczego prawdziwych blogerów już nie ma? Bo z założenia, bloger to ktoś, kto wyraża swoją opinię. Dziennikarza powinna cechować obiektywność - bloger jednak jak najbardziej może być subiektywny, i o to w gruncie rzeczy chodzi. Tyle tylko, że obecnie blogerzy często udają subiektywnych. Piszą pełne słodyczy, achów i ochów recenzje. Wszystko, czego tkną, tak im się bezgranicznie podoba. I niestety, ale zbyt rzadko wspominają, że to wpis sponsorowany. To nie jest uczciwe wobec czytelników. Tak samo, jak wobec blogera nie jest fair wymaganie, żeby w ogóle nie nawiązywał współpracy reklamowych. Tu chodzi o równowagę - jeśli ktoś chce zarabiać na blogu, ma do tego pełne prawo. W końcu blog pochłania czas i pieniądze. Nic odkrywczego. Jednak, jeśli już piszesz post sponsorowany, powiedz o tym wprost. To nie wstyd. Nie bój się, że czytelnicy uciekną. Uciekną dopiero, kiedy zauważą, że nie jesteś z nimi szczery.

Wspomniałam na początku o "Thornie" i blogerskich recenzjach tej powieści. To chyba mnie najbardziej ostatnio przeraziło. Skala tych zachwytów. Moja opinia o tej książce - jaka jest, każdy widzi. I kompletnie, ale to kompletnie nie rozumiem porównań do "Buszującego w zbożu" i innych klasyków. "Thorn" jest taki sobie. Zapowiadano, że będzie sam siebie definiował i że czegoś takiego jeszcze nie było. No i nie dorównał swoim zapowiedziom. OK, bywa. Ale czemu blogerzy wmawiają czytelnikom, że jest taki super i wspaniały? Czemu twierdzą, że niczego lepszego jeszcze nie czytali? Po przeczytaniu powieści Jasona Hunta, a potem tych nieopanowanych zachwytów nad nią, czuję rozdźwięk - ktoś zachwyca się do granic możliwości czymś całkiem zwyczajnym. Ktoś mi usiłuje wmówić, że bardzo przeciętna powieść jest tak niesamowita, że zmieni moje życie. Tak bardzo, że widać, że to nie jest szczere. Że to nie jest tylko kwestia naszych rozbieżnych gustów. To nie fair. Ale to wszystko chyba dość dobrze pokazuje rzecz, którą się ostatnio zarzuca blogerom: poklepywanie się wzajemnie po pleckach. Brak obiektywności. I to jest powód, dla którego zaczynam czuć wstyd, gdy słyszę określenie "bloger". I nie jestem pewna, czy chcę być tak nazywana. A może też i nie powinnam - bo jeśli ktoś z blogerów, do których lubię zajrzeć, napisze coś kiepskiego, ja tak kompletnie i nie po blogersku, ale nie będę się bała mu o tym powiedzieć. I to nie będzie z mojej strony atak, czy też odwrócenie się od tej osoby. To tylko wyrażenie mojej opinii. A ty możesz ją olać. Albo przyjąć jako konstruktywną krytykę. Jakkolwiek. Tylko się nie obrażaj :)

Drodzy blogerzy. Super jest zarabiać na swojej pasji i tego wam i sobie życzę. Bądźcie w tym jednak uczciwi wobec swoich czytelników. Bądźcie też szczerzy w swoich opiniach. Nie wszystko, co dostajecie do testów, musi się wam podobać. Nie wszystko, co stworzy wasz idol, musi was zachwycać. Jeśli nie wyrwało was z kapci - napiszcie to wprost. Korzystajcie ze swojego prawa do bycia subiektywnym. To się wam bardziej opłaci :)

Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger