wtorek, 27 października 2015

Dziś prawdziwych blogerów już nie ma...


Smutne słowa mi się cisną na klawiaturę po całej tej akcji z "Thornem" i blogerskimi zachwytami nad nim, o których już wspominałam. A dziś jeszcze wpadłam na tekst Blog czy słup reklamowy? i stwierdziłam, że sama też muszę wyrazić to, co we mnie siedzi.

Wiecie, dlaczego prawdziwych blogerów już nie ma? Bo z założenia, bloger to ktoś, kto wyraża swoją opinię. Dziennikarza powinna cechować obiektywność - bloger jednak jak najbardziej może być subiektywny, i o to w gruncie rzeczy chodzi. Tyle tylko, że obecnie blogerzy często udają subiektywnych. Piszą pełne słodyczy, achów i ochów recenzje. Wszystko, czego tkną, tak im się bezgranicznie podoba. I niestety, ale zbyt rzadko wspominają, że to wpis sponsorowany. To nie jest uczciwe wobec czytelników. Tak samo, jak wobec blogera nie jest fair wymaganie, żeby w ogóle nie nawiązywał współpracy reklamowych. Tu chodzi o równowagę - jeśli ktoś chce zarabiać na blogu, ma do tego pełne prawo. W końcu blog pochłania czas i pieniądze. Nic odkrywczego. Jednak, jeśli już piszesz post sponsorowany, powiedz o tym wprost. To nie wstyd. Nie bój się, że czytelnicy uciekną. Uciekną dopiero, kiedy zauważą, że nie jesteś z nimi szczery.

Wspomniałam na początku o "Thornie" i blogerskich recenzjach tej powieści. To chyba mnie najbardziej ostatnio przeraziło. Skala tych zachwytów. Moja opinia o tej książce - jaka jest, każdy widzi. I kompletnie, ale to kompletnie nie rozumiem porównań do "Buszującego w zbożu" i innych klasyków. "Thorn" jest taki sobie. Zapowiadano, że będzie sam siebie definiował i że czegoś takiego jeszcze nie było. No i nie dorównał swoim zapowiedziom. OK, bywa. Ale czemu blogerzy wmawiają czytelnikom, że jest taki super i wspaniały? Czemu twierdzą, że niczego lepszego jeszcze nie czytali? Po przeczytaniu powieści Jasona Hunta, a potem tych nieopanowanych zachwytów nad nią, czuję rozdźwięk - ktoś zachwyca się do granic możliwości czymś całkiem zwyczajnym. Ktoś mi usiłuje wmówić, że bardzo przeciętna powieść jest tak niesamowita, że zmieni moje życie. Tak bardzo, że widać, że to nie jest szczere. Że to nie jest tylko kwestia naszych rozbieżnych gustów. To nie fair. Ale to wszystko chyba dość dobrze pokazuje rzecz, którą się ostatnio zarzuca blogerom: poklepywanie się wzajemnie po pleckach. Brak obiektywności. I to jest powód, dla którego zaczynam czuć wstyd, gdy słyszę określenie "bloger". I nie jestem pewna, czy chcę być tak nazywana. A może też i nie powinnam - bo jeśli ktoś z blogerów, do których lubię zajrzeć, napisze coś kiepskiego, ja tak kompletnie i nie po blogersku, ale nie będę się bała mu o tym powiedzieć. I to nie będzie z mojej strony atak, czy też odwrócenie się od tej osoby. To tylko wyrażenie mojej opinii. A ty możesz ją olać. Albo przyjąć jako konstruktywną krytykę. Jakkolwiek. Tylko się nie obrażaj :)

Drodzy blogerzy. Super jest zarabiać na swojej pasji i tego wam i sobie życzę. Bądźcie w tym jednak uczciwi wobec swoich czytelników. Bądźcie też szczerzy w swoich opiniach. Nie wszystko, co dostajecie do testów, musi się wam podobać. Nie wszystko, co stworzy wasz idol, musi was zachwycać. Jeśli nie wyrwało was z kapci - napiszcie to wprost. Korzystajcie ze swojego prawa do bycia subiektywnym. To się wam bardziej opłaci :)

Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket
UDOSTĘPNIJ TEN POST

33 komentarze :

  1. Jestem nowa w świecie blogerów, ale uważam, że jeżeli ktoś tworzy swoje miejsce w sieci to powinien o nie zadbać. Naturalność zawsze jest ceniona, a sztuczne zachwyty szybko się nudzą.

    Cytując Ciebie "Nie bój się, że czytelnicy uciekną. Uciekną dopiero, kiedy zauważą, że nie jesteś z nimi szczery." - nic dodać, nic ująć. Taka jest prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą - naturalność zawsze w cenie. To te prawdziwe i naturalne opinie są najciekawsze, fałszywe zachwyty da się zawsze wyczuć :)

      Usuń
  2. Dobry tekst. Niestety taka jest teraz ta nasza wirtualna (i nie tylko) rzeczywistość. Brak obiektywności. Więcej postów sponsorowanych, niż normalnych artykułów. Poklepywanie się po pleckach. I jeszcze - o czym mało kto odważa się napisać głośno - podkopywanie się wzajemie przez blogerów, bo jeszcze któryś blog wybije się ponad szarą masę i zrobi sukces. A ci, co go zrobili, zazdrośnie strzegą swojego podwórka (żeby nie powiedzieć koryta) ;) Niestety też zaczynam czuć wstyd, gdy słyszę określenie "bloger", bo idzie z nim w parze już wiele innych pojęć, niestety głownie o pejoratywnym zabarwieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, takie nam czasy nastały, że wstyd być blogerem - przez to, że niektórzy blogerzy wstydu nie mają.

      Usuń
  3. Nie ma nic złego w zarabianiu na blogu, ba, nawet jest to wskazane, bo domena, serwer, szablon, to nie są koszty, które można wyłożyć sobie ot tak. Niemniej jednak, od samego początku nie ma u nas czegoś takiego, że nie ma oznaczenia. Jest reklama, jest adnotacja, że to współpraca, czy link promocyjny. Jeżeli tego nie ma, nie oszukujmy się, nie ma też czytelników. Ostatnio na jednym z popularnych blogów odzew czytelników jest zerowy. Czy to bunt na nieoznaczoną przeważającą reklamę? Być może. Skutki są widoczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam nic przeciwko blogerom, którzy zarabiają na swoich blogach - wręcz ich podziwiam. Nie podoba mi się tylko, gdy nie jest to u nich jasno powiedziane. Nie oczekuję, że będą pisać, ile zarobili (choć są tacy i fakt, że czysta ludzka ciekawość zawsze mnie ciągnie do tych wpisów), ale niech chociaż powiedzą wprost, że recenzja jest, bo dostali produkt, a zawarte linki to afiliacja, bo więcej zyskają na szczerości :)

      Usuń
  4. Niestety piszesz o coraz częstszych trendach w blogosferze. Niestety fałszywe ochy i achy są powszechne. A wręcz stają się powoli normą. Brak szczerości, subiektywnej oceny, brak blogera w blogowaniu. Bardzo to przykre. I jednocześnie bardzo widoczne. A ja nie chcę takiej blogosfery. Bo i po co mi to. Zawsze mogę sobie tv włączyć i morze nieszczerości i banału pooglądać. Ps. Thorn... porażka. Na szczęście trochę się znalazło blogerów, którzy to również zauważyli i nie bali się... no bo czego... to głośno powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, jest coś takiego, że jak czasem wyrazisz coś wprost, to potem Cię objadą. Była taka akcja właśnie z "Thornem", jak blogerka napisała na FB, że chętnie przygarnie ebooka, którego ktoś dostanie z papierową książką, bo ona chce tylko ebooka (gdy jeszcze nie było można kupić "Thorna" w formie elektronicznej osobno, choć ebook był dołączany do papierowej wersji). I została objechana, bo chyba troszkę ludziom brakło dystansu. I jeszcze parę takich sytuacji by się znalazło, gdzie ktoś tylko wyraził szczerze, co ma na myśli, a został objechany od góry do dołu. Pewnie dlatego blogerzy się boją szczerze pisać :)

      Usuń
  5. Bardzo trafny tekst. Mimo wszystko widzę wokół siebie, blogerów którzy są uczciwi i potrafią zachować umiar. trzeba umieć szukać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, to też prawda. Po opublikowaniu tekstu tak się zastanowiłam trochę i przyszło mi na myśl kilka osób, które prowadzą blogi z umiarem :)

      Usuń
  6. Mnie się podoba jak blogger zarabia na blogu sprzedając coś co sam stworzył, w co włożył pracę: ebook, poradnik, wydruki, jakiś projekt czy po prostu oferuje swoje usługi i w postach przedstawia swoją pracę. To jest chyba najbardziej wiarygodne i faktycznie coś wnosi. Inspiruje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podziwiam takich blogerów jeszcze bardziej - za to, że mają pomysł. O ile nie jest to kolejna książka z serii "Jak zarabiać miliony", napisana przez kogoś, kto zaczął prowadzić szkolenia o osiąganiu sukcesów czy też uwodzeniu. Milionów raczej na tym nie zarabia, a też uważam coś takiego za błędne koło "napisał książkę o zarabianiu, żeby na niej zarabiać". Ale inne przykłady, gdy ktoś wydaje np. nietypową książkę kulinarną (2drink.pl mnie zachwycił) czy dzieli się swoim już zdobytym doświadczeniem, bardzo cenię :)

      Usuń
    2. I ja się przyłączam do gradowej. Lubię czytać wartościowe teksty, może to z wiekiem przychodzi, głupkowatości mam sporo na codzień. Lubię przede wszystkim tych, którzy faktycznie siłą swojej głowy i rąk coś tworzą by sprzedać i zaoferować. Może i kokosów nie zarobią w porównaniu do tych co piszą sponsorowane teksty, ale są autentyczni i ja bardziej doceniam takich ludzi.

      Usuń
  7. Zgadzam się z tobą. Myślałam, że tylko ja to zauważyłam, cieszę się, że nie jestem sama :). Co do "Thorna" to nie wiem, nie czytałam i raczej wątpię, że przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że takich osób jest o wiele więcej, tylko pewnie wiele z nich jest wyłącznie czytelnikami, którzy sami blogow nie prowadzą i siłą rzeczy nie napiszą nam o tym :)

      Usuń
  8. Zgadzam się z gradową, że blog kosztuje. Domena, aktualizacje, szablon. Ale przede wszystkim kosztuje mnóstwo czasu i wysiłku - o ile chcemy, by był wart czytania. I naturalne jest, że blogerzy mają chwile zastanowienia: kurczę, tyle czasu przy tym pracuję (nawet jeśli to mnie kręci, to jednak rodzaj pracy), wystarczy napisać pochlebną recenzję i zarobić. Na dalszą motywację i dalsze koszty. Wydaje mi się, że jesteśmy w momencie, w którym blogosfera jest na rozdrożu. My piszemy o twórczym myśleniu w praktyce, więc naturalne się stało, że skręcamy w kierunku bloga eksperckiego. Blogi typu lifestyle też szukają pomysłu na siebie. Oby nie przesadzono z brakiem obiektywizmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog kosztuje, a jego rozwój tym bardziej. Ale w momencie, kiedy chcemy zarobić na nieszczerych zachwytach, chyba trzeba by było sobie przypomnieć nasze motywacje, które towarzyszyły zakładaniu bloga. Nasze wizje, jak to będziemy pisać, co nam w sercu gra - a nie w portfelu ;) Ja po prostu uważam, że zarabianie na nieszczerze pozytywnych recenzjach i reklamie, o której się nie informuje czytelników, jest dość krotkowzroczne - ludzie są coraz bardziej wyczuleni na reklamę i jak tylko poczują się oszukiwani, uciekną od takiego blogera.

      Usuń
  9. Słusznie podkreślasz wagę informowania czytelników przez blogerów, że to część sponsoringowa, bo wcześniej czy później i tak daje się to wyczuć, a tak jest pełna jasność. Może mniej osób zapozna się z taką opinią, jednak szczerość w dłuższym czasie bardziej popłaca. Nie mam nic przeciwko zarabianiu blogerów, jednak pod warunkiem czytelności takiego działania. Czy prawdziwych blogerów nie ma? Nie, to zbytnie uogólnienie, ale z pewnością wyraża ten niepokojący trend zafałszowywania rzeczywistości. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - na dłuższą metę uczciwość popłaca :) A co do uogólnienia, jest to uogólnienie jak najbardziej celowe - bo dość szybko przyszło mi na myśl dobrych kilku blogerów, którzy są OK wobec siebie i czytelników :)

      Usuń
  10. Zarabianie na blogu, ostatnio temat bardzo często poruszany przez blogerów. Ja osobiście nie mam nic przeciwko temu ale często nie czytam takich postów sponsorowanych bo odnoszę wrażenie, że więcej jest w nich lukru niż na tortach urodzinowych. Jeżeli chodzi o książki, to z pewnym dystansem podchodzę do takich zachwalanych pozycji i przeważnie po nie sięgam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mam nic przeciwko, wpisy czytam, ale jednak też zwykle potem czuję lekkie mdłości, jakbym przejadła się czymś słodkim :) Naprawdę, ilość takich szczerych recenzji jest dosłownie śladowa. Bo nie wierzę, że wszystkie te produkty testowane przez blogerów są aż tak wspaniałe i niezawodne :)

      Usuń
  11. Zgadzam się z Tobą. Ja nawet złapałam się na tym , że gdy widzę jakiś sponsorowany post, to nawet nie wchodzę i nie czytam. Tak samo jak reagujemy na wyskakujące reklamy, tak omijamy takie blogi. Są jednak blogerzy, którzy takie wpisy potrafią naprawdę dobrze zrobić i tego sponsoringu się tak nie czuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytam, ale zwykle bez większego przekonania :) Nieczęsto widzę takie dobre wpisy sponsorowane, ale fakt, na szczęście są jeszcze tacy blogerzy, którzy umieją je stworzyć :)

      Usuń
  12. Tych reklam, mam wrażenie, jest coraz więcej. I co raz częściej zapala mi się czerwona lampka, gdy widzę czyjeś zachwyty na blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też :) Jesteśmy tak zawaleni najróżniejszego rodzaju reklamami wbrew sobie, że wyczuwamy je zwykle na kilometr :)

      Usuń
  13. Każdy chce się przebić za wszelką cenę, ale nie każdemu się to udaje, o czym być może nie wiedzą jeszcze niektórzy autorzy ochów i achów. To da się wyczuć, czy bloger jest wiarygodny, ma poukładane w głowie, ma coś do powiedzenia, ma pomysł na siebie i swojego odbiorcę. Mówi się, że dobra treść się obroni i podobnie jest z recenzjami produktów czy usług. Poza tym każdy ma swój zdrowy rozsądek i chyba warto z niego skorzystać przeglądając "przesłodzone" recenzje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to akurat prawda :) To wszystko jest wyczuwalne dla odbiorcy, zwłaszcza tego bardziej doswiadczonego :)

      Usuń
  14. Kolejny raz cieszę się, że mój blog nigdy do żadnych sponsorowanych postów się nie nadaje. Nie wyobrazam sobie pisać o książce, że jest super mega zajebista tylko dlatego, że ją dostałam za darmo. W ogóle ja tego wszystkiego nie czaje, wiesz? Ktoś zarabia na blogu? Super! Nie biore tego pod uwagę, ale zazwyczaj, nie oszukujmy się, posty sponsorowane są z dupy i serio - ja tego nawet nie komentuje. Po prostu klikam czerwony krzyzyk.

    Fajnie, że ktoś w koncu o tym napisałam.

    A co do tej sławnej knigi, straaasznie jestem jej ciekawa - czy rzeczywiscie takie bum mi w życiu zrobi. Bo tak jak piszesz - wychwalana jest pod niebiosa. Czy słusznie?

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie. To, że dostałam za darmo, nie znaczy, że będę to wychwalać, jeśli będzie kiepskie. Zresztą, często się okazuje, że co darmowe, to ch...owe ;) A "Thorn"... Mnie tam bum nie zrobił. Albo bum porównywalne z codziennym dziennikiem, z powtarzanymi po kilka razy w ciagu dnia tymi samymi newsami :)

      Usuń
  15. Bloga prowadzę od ponad pół roku i jeszcze na nim nie zarabiam, ale szczerość to bez wątpienia podstawa każdego wpisu, nawet jeśli nie jest on sponsorowany. Blogowanie ma być w końcu pasją, a nie udawaniem kogoś, kim się nie jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :) Lepiej się czyta coś, co wynika z faktycznych doświadczeń blogera, bo wtedy czuć, że pisze on bardziej z serca :)

      Usuń
  16. Zgadzam sie, ze wazna jest uczciwosc wobec swoich czytelnikow. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wobec siebie samego :) Również pozdrawiam :)

      Usuń

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.