sobota, 14 stycznia 2017

Czasami znikam...

czasami znikam




Czasami znikam. Jestem sobie, jestem... i nagle mnie nie ma. Jeszcze wczoraj rozmawialiśmy, było dużo śmiechu, a dziś tylko odczytuję wiadomości na Facebooku. Nie odpowiadam. Nie piszę. I tak przez najbliższe kilka tygodni, miesięcy...   Mam w głowie mętlik i próbuję go opanować. Nie mam siły na nic więcej. Ale Ty o tym nie wiesz, prawda? Nic nie widzisz.

Czasami nie chce mi się słuchać o Twoim życiu, tylko opowiadać o swoim. Słuchaj lepiej, a zrozumiesz, co tkwi we mnie. Nie słuchaj, a znowu ocenisz tak, jak zawsze - za szybko i nietrafnie. Znowu nie słuchasz...

Czasem przeszkadza mi hałas. Czasami w ogóle nie zwracam na niego uwagi. Czasami aż boli mnie od niego głowa. Wtedy jestem kapryśna, marudna i mam wszystkiego dość. To nie Twoja wina. To tylko moje życie chwilowo stało się mniej znośne. Stało się nie moje, patrzę na nie z boku i wciąż odliczam czas. Nic się nie martw, zignoruj. Przejdzie mi - jak zawsze. Znowu ignorujesz.

Czasami mam dość tego, że Ty zawsze wiesz lepiej. To nieprawda. Dobrze pamiętam różne szczegóły, a Ty się upierasz, kłócisz i ja dla świętego spokoju ustępuję, Co z tego, że jestem pewna na 100%.  Ty też jesteś.

Czasami znikam, a Ty dalej jesteś. I myślisz, myślisz, dużo za dużo, aż wymyślisz. I też znikasz. Mówisz, że jeśli ja nie toleruję, to Ty mnie też nie możesz tolerować. Skąd taki pomysł, że nie toleruję? Czemu znowu wiesz lepiej, choć wcale nic nie wiesz?

Czasami znikam. Znikam, bo nie wierzę, że warto się pojawiać.

Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket
UDOSTĘPNIJ TEN POST

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.