poniedziałek, 26 grudnia 2016

Instrukcja dla niezadowolonych z prezentów i świąteczne rozkminy. Przegląd tygodnia 19-25 grudnia

W tym tygodniu zrobiłam całą masę zdjęć. To chyba kwestia tego, że miałam po prostu na to nieco więcej czasu. Treść postu będę zatem przeplatać zdjęciami z Insta.


Poza tym to był typowy, przedświąteczny tydzień - dopinanie różnych spraw w pracy, zakupy, pakowanie prezentów, porządki...

No, właśnie - porządki. Tak zawzięte, że w trakcie przedświątecznej gorączki złamałam mopa. Parowego...

W ogóle, te przygotowania trochę mnie już śmieszyły. Mam czasem wrażenie, że w pewnym momencie robi się z tego święto sprzątania. I to takie, że przy okazji rzucamy wyzwanie - okna u mnie muszą lśnić tak, że sąsiadki swoje będą myły jeszcze raz...




Kolejny zabawny przypadek miałam w pierwszy dzień Świąt. Mianowicie:


Dzbanek po prostu pękł w trakcie dolewania gorącej wody do herbaty. Ale jak malowniczo, prawda? 💓

Zachwycałam się widokami z rana. Wiecie, ta biała, oszroniona trawa... Byłoby fajniej, gdyby był śnieg, ale skoro nie ma, to i szron wystarczy, by zrobić fajną, zimową fotografię :-)
Jak nie ja, zrobiłam całą masę zdjęć na bloga. Miałam wolne w piątek i mogłam wreszcie fotografować w dobrym świetle. Śmieję się trochę z tych blogerskich flatlayów, ale wyszło na to, że można je zrobić bardzo szybko i całkiem nieźle sobie z nimi radzę. Ot, ustawiam wszystko, cykam kilka fotek i już :-)
Trudno by było jednak tworzyć posty z serii Aliexpress: oczekiwania vs rzeczywistość bez zdjęć real photo.

Właśnie: na blogu w tym tygodniu pojawiły się cztery wpisy:

Klimatyczne zdjęcia, łotr jeden i minichoinka


Aliexpress. Moje opinie o zamówionych produktach #2


Trzy utwory, które kojarzą mi się świątecznie, a nie powinny


Świąteczna playlista


Dodatkowo polecam jeszcze recenzję filmu Łotr 1:

Czy warto iść do kina na Star Wars: Rogue 1?


W tym roku jestem bardzo z siebie dumna, jeśli chodzi o pakowanie prezentów. Wyszło mi naprawdę ładnie. Nie mówię, że to było proste, ale ostatecznie udało mi się to zrobić w taki sposób, jak oczekiwałam. I również było czym się chwalić na Insta :-D





W przedświąteczny piątek zaś wreszcie postanowiłam poczuć magię Świąt. Gdy już skończyłam sprzątać (i łamać mopy :-D) odpaliłam świąteczną playlistę i zabrałam się za dalsze czytanie Wampira z M-3. Bardzo fajna pozycja. Zdecydowanie polecam. Fakt, że skończyłam ją w dwa dni, chyba mówi sam za siebie - pamiętacie, jak długo ostatnio męczyłam inne tytuły?

Udało mi się również dokończyć pozycjonowanie. Poszło całkiem szybko, tyle tylko, że trzeba było po prostu wziąć książkę do ręki i zacząć czytać ;-)

Po Wampirze z M-3 przyszedł czas na kolejną lekturę. W pierwszy dzień Świąt w kilka godzin przeczytałam Niebezpieczne osobowości. Może mało świątecznie, ale chciałam coś nietypowego. A potem zabrałam się za Arystokratkę w ukropie, przy której usnęłam :-D

Byliśmy na Pasterce. Myślałam, że nie dotrwam, bo ostatnio zasypiam o 22, ale jakoś mi się udało. Troszkę się śmieję, że wszystkie babcie wyciągnęły najlepsze "lisy" (płaszcze z futrzanymi kołnierzami) z szafy, żeby się świątecznie prezentować. Gdyby nie Święta, już dawno by je mole zeżarły ;-)

I dotarło też do mnie, że ja na szczęście nie dzielę ubrań na "te na co dzień" i "te od święta". Każdego dnia trzeba nosić to, co się ma najlepszego, bo kiedy, jak nie teraz? :-) Tym bardziej mnie to śmieszy, że starsi ludzie tak dzielą, ale zdaję sobie sprawę, że to efekt czasów, w jakich kiedyś żyli, kiedy trzeba było wszystko oszczędzać.

Świąteczna atmosfera skłoniła mnie też do wypróbowania nowych funkcji Messengera. Postanowiłam użyć go do wysłania ogólnych życzeń do wszystkich. Wyglądały tak:




Co prawda, śmieszy mnie, że tyle teraz się zrobiło imitacji Snapchata, ale w Messengerze mi ta funkcja na co dzień trochę przeszkadza. Wiecie, wysyłacie komuś w rozmowie jakieś zdjęcie i zaraz pod nim wyskakuje przycisk "Dodaj do swojego dnia". Jedno nieopatrzne kliknięcie iiii... No dobra, jeszcze trzeba chyba potwierdzić, ale jednak Messenger robi się niepotrzebnie przeładowany. Już pominę kwestię, że mało kto korzysta z "Mojego dnia".

Została jeszcze kwestia prezentów. Ja w tym roku postanowiłam obdarować wszystkich książkami. Dokładnie tymi:

Ziemiomorze


Życie artystek w PRL


Mock



Sama zaś dostałam swoje wymarzone słuchawki. Koniecznie chciałam dokanałowe Bluetooth, chętnie w białym kolorze. Z ostatniego kryterium w końcu zrezygnowałam (bo trudno było pogodzić "dokanałowe", "białe" i "w rozsądnej cenie"). Tym sposobem trafiły do mnie Aukey EP-B4. Po wypróbowaniu ich (słuchałam muzyki w Wigilię do 2 w nocy) mogę Wam je gorąco polecić. Są bardzo wygodne i mają naprawdę niezłą jakość dźwięku. Jestem mega zadowolona ze swojego prezentu :-)

A Wy jak? Zadowoleni bardziej czy mniej? Dajcie znać :-)

Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket
UDOSTĘPNIJ TEN POST

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.