Co ja zrobiłam z moimi rzęsami? Sposób na piękne i długie rzęsy


Wy chcieliście, żebym to napisała, ja zaś chciałam to napisać :-)

Mój sposób na piękne rzęsy generalnie jest prosty i w przeliczeniu na miesiące nawet w miarę tani, ale po kolei. Wpadłam na niego przez przypadek, jak na większość moich kosmetycznych hitów.


Oto moje rzęsy kiedyś.

Bez tuszu i z tuszem. Wybaczcie, że pierwsze zdjęcie z maseczką na twarzy, ale innego niestety nie miałam. W zdjęciach był jedynie podkręcony kontrast, bo jakieś te rzęsy takie blade wyszły. Niby mam czarne, ale jednak jakoś słabo je widać na tych zdjęciach. Na żywo też raczej średnio było...


    

I po trzech miesiącach.


Bez tuszu. w sztucznym i naturalnym świetle. Zdjęcie po z tuszem jest w tytule :-)

    

Co ja takiego robiłam?


Praktycznie co wieczór (nie, że tak znowu zawsze, bo aż taka sumienna w tej kwestii to nie jestem) smarowałam rzęsy dwiema odżywkami: Long4Lashes oraz Eveline 5w1 z olejkiem arganowym. Tej drugiej odżywki używałam też na dzień jako bazy pod tusz (świetnie podkręca i optycznie wydłuża rzęsy). Nic ponadto, tylko co wieczór dokładne smarowanie.

Efekt taki, jak widać. Gdy pomaluję rzęsy, to mi się ocierają o szkła w okularach ;-) A i częściej rezygnuję z makijażu, bo nawet jak nie pomaluję, to i tak mam bardziej wyraziste spojrzenie. Z tuszem jest już bosko.


Ceny odżywek widać w linkach, ale podam oficjalnie: 79,99 zł i 16,49 zł, Czasem można też trafić na jakieś fajne promocje. Wiem, że łącznie wychodzi sporo, ale przeliczcie sobie to jeszcze na kilka miesięcy. W tej chwili mija już prawie czwarty miesiąc, a końca nie widać w żadnej z nich :-) Daje mi to w tej chwili miesięczny koszt 24,12 zł. Eveline zresztą używam już gdzieś od początku roku, także muszę przyznać, że jest megawydajne. Co do Long4Lashes to długo odkładałam jej zakup przez jej cenę, ale teraz stwierdzam, że było warto. Naprawdę mi pomogła i też starcza na długo.




Możecie czasem trafić na krytyczne opinie na temat Long4Lashes, dotyczące jej składu. Znajduje się w niej substancja używana w kroplach na jaskrę - bimatoprost, której skutkiem ubocznym jest powodowanie wzrostu rzęs. Są głosy, że na dłuższą metę może on szkodzić. Ja u siebie zauważyłam jedynie, że rano miałam oczy bardziej "zaklejone" niż zwykle, ale poza tym nic się złego nie dzieje. Jeśli macie wątpliwości - nie stosujcie po prostu.

Ja w tej chwili dalej używam obu, ale raz na kilka dni zamieniam je na olejek rycynowy. Jego jednak używam głównie dla przyciemnienia, żeby wydłużenie było jeszcze bardziej widoczne :-)

Swoją drogą, słyszałam jeszcze o ciekawej odżywce z Muse Cosmetics, ale jej cena trochę mnie odstrasza (w tej chwili 210 zł). Myślę jednak, że za jakiś czas spróbuję, bo w niej w składzie nie zauważyłam bimatoprostu, a efekt... Sami zobaczcie, bo robi wrażenie. Widzę codziennie na Snapie ;-)

A może też macie jakieś fajne sposoby na piękne rzęsy? Piszcie! Bardzo chętnie je poznam :-)

Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket



Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger