Podsumowanie fotowyzwania Jest Rudo

Podsumowanie fotowyzwania Jest Rudo


Nie będę owijać w bawełnę - jak tylko zobaczyłam, że Natalia organizuje kolejne fotowyzwanie, wiedziałam, że muszę koniecznie wziąć w nim udział i coś od siebie dorzucić. Cokolwiek. Ostatecznie z 15 zadań wykonałam 5 - w tym jedno podwójnie, bo tak się akurat złożyło, że miałam co fotografować ;-) Wiem, że te pięć tygodni to naprawdę sporo czasu, by ogarnąć całość, ale u mnie zbiegło się to z powrotem do Polski, który zawsze oznacza, że więcej jestem offline i staram się cieszyć każdą chwilą, zamiast patrzeć na wszystko przez obiektyw. Kusi mnie, żeby wykonać pozostałe zadania i być może tak zrobię, tylko bardziej rozciągnę to w czasie. Pomysły mam ;-) Jednak termin publikowania efektów jest do dziś - dlatego pokażę Wam, czego do tej pory udało mi się dokonać. Mam też nadzieję, że Natalia wybaczy mi, że odnośniki prowadzą do Insta - po prostu w trakcie wykonywania wyzwania miałam problem z telefonem, który wymagał przywrócenia ustawień fabrycznych. I wtedy też się okazało, że niestety nie wszystkie zdjęcia zapisały mi się na karcie pamięci - a to oznacza, że dostęp do kilku pierwszych efektów wyzwania mam niestety tylko na Instagramie. I tak, wszystkie zdjęcia wykonałam za pomocą smartfona :-)

Wiosna


Nie widziałam w Monachium nic piękniejszego i bardziej wiosennego niż te kwiaty na drzewach . Zachwyciły mnie totalnie :-)

Najsmaczniejsze




To było pewne, że jeśli mam sfotografować coś, co według mnie jest najsmaczniejsze, to będzie to coś czekoladowego :-) Smoothie są spoko, ale kocham i tak czekoladę ;-)

Niebieski



Skoro niebieski, to koniecznie moje nowe kolczyki oraz okulary. Bardzo lubię ten kolor, więc nie było opcji, żeby pominąć to zadanie :-)

Lubię



Jeśli zdjęcie czegoś, co lubię po zmroku, to na pewno moje miasto nocą i ten niesamowity widok z balkonu. Każde miasto pięknie wygląda nocą, ale tylko ten widok daje mi radość i poczucie, że jestem tu, gdzie powinnam i gdzie chcę być :-)

Moje



Zdjęcie pt. "Moje" to kompletny spontan - stwierdziłam, że skoro "Moje", to niech będzie pamiątka bardzo miłych chwil czyli moich urodzin. I tak oto w tym zadaniu wylądowała klimatyczna fotka z restauracji, w której świętowałam z moim wspaniałym :-)


Szczegół


W tym zadaniu również zdjęcie związane z moim świętem - moje urodzinowe kwiaty. Też kompletny spontan, ale myślę, że całkiem udany :-)

I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o mój wkład w fotowyzwanie u Natalii z Jest Rudo. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Ja jestem ze swoich zdjęć zadowolona i cieszę się, że wyzwanie zmusiło mnie do kreatywności oraz wgłębienia się nieco bardziej w podstawy fotografii (bo jednak coś tam musiałam sobie na Jest Rudo poczytać, żeby wiedzieć, jak wykonać poszczególne zadania). Tak więc przede wszystkim - Natalia, wielkie dzięki za pomysł. Naprawdę zmusiłaś mnie do działania i pokombinowania, i czuję, że nawet ta odrobinka, którą dałam radę wykonać, pomogła mi się rozwinąć :-)

Photobucket Photobucket Photobucket


Kolejna zmiana, beznadziejne święta i cholernie trudne wyzwanie. Podsumowanie marca

Kolejna zmiana, beznadziejne święta i cholernie trudne wyzwanie. Podsumowanie marca


Kto tutaj zagląda od początku, ten na pewno widzi dużą różnicę. Ewidentnie porwał mnie mainstream. A tak poważnie, to po prostu postanowiłam myśli zamienić w czyny i wprowadzić na blogu trochę zmian (kopnięta motywacyjnie przez Blogierkę - dzięki!). Tak oto pojawił się nowy szablon, bardziej czytelny podział na kategorie, oraz Disquss, przed którym wzbraniałam się kiedyś rękami i nogami. Bo to takie blogerskie, modne, a wcale niewygodne... Jednak sama od jakiegoś czasu miałam tam konto i całkiem aktywnie z niego korzystałam, i wreszcie stwierdziłam, że to pozwala na normalne prowadzenie dyskusji. Bloggerowskie komentarze nie powiadamiały w tak wygodny sposób uczestników o tym, że ktoś się odniósł do ich słów, a to ucinało każdą dyskusję-to-be, zanim się jeszcze zaczęła. I do tego ten ich wygląd...

A, i jeszcze nowa nazwa i adres. Nie znosiłam tej poprzedniej. Nigdy nie wymyślajcie nazwy bloga na szybko!

Zainstalowanie Disqussa (które było pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam), nie zajęło mi tyle czasu, co dostosowywanie nowego szablonu do swoich potrzeb. Spędziłam nad tym dobre kilkanaście godzin, dłubiąc, grzebiąc, kopiując i wklejając. Dobrze, że dzięki blogowi mam jakieś minimalne obycie się z html-em, więc modyfikowałam sobie wszystko dość swobodnie. W tej chwili jest już mniej więcej to, co chciałam. Prosto, przejrzyście i ładnie. Tak to powinno wyglądać. Ku przestrodze zrobiłam sobie kilka screenów mojego poprzedniego szablonu. Będę Was nimi straszyć w nocy, jak nie będziecie komentować!

Kusi mnie też powoli, żeby może tak jakiś newsletter... Na razie przeglądam, podpatruję, podczytuję i myślę. Ot, mój standardowy tryb działania. Aż niektórzy wątpią w to, czy w ogóle zamierzam zadziałać. W sumie, czasem i ja sama wątpię. Jednak to poważna sprawa, i po prostu chcę mieć plan, jak to zrobić, zanim wystartuję. W ogóle, próbuję stworzyć plan dla bloga, co chcę na nim dalej robić i jak. Skoro już wprowadziłam zmiany w wyglądzie, to można by i w innych kwestiach. Takie tam, wiosenne porządki. A co!



Poza tym zaliczyłam totalnie beznadziejne święta. Ja wiedziałam, że takie będą, skoro je spędzam za granicą, z dala od mojego wspaniałego, ale niestety nie bardzo miałam wybór. Po prostu tak wypadło. Ktoś musi pracować, żeby świętować mógł ktoś... Ktoś może mi powiedzieć, że miałam to, czego się spodziewałam... Fakt, zazwyczaj tak to działa, ale w przypadku świąt w obcym miejscu i wśród obcych ludzi po prostu nie mogło być fajnie. Ciągle myślałam o tym, że powinnam być w Polsce. Co zajrzałam na Instagrama czy Facebooka, to ktoś wrzucał jakieś rodzinne zdjęcia, spacerki, albo idealne do bólu, instagramowe wręcz zdjęcia stołów i życzenia... A czy ty wiesz, że takie życzenia "dla wszystkich" są tak naprawdę dla nikogo?

I jeszcze na dodatek w pracy przez cały Wielki Tydzień wysłuchiwałam pretensji. Od kogoś, kto uważa się za wielkiego katolika... Mmmm... Właśnie dobitnie pokazał, w jak głębokim poważaniu miał czas, który powinien ponoć być pełen przebaczenia i refleksji. I nie, ja tak bardzo katolicka nie jestem, czy coś. Chodzę do kościoła i w ogóle, ale myślę, że ważniejsze jest, żeby najpierw chcieć być dobrym człowiekiem. Wielokrotnie pisała o tym Ania i ja się z nią zgadzam. Wiara może w tym pomóc, ale w pierwszej kolejności chodzi o chęci i własne sumienie, jakiś kompas moralny... Na pewno też kojarzycie takie osoby: latają do kościoła codziennie, ale ludzi innych od siebie najchętniej by powybijali...

Jedyny plus tych świąt jest taki, że ani trochę nie przytyłam. Ani grama. Właściwie, to nawet po nich schudłam, bo prawie w ogóle nie miałam ochoty jeść. Ha, teraz mi możecie zazdrościć! A tak serio to spoko, za rok spędzam Wielkanoc normalnie, więc pewnie też potem będę walczyć z nadwyżką ;-) Postanowiłam sobie, że już absolutnie, ale to absolutnie nie zgodzę się na spędzanie świąt za granicą - żadnych, ani Wielkanocy, ani Bożego Narodzenia, ani nawet Sylwestra. I nie chodzi o jedzenie i tą tradycję, żeby narobić żarcia, jak na przyjęcie uchodźców. Nieważne czy będę miała uginający się stół, czy podejdę do sprawy po swojemu i nie będę przeginać z przygotowaniami. Chodzi po prostu o atmosferę i towarzystwo, które daje mi szczęście.


Po Świętach zostały mi jeszcze dwa tygodnie do powrotu. Postanowiłam dobrze wykorzystać te kilkanaście dni i podjęłam się pewnego niełatwego wyzwania. Pisałam Wam o nim na Facebooku. W tej chwili jestem na czwartym dniu i przyzwyczaiłam się na tyle, że nie jest to już nawet dla mnie wyzwanie. O co dokładniej chodzi? Dowiecie się po moim powrocie. Wtedy zdam Wam dokładną relację. Teraz po prostu chcę się skupić na realizacji swojego celu, a dopiero potem o tym opowiadać. Jak dobrze pójdzie, to myślę, że powstanie nawet stosowna kategoria na blogu, w której będę rzecz kontynuować. A póki co - trzymajcie kciuki!

Trzymajcie też za to, żebym tego 14 kwietnia mogła wyjechać sobie stąd od razu z rana i wieczorem być już w swoim mieszkaniu. I jeszcze za brak upierdliwego towarzystwa w drodze ;-) Pozdrawiam!

Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket

Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger