środa, 22 lipca 2015

Jak sobie poradzić za granicą w kryzysowej sytuacji?

Rzecz opieram na swojej historii, którą opisałam już w skrócie tutaj. Gorączkowe poszukiwanie pomocy, gdy byłam nocą, sama, w obcym mieście i kraju, z 50 funtami w kieszeni, pokazało mi, co człowiek może, jeśli tylko się nie podda. Podaję kontakt do placówek i instytucji w Anglii, gdyż to tam się znalazłam w tak beznadziejnej sytuacji. Myślę jednak, że moje rady można zastosować w każdym innym cywilizowanym kraju :-)

Zatem: jest noc. Policja właśnie wywiozła mnie z domu po awanturze, którą wywołał po pijaku ojciec rodziny, u której pracowałam. Mam przy sobie 50 funtów, które zostały mi wypłacone tylko dzięki interwencji funkcjonariuszy. Mam też na szczęście cały swój bagaż, telefon, dokumenty... Policjanci powiedzieli, że nie mogą zostawić mnie gdziekolwiek - na ulicy, czy też na dworcu. Muszą mnie dostarczyć w jakieś bezpieczne miejsce, jak np. hotel. Obiecali znaleźć jakiś tani, za ok. 20 funtów.

jak poradzić sobie za granicą

Szczęście

Nie można nazwać inaczej sytuacji, w której trafiam do hotelu, gdzie na recepcji pracuje młody Polak. Zgodził się, żebym została z nim na recepcji, jeśli niekoniecznie mam za co wynająć pokój. Dostałam herbatę, coś do zjedzenia. Mogłam podładować telefon. Mogłam skorzystać z Wi-Fi i skontaktować się z bliskimi. I przede wszystkim spędzić noc w cieple i w bezpiecznym miejscu.

Owszem, potrzebujesz na pewno trochę szczęścia. Jednak to nie wszystko. Zapewniam cię: tylko twoje racjonalne działanie może cokolwiek w tej chwili zmienić.

Skontaktuj się z bliskimi w Polsce

Gdy tylko widzisz, że coś jest nie tak i za chwilę zostaniesz bez pracy i dachu nad głową w obcym kraju, lub gdy już to się stało - od razu skontaktuj się z rodziną i przyjaciółmi. Z wszystkimi zaufanymi osobami. Bardzo ważne jest, żeby na taki wyjazd mieć doładowane konto w telefonie, żeby nawet w kryzysowej sytuacji, nie mając dostępu do internetu, móc się skontaktować z najbliższymi i poinformować ich o wszystkim.

Ja miałam doładowane konto, oraz Paczkę roaming Internet UE 100 MB w Play, który wykupiłam jeszcze przed wyjazdem. 100 MB do doraźnego kontaktu przez komunikatory lub bramkę sms spokojnie wystarczy.

Po pierwsze twoi bliscy muszą wiedzieć, że coś u ciebie jest nie tak. Może wtedy będą w stanie ci jakoś pomóc, poszukać instytucji, które mogłyby ci pomóc lub po prostu przelać jakieś pieniądze na konto, za które będziesz mógł przeżyć, lub wrócić do Polski. Zresztą, pożyczenie od rodziny lub znajomych pieniędzy na bilet to jest pierwsza rzecz, jaką doradzi ci konsul, gdy się z nim skontaktujesz. Ale o tym, co może zrobić konsulat, piszę na samym końcu postu.

Szukaj Polaków

Ja miałam szczęście, że Polak sam się trafił. W innym przypadku dobrze jest ich poszukać. Są miejsca, w których polskich emigrantów jest naprawdę wiele, jak np. Londyn, czy też Birmingham. Są polskie sklepy, polskie solaria, polskie kościoły. Im więcej osób dowie się, co ci się stało, tym większa szansa, że ktoś zna kogoś... i uzyskasz pomoc. Jakkolwiek nie opowiadaj każdemu, jak leci, że masz taki problem, bo możesz wpakować się w gorsze tarapaty (zostać okradziony, porwany).

Warto na pewno też porozmawiać z mieszkańcami danego kraju - jakkolwiek tu radzę ostrożność i zwracanie się raczej do znanych instytucji. No i lepiej innym imigrantom nie mówić - oprócz swoich rodaków. Wobec obcych osób zachowaj zasadę ograniczonego zaufania, żeby nie pogorszyć swojej sytuacji.

Szukaj miejsc z wifi

I z gniazdkami elekrycznymi. To na pewno wszelkie McDonalds, KFC, Costa Coffee, hotele, biblioteki publiczne. W miastach w centrum sygnał bezprzewodowego internetu można złapać w wielu miejscach. W Londynie jest to możliwe np. w budkach telefonicznych.

Z gniazdkami bywa gorzej w plenerze, ale we wszelkich lokalach i kawiarniach nie będzie z nimi problemu. Ewentualnie można je też znaleźć na dworcach. Czasami trzeba poszukać ich w łazience - jakkolwiek w Anglii bywa z tym problem. Brytyjczycy nie lubią tam elektryczności.

Dobrym rozwiązaniem jest też zaopatrzenie się przed podróżą w przenośny akumulator, tzw. PowerBank. To takie niewielkie urządzenie, które ładujemy podłączone do gniazdka lub USB komputera, ono przechowuje tę energię, i w kryzysowej sytuacji pozwala nam naładować baterię telefonu. Ja mam taki i jestem z niego megazadowolona. Spokojnie wystarcza na jedno pełne naładowanie smartfona.

Szukaj noclegu

Chodzi o jakiekolwiek bezpieczne miejsce. Pod mostem, ani na dworcu wcale nie znaczy bezpiecznie. Jeśli masz pieniądze, to hotel wchodzi w grę. Jeśli nie, warto liczyć na rodaków, albo po prostu na szczęście. I szukać.

Szukaj powrotu do kraju

Jeśli nie znajdziesz noclegu, szukaj pilnie powrotu do kraju. Świetne tutaj są portale typu BlaBlaCar, bo codziennie na nich znajdziesz masę ogłoszeń. Ludzie oferują wspólny przejazd z ogromnej liczby miejscowości do Polski, i to na dodatek w znacznie niższej cenie, niż bilet autokarowy, lub na samolot.

Warto też poszukać lokalnych polonijnych portali ogłoszeniowych. Ja swój przejazd znalazłam właśnie tam, na pół godziny przed odjazdem.

Jest jeszcze opcja taka, jak bilet kredytowy do kraju. Powrót opłaca nam konsulat RP. W przypadku Anglii wygląda to tak, że musimy dojechać jakoś do Londynu, do siedziby Konsulatu. Tam podpisujemy z nimi umowę, że oni wykupią nam bilet do Polski, a my w ciągu 30 dni zwrócimy im poniesione przez nich koszty.

Należy jeszcze brać pod uwagę to, że Konsulat nie pomoże nam w weekend. Będziemy musieli jakoś przeczekać do poniedziałku. Zarezerwują nam najbliższy MOŻLIWY termin powrotu - co oznacza, że możemy czekać kilka dni. Żadnego noclegu nie są w stanie nam zapewnić.

Szukaj innej pracy

Jeśli znalazłeś nocleg i możesz tam spędzić kilka dni, aktywnie szukaj pracy. Cokolwiek, gdziekolwiek. Choćby zmywanie garów w barze, byle tylko coś zarobić i móc się odbić od dna. Byle tylko mieć co jeść.

Najlepiej tutaj poszukać w hotelach, bo często np. praca pokojówki jest z zakwaterowaniem i wyżywieniem. Ewentualnie ogłoś się w języku danego kraju na lokalnych portalach ogłoszeniowych, że podejmiesz się opieki nad dzieckiem lub osobą starszą. Szukaj pracy wszędzie.

Nie poddawaj się

Jesteś w złej sytuacji, owszem. Ale nie możesz się poddać, bo to nic nie zmieni. Tylko jeśli będziesz działał, chodził, szukał, prosił o pomoc, masz szansę, że coś się zmieni. Czasami nawet nie zauważysz, kiedy już będziesz mieć pracę lub znajdziesz się w drodze do kraju.

Skontaktuj się z Konsulatem RP

Nie poddawaj się nawet, jeśli skontaktujesz się z Konsulatem i przekonasz, że oni nie są za bardzo w stanie pomóc. Bo mniej więcej coś takiego usłyszysz: żeby pożyczyć pieniądze na powrót od rodziny lub znajomych, lub jakoś dojechać do siedziby Konsula, i wtedy załatwisz kwestię powrotu na kredyt. Oni nie są w stanie zorganizować ci pobytu na miejscu w danym kraju, noclegu, ani pracy.

Dziwi mnie to, bo w czasach, gdy tak wielu ludzi emigruje, Polska powinna być lepiej przygotowana na pomoc dla tych, którym coś nie wyszło. Choć z drugiej strony pewnie wszystko się rozbija o kwestię tego, że sporo osób by mogło próbować oszukiwać, żeby na przykład sobie za darmo wrócić do kraju.




Ważne adresy i telefony

Mimo wszystko podaję jednak dane do Konsulatu RP w Londynie:

Ambasada RP w Londynie


47 Portland Place

Londyn W1B 1JH

Tel: + 44 (0) 207 2913 520

Fax: + 44 (0) 207 2913 575

Telefon alarmowy :
(+44) 7939594278.
Telefon alarmowy do konsula dyżurnego. Funkcjonuje wyłącznie po godzinach pracy urzędu i w dni wolne od pracy, tj. weekendy, święta oraz tzw. bank holidays.



Telefon alarmowy w Wielkiej Brytanii:
112
Tak, jak w Polsce - numer bezpłatny, dostępny dla telefonów stacjonarnych i komórek. Po wybraniu zgłasza się operator, któremu musimy powiedzieć, z kim chcemy się połączyć: z pogotowiem, policją czy też strażą pożarną.



Dla osób niesłyszących:

18000 - wiadomość tekstowa pilna

18001 - wiadomość tekstowa nie pilna



Fundacje:

W przypadku problemów z pracą (nielegalna praca, nielegalnie niskie stawki - w UK jest to poniżej 6,50 funta/godz.) można próbować szukać pomocy w polskiej Fundacji La Strada.

La Strada - Fundacja Przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu
skrytka pocztowa nr 5
PL 00 - 956 Warszawa 10

Telefon zaufania: (+48) 22 628 99 99 (pomoc, porady)

od poniedziałku do czwartku w godzinach 9 - 19
piątek 9 - 14


W Anglii działa również lokalna fundacja, Hope for Justice, która również pomaga w przypadkach niewolnictwa i nielegalnej pracy.

Hope for Justice
P.O. BOX 299,
ManchesterM22 2BQ
Telefon: (+44) 0845 519 7402
info@hopeforjustice.org
Od poniedziałku do piątku 9:00-17:30 (BST)

Warto też spróbować się skontaktować z Czerwonym Krzyżem:
British Red Cross
UK Office
44 Moorfields
London EC2Y 9AL

Telefony:
Tel.: 0844 871 11 11
Dla zagranicznych numerów: + 44 2071 3879 00 
Fax: 020 7562 2000
Dla wiadomości sms: (+44) 020 7562 2050 



I jeszcze raz, bo to naprawdę najważniejsze: przede wszystkim się nie poddawaj. Poradzisz sobie w tej sytuacji i wszystko się ułoży, szybciej niż myślisz :-)
Obserwuj mnie na:
Photobucket Photobucket Photobucket

(zdjęcia: http://www.ubezpieczenie-za-granica.pl/ubezpieczenie_na_wyjazd.html
http://www.polskieradio.pl/42/3306/Artykul/1157066,Ubezpieczenia-turystyczne-trzeba-dopasowac-%E2%80%93-najtansze-moga-sie-nie-oplacac)
UDOSTĘPNIJ TEN POST

12 komentarzy :

  1. Powinien przeczytać każdy, kto wyjeżdża - nie ważne do jakiego kraju. Ostatnio wśród moich znajomych miała miejsce prawdziwa tragedia młodej dziewczyny... dlatego to, o czym napisałaś, jest realnie istotne.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po swoich angielskich przygodach (o których pisałam w jednym z przeglądów tygodnia) czułam, że skoro sama wyszłam z tego cało i tak szybko, to powinnam się podzielić swoimi doświadczeniami, tym, co mi pomogło. Liczę, że komuś to też pomoże, skłoni do większej ostrożności i lepszego przygotowania się jeszcze przed wyjazdem na ewentualne problemy za granicą :-) Wzajemnie, pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. Bardzo dobrze, że o tym piszesz i przykro mi, że Ciebie to spotkało, ale przynajmniej jesteś bezpieczna i możesz wyciągnąć wnioski :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :-) Nauka na własnych błędach jest najskuteczniejsza :-) Wzajemnie pozdrawiam :-)

      Usuń
  3. dla mnie chyba najważniejsza byłaby obecność swojaka! ciekawie napisane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... Z jednej strony powinnam się pewnie bać, bo to swojacy mnie tak urządzili. Ale z drugiej strony każdy napotkany po tej sytuacji rodak był wspaniały i starał się mi jakoś pomóc :-)

      Usuń
  4. przydatny post. ja właśnie za 2 tygodnie przeprowadzam się za granicę i pewnie nie obejdzie się bez problemów, ale mam nadzieję, że nie będę miała większych nieprzyjemnych przygód. chociaż te miałam już okazję przerobić podczas wyjazdu do Chin, ale mam nadzieję, że pobyt w europejskim kraju będzie łatwiejszy. powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam za odwagę, jechać do kraju tak odległego, w którym wszystko jest kompletnie inne i ja bym tam pewnie nawet się na mapie nie umiała odnaleźć :-) A jeszcze bardziej podziwiam, że poradziłaś tam sobie nawet mimo nieprzyjemnych sytuacji :-)

      Usuń
  5. Bardzo współczuję Ci tej sytuacji. To musiało być bardzo stresujące i nieprzyjemne zdarzenie. Na szczęście widać szybko sobie poradziłaś.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy tekst, szczególnie dla tych którzy wyjeżdżają za granicę. Je bez znajomości języków obcych wolę się poruszać tylko po naszym kraju. Poza granicami zwyczajnie nie potrafiłbym się porozumieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo wartościowy wpis, który daje do myślenia. Zawsze trzeba się przygotować na najgorsze i informować bliskich, gdzie aktualnie jesteśmy. Miałaś szczęście z tym Polakiem:)

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.