Nie pisz regularnie. Pisz rewelacyjnie

Nie pisz regularnie. Pisz rewelacyjnie

Mam ostatnio takie poczucie przesytu. Przesytu treści. Wszyscy wokół wiedzą, jak pomóc mi budować markę, zdobyć obserwatorów w social media i zacząć zarabiać w internecie. Wszyscy mają pomysł, jak mogę zgromadzić sobie społeczność. Zdobyć lajki i zaangażowanie.

tworzenie contentu, copywriting, blogowanie, pisanie

Na dodatek, mają na to tylko jeden pomysł: "napierdalać treścią".



No może nie formułują tego dosłownie w taki sposób ;-) Ale ja sobie pozwolę.

Zerowe zaangażowanie

Nadrabiałam w piątek twitterowe zaległości i zwróciłam uwagę na jedną rzecz: te wszystkie fajne, humorystyczne tweety lubianych twórców, liczących sobie obserwatorów w tysiącach, mają po kilka lajków. Maksymalnie dwadzieścia. Do tego ze dwa komentarze... A czasem zero.

Wniosek?

Kupili sobie obserwatorów!


No właśnie, kurczę, nie. Bo to nie są twórcy tej klasy. Nie piszą od miesiąca i na tyle słabo, że bez kupowania zasięgu by sobie nie poradzili. Do tej pory sobie radzili. Nie mogłam się zatrzymać na takim wniosku.


Wrzuciłam więc tweeta z ankietą:

Jej wyniki się zmieniały, ale proporcja była stała.

I teraz, jeśli ktoś jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Zbyt leniwi, by zalajkować

Bo tak, jesteśmy leniwi. Zalani codziennie potokiem treści, nie mamy już siły, by polubić ten wpis i tamten, o, i jeszcze może ten. No chyba że sami tworzymy do internetu - wtedy wiemy, jak wiele taki jeden głupi lajk znaczy dla twórcy i jednak jakoś się zmotywujemy. Albo nawet i komentarz napiszemy. Czasem chyba nie do końca tak spontanicznie i szczerze (no bo trzeba się pokazać na innych profilach, budując własny), ale jednak - reagujemy i chwała nam za to.

Albo jesteśmy tak zalani potokiem treści, że świadomie zaczynamy się od niego odcinać. Obserwujemy coraz mniej kont. Albo - co padło w komentarzach pod moją ankietą - wyciszamy je. Niby obserwujemy, ale wyciszamy. Ale dlaczego?

To proste: obserwujemy innych po to, żeby nas obserwowali. Gdy wrzucają zbyt dużo treści albo nudzą, wyciszamy ich. Liczba obserwatorów się zgadza - tylko zaangażowanie coś nie do końca. Niby wszystko OK. Ale zastanowiłeś się kiedyś, jaki internet sobie w ten sposób tworzymy? Jakie social media?

Nie?

Bo ja to już widzę. Świetne posty i ani jednej złamanej reakcji. Piękne liczby obserwatorów. Słabiutkie zaangażowanie. Jeden wielki fejk. To się dzieje już na Instagramie. Influencerzy, o których świat nie słyszał - a podobno tacy wpływowi, bo followersów przecież liczą w setkach tysięcy. Firmy zabijają się o reklamę na takich profilach. A potem zachodzą w głowę, czemu sprzedaż nie wzrosła.

I niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto tak nie robi. Bo ja na Twitterze często wyciszam. Nie lubię politycznej agitacji, teorii spiskowych czy robienia ze swojej tablicy (i przy okazji z mojej) śmietniska udostępnień losowych tweetów. Ale wyciszenie to półśrodek i przyznaję, że czas przestać z niego korzystać.

Zawaleni treścią po uszy

A co do przesytu - prawda jest taka, że jako copywriter sama dokładam do tego swoją cegiełkę. Piszę przecież te eksperckie artykuły, które wymagają ode mnie masy czasu i pracy. To są wartościowe treści - ale pamiętajmy, że nie jedyne na rynku. I myślę, że Paweł Tkaczyk rozkminił to dobrze - lepiej udostępniać mocniejsze treści, ale rzadziej. Bo ludzie mają przesyt.


Jaki internet sobie tworzymy, bezustannie zawalając go treścią? Jaki internet sobie tworzymy, radząc innym, by zawalali go treścią?

Bo może Ty mówisz: "wartościową treścią", a tymczasem gdzieś tam siedzi przed kompem jakiś zainspirowany przez Ciebie Mietek. Mietek jest kołczem, biznesmenem i zarabia onlajn. Od wczoraj. Skrobnął właśnie posta pełnego błędów i z pełną radością wrzuca go do sieci. Za chwilę będzie pracował nad treścią landing page'a, na którym sprzeda swojego e-booka - ale "pracował" to zbyt wiele powiedziane. Ot, napisze i wrzuci bez przeczytania, i doda płatności online, bo nie kuma, że skoro coś chce sprzedać, powinien to najpierw na maksa dopracować. Tak, żeby czytanie jego dzieła nie bolało.

Musimy odejść od tego namolnie powtarzanego "regularnego pisania". Wyluzowanie i zmniejszenie częstotliwości publikacji może dać zaskakująco dobre efekty. A jeszcze lepszym będzie niezamęczanie odbiorców. Przy kim zostaną, jeśli Ty jeden szanujesz ich czas?

Wszyscy pozostali tylko gadają i gadają... o sobie.

Wyróżnij się albo zgiń. Teraz możesz wyróżnić się praktycznie bez wysiłku. Choć raz nie musisz robić nic, by odróżnić się od innych. Wystarczy, że zrobisz MNIEJ. Tylko zrób to LEPIEJ niż oni.

Wykorzystasz swoją szansę?

Obserwuj mój blog lifestylowy na:
Photobucket    Photobucket    Photobucket
Copyright © 2014 Blog lifestylowy - Pomysłowa , Blogger